nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
354
BLOG

Indoktrynacyjne dylematy religijnych racjonalistów

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 5

 

Niewiele mogę powiedzieć o piszącym na Frondzie Sebastianie Moryniu ponad to, że człowiek o tym nazwisku człowieczą godność uzależnił od bycia racjonalnym. Słabo racjonalny baranek boży – nieposiadający godności ludzkiej... Jak to się panu Sebastianowi udało? Ano nie spodobały mu się słowa Jana Hartmana odmalowujące osoby niereligijne jako silnie racjonalne osobowości. Niby drobiazg. Ale nie dla pana Morynia. Pan Moryń prawdopodobnie też chce być racjonalną osobowością. A ton jego oburzenia wskazuje, że nawet silnie racjonalną. Zupełnie nieuprawnienie. Albo albo. Niegrzeczne jest wsadzanie innym w usta, że człowiek nieracjonalny to człowiek odarty z godności.

Pana Morynia można rozumieć i tak: jak to, niewierzący może być w czymś lepszy od religijnego? Łaknie nie tylko źle pojmowanej przez siebie godności, ale i nieskromnie pragnie być lepszym od niereligijnych. Nie wiem skąd u zindoktrynowanego religijnie takie pragnienia. Nieracjonalne to.  

Ledwo filozof i etyk wspomniał o racjonalności osób znajdujących się w szponach wierzeń w niewidzialne a już wypowiedź zasłużyła na miano bulwersującej – sąd ten pan Moryń on sam reklamiarsko ometkował, że się skupia, ale niewiele mu to w zdobywaniu przyczółków racjonalności pomogło. Może nadto zindoktrynowany, by nie używać dość jednak kiepsko współgrającego z racjonalnością przymiotnika religijny?

Wskazywać by na to mogła też jego druga bulwersacja. Bulwersacja niezgodą Hartmana na indoktrynację religijną dzieci. I tutaj piłeczkę pan Moryń odbija niespodziewanie jako etyk uczący dzieci. Mogłoby to wyjaśniać przyczyny aspirowania pana z Frondy do grona ludzi racjonalnych. Ale nadal nie używa on w obronie prawa do indoktrynacji religijnej argumentów, tak jak i nie wykazuje współczucia dla indoktrynowanych dzieci, natomiast żali się, że to on jest indoktrynowany przez rodziców – przymuszany do mówienia o ciemnych stronach religii. A on nie będzie, bo ciemne strony może i są, ale sumienie mu nakazuje nauczać czym jest dobro i zło. Sumienia dzieci i ich rodziców ma zaś głęboko.

Przeprowadziłem więc krótkie dochodzenie kim jest tak głęboko łaknący racjonalizmu człowiek. Zacząłem bowiem podejrzewać, że za indoktrynacje religijną biorą się już wyspecjalizowani racjonaliści...

Tym razem pan Moryń sprawił mi w końcu przyjemny zawód. Etyk Moryń jest autorem poradnika co grzechem jest, a co nim nie jest... kolejny naciągacz na swe rzekome stałe łącze z bogiem.W Empiku za 27,99 PLN.

Postępowanie z punktu widzenia skutecznej indoktrynacji niby ze wszech miar racjonalne. Ubrać się w ubranko racjonalisty i etyka po czym straszyć dzieci diobłami i mękami piekielnymi. Wielu pomyśli, że jaja sobie z Was i Waszych dzieci cwaniak robi. Też pomyślę, ale nie napiszę... bo to zasługuje na grube słowo.

Napiszę, że w dążeniu do odbierania go jako istoty racjonalnej gniecie pana Morynia ta jego religijność jak jasna cholera. Nic dziwnego. W końcu co innego może wynikać z indoktrynacji? Mali grzesznicy. Jak Moryń?

 

 

„My, katecheci przychodzimy do młodych ludzi z całym grillem i walimy im takie mięcho, że oni tego nie łykają, mało tego – wymiotują tym, bo nie potrafią tego strawić...”  jeden z mniej obłudnych indoktrynatorów dzieci.

                      

   

 

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka