W dobie szalejącej – niebezpiecznej trudnością jej zdefiniowania, umiejscowienia, a więc skuteczniejszego przeciwdziałania – ateizacji, dla niektórych już sam tytuł może być kontrowersyjny, a dla zawodowych wypatrywaczy, a zarazem i wynalazców ateizacji, nawet i grzeszny. Czyli kłopotliwy. Tak to już jest, więcej prawdy to więcej kłopotów. Odjąć ich może np. dosłowne odczytanie słów naszego zawodowo robiącego w grzechach rodaka – Karola Wojtyły – grzech jest bez wątpienia aktem wolności człowieka... i coś tam dalej, ale już podważającego ideę wolności, więc cytowanego w całości zupełnie nietrafnego.
Ale do sedna. Słyszalny przez zwykłego śmiertelnika szumek w sprawie historyczności Jezusa to bardziej ideologiczne napinki niż dociekanie prawdy. Co w sumie nie dziwi, historycznością zajmują się naukowcy, co dociekliwsi artyści i inni użytkownicy szarych komórek – napinką nie dowierzający swoim szarym komórkom wierzyciele. To ci, którym w przedszkolu zabawa w ciepło – zimno sprawiała mniejszą frajdę niż ich posiadającym nieco większy zakres swobód osobistych rówieśnikom. Piję oczywiście do indoktrynacji religijnej, która przy całej swojej niszczycielskiej sile również mocno spina. Niepotrzebnie.
Na wypadek więc, gdyby sama już tylko tytułowa kwestia miała kogoś niepotrzebnie spinać (jak np. sprytnie podgrzewającego atmosferę zagrożenia ateizacją Anonima z Redakcji Salonu 24) modyfikuję pytanie. Czym ten wątpliwie historyczny Jezus zgrzeszył, że go historyczni ludzie tak namiętnie krzyżują?
Małego Abramka wywalili ze szkoły - żydowskiej oczywiście - za brak postępów w nauce i nieposłuszeństwo.
Przenieśli do go innej szkoły - też żydowskiej.
Po kilku miesiącach i z tej wyleciał z tych samych powodów.
Do kolejnej - to samo.
Po jakimś czasie w mieście nie została już ani jedna żydowska szkoła, w której by już Abramka nie znali, został więc umieszczony w katolickiej.
Po tygodniu dyrektor szkoły wzywa tatę Abramka i oznajmia mu, jakim wspaniałym chłopcem jest Abramek - grzecznym, bystrym i w ogóle najlepszym uczniem w szkole.
Tate po powrocie do domu pyta zbaraniały Abramka:
- Abramek, co się z tobą stało? Mówią mi, że jesteś najlepszym uczniem, nie chuliganisz, no wzór cnót. Co oni z Tobą zrobili?
- Rozumiesz Tato, pierwszego dnia taki pan w czarnym ubraniu zaprowadził mnie do ciemnego pokoju, w którym wisiał jakiś pan przybity do krzyża i powiedział: "Abramek, to jest Jezus Chrystus. On też był Żydem". I wtedy zrozumiałem, że to nie przelewki...



Komentarze
Pokaż komentarze (35)