Proceder uprawiania smoleńskich kłamstw, jako aktywność wyłącznie polityczna – prowokująco zaczepna – z pozycji taktyki politycznej słusznie jest marginalizowany. Wobec braku oczekiwanego zainteresowania, producenci kłamstw (wg nich domniemań, na które z kolei domniemywają, że mają dowody...) zmuszeni są do ich odświeżania, zmiany, a więc kompromitacji wersji poprzednich i tworzenia nowych, siłą rzeczy jeszcze łatwiejszych do skompromitowania. Mnogość i jakość kłamstw jeszcze dobitniej podważa sens politycznego zainteresowania – czas poświęcony kłamcy to stracony czas własny.
Ta sama zasada obowiązuje pana Macierewicza. Dopóki jego narracja zawiera zarzuty kłamstwa stronie przeciwnej traci on swój czas. Odsetek społeczeństwa nieskłonnego do oczekiwania od pana Macierewicza dowodów na jego konfabulacje jest ograniczony. Liczenie, że uzbiera on tyle ciemnego luda który to kupi, powoduje stracenie z oczu całej reszty luda. To pierwszy plus – odsetek odjętych z różnych powodów wyborców Tuskowi nie jest odsetkiem trafiającym się Kaczyńskiemu. Smoleńska nachalność Macierewicza powoduje pozbawienie jego prezesa całkiem sporej, jak by to powiedział inny przywołany chwilę wcześniej pisowski geniusz inżynierii społecznej, luda nieciemnego.
Jeśli więc jedną z przyczyn Tuskowego przyzwalania na smoleńskie wykrwawianie się PiSu jest ufność w mądrość społeczeństwa, a zarazem ufność, że gdy nie wygra PO wygra ktokolwiek inny od PiS, udowadnia coś co Kaczyńskiemu jest całkowicie obce. Mąż stanu kontra polityczny dziwoląg.
To drugi plus – przyzwoita polityka nagradzana jest dzięki małości konkurentów podniesieniem jej rangi. Uczynny Kaczyński pokazuje Tuska jako ważnego polityka. Zapalczywość i zaślepienie kontrastuje ze spokojem i cierpliwością.
Dostrzec można i inne pozytywy. Sprawdzone lekarstwo na nachalność można wprowadzić do powszechnego użytku. Brać przykład i korzystać. Okazję po temu będzie miała niedługo TVP, wahająca się czy wyemitować kłamstwo Anity Gargas pt: „Anatomia upadku”.
Wahanie być może bierze się z nierozróżniania kłamców od kłamstw. Pakowania barachła w jeden majdan. Z kłamcami się nie dyskutuje – kłamstwa prostuje, ale poprzez prostowanie walczy. Nie emitując kłamliwego paszkwilu propagandystki jest się w zgodzie z obiema strategiami.
Można w tym czasie dla utrwalenia wyemitować szybką powtórkę o katastrofie National Geographic, lub np. jakiś dokument z Nigerii.



Komentarze
Pokaż komentarze (20)