Oczekiwanie na pierwszą wypowiedź szefa Watykanu w sprawie przestępstw funkcjonariuszy KK trwało ponad dwadzieścia dni. Wpierw pan papież raczył nakarmić ciekawą publiczność politycznym pakietem startowym o kościele skromnym i nie kłującym gawiedź w oczy bogactwem. Marketingowe otwarcie nie wszyscy zrozumieli. Niektórym mniej bystrym kardynałom i biskupom polskim trzeba było pewnie sens gestu kilka razy powtarzać, ich pierwsza reakcja to wzięcie słów papieża śmiertelnie serio i wynikające stąd samodemaskacje w poczuciu, że szef robi im paskudne finansowe szkaladzio. Bunt przed odchudzaniem już nabierał komicznych rozmiarów.
Wyciągając więc z franciszkowego debiutu reklamowego to co najważniejsze, to wypada pogratulować przyjętej hierarchii ważności tematów. Samo to, czy temat oprócz dostrzeżenia zostanie przepracowany załatwi czas – po owocach ich poznacie.
Wizerunek KK był dla papieża priorytetem również w kwestii przestępstw popełnianych, i co równie ważne, krytych przez KK.
Zabrakło w kontrolowanych przeciekach z Watykanu słów uwiarygadniających jakiekolwiek działania Kościoła w interesie wszystkich istniejących ofiar przestępstw. Temat w kolejce priorytetów nowego papieża na dalszym miejscu. Najpierw to co ważne dla Kościoła. Zgoda, że intencje Kościoła tym razem wcale nie muszą się rozmijać z interesem pokrzywdzonych przez Kościół. Ale wyraźne zaznaczenie, że chodzi o rzeczy ważne dla Kościoła, przy oklepanej w takich sytuacjach enuncjacji o trosce papieskiej wobec głównych poszkodowanych, powoduje, że deklaracje papieża brzmią niewiarygodnie. Jak walka wyłącznie o wizerunek.
Przestępstwo, bez względu kto go dokonał, w pierwszym rzędzie jest zadaniem dla wymiaru sprawiedliwości, a nie problemem czyjegoś wizerunku.
Orwellowsko jawi się więc polityka pana papieża, gdy zamiast bezwarunkowo zaprosić śledczych i prokuratorów do Watykanu, papież Franciszek uważa zaledwie, że sprawcy takich przestępstw muszą być sprawiedliwie osądzeni.
Ja też uważam i co? Uważał też tak 'walczący' Ratzinger. Twierdzić sobie można, że uważał JPII...



Komentarze
Pokaż komentarze (26)