Wejść w rolę trybuna ludowego jest nadzwyczaj łatwo, wystarczy tylko szykownie zawodzić spod wąsa, że ktoś z nami walczy. Rzeczownik walka uwalnia testosteron u posiadającego ważne legitymacje patriotycznego obojniactwa pewnie niezgorzej niż hazard czy amfetamina. Chłopy teatralnie tam popłakują że ich biją, żeński aktyw rwie się tłuc w mordy.
Przed przemianami mistrzem konkurencji była świętej pamięci PZPR, na tle dzisiejszych arcymistrzów amator i nudziarz. Ograniczona np. nie kumaniem się ze stadionową hołotą czy innymi zaniedbanymi intelektualnie patriotami.
Odgrywać mesjasza jeszcze łatwiej. W kraju gdzie ponad 90% społeczeństwa chcąc nie chcąc zostaje naznaczonych (zaewidencjonowanych i biernie pogodzonych z faktem, no bo miejsce na cmentarzu, bo biała suknia, no i co jeśli jakiś paranormalny nadzorca rzeczywiście istnieje...?) piętnem katolicyzmu, mesjaszem gdy mu to potrzebne jest prawie każdy.
W potrzebie, każda taka krzyżówka trybuna z mesjaszem łyknie nawet najbardziej szkodliwe kłamstwo o uzdrawiającym raka papieżu tak samo gładko, jak gładko będzie nim wtórnie epatować i mamić innych. Mesjanizm tak samo łatwo się uprawia, jak się go wyznaje. Nie potrzeba nawet w nic wierzyć, z wszystkiego można się przecież wyspowiadać.
W panu Śniadku, dawniej trybunie a teraz do kompletu i początkującym mesjaszu, odżyły wspomnienia. Osią ich jest jak zwykle odkrycie prawdy, czyli nic szczególnego u mesjanistów, wiadomo, że już się z nią rodzą. Doświadczeniem prawdy u pana Śniadka było osobiste wzruszenie sprzed ponad trzydziestu lat. Wtedy to uchylono mu i tej prawdy, i pewnie tego, że papież Wojtyła jest błogosławiony bo m. in. pomógł Solidarności. Dziwne trochę to całe błogosławieństwo, bo szyld Solidarność niewiele się wizerunkowo dzisiaj różni od dajmy na to szyldu Biedronki, a dodatkowo błogosławiony w trybie recydywy przymykał oko na to, na co deklaruje, że absolutnie nie będzie przymykał obecny papież niebłogosławiony, i jak na razie nie zamierzający leczyć raka.
Z lżejszych przewin kościelnych, na jakie nie będzie przymykał oka nowy papież, jest już wcześniej artykułowana przez premiera Tuska niezgoda na klękanie przed księżmi – nowy papież idzie dokładnie tą samą drogą i chyba nie jest to w XXI wieku żaden przypadek ani nic dziwnego. W wieku, gdy żadne nowoczesne, tolerancyjne państwo nie powinno być ani katolickie ani ateistyczne ani żadne inne. Powinno być neutralne światopoglądowo.
Wiadomo oczywiście, że pan Śniadek chce być błogosławiony pomagając PiSowi, ale powinien pamiętać, że opowiadając o swojej prawdzie w takim państwie trzeba zważać, że inni też mają nie gorszą. Polskości do tego nie ma co mieszać, bo ateista Polak może się nią tak samo łatwo odwinąć jak łatwo katolik Śniadek posługuje – patrz choćby tytuł.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)