Znalezione w sieci – celnie oddające nie tylko arogancję i butę samej instytucji, ale i odsłaniające jej roszczeniowych petentów mentalność:
- Słuchajcie Jezus, czy jak wam tam... Jesteście obrzezani?
- Oczywiście. Przecież jestem Żydem.
- W takim razie, Jezus, poddajecie, wicierozumicie, w wątpliwość waszą przynależność do naszego kościoła.
Nie sposób jednoznacznie określić czym tak naprawdę ta odmiana ksenofobii – antysemityzm – jest. Nietrudno za to najsłynniejszego – choć trzymając się kanonów nauki wyłącznie mitycznego – Żyda uznać za postać quazipolityczną czyli uwikłaną w demagogię i propagandę. Symbol idei, którą wygodnie i bez żadnego wkładu własnego można ugrywać osobiste interesy. Magiczną maskotkę, mającą dać nie tyle szczęście, co przewagę nad innym człowiekiem. W realnym (nie politycznym, przeideologizowanym) świecie, tego rodzaju myślenie jawi się już oczywiście jako mocno absurdalne. Można oczywiście fizycznie posiadać talizman z obrzezanym człowiekiem, ale nie spowoduje to, że posiądzie się choćby ułamek jego rzekomych mocy czy walorów. Tym bardziej, gdy część tych walorów (higienicznych) mitycznej postaci się wyśmiewa i z nich szydzi.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)