nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
315
BLOG

Zmielony w liczbę pojedynczą

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 4

 

Nie po raz pierwszy Paweł Kukiz musi rewidować swoje wcześniejsze poglądy. Ale poniekąd ma na to naukowy patent, korzysta z matematyki. W pieśni ZCHN Zbliża Się, z kleru, po latach przemyśleń uzyskał już księdza pojedynczego, za to o wielu zaletach; pijaka, posiadacza drogiej toyoty, śmiałego choć słabego kierowcę i mordercę kota.

W ostatnim felietonie, w którym błyskotliwą (notka właśnie o tym) puentą usiłował upiec dwie pieczenie – przywołać do porządku radnego z pisowskiego nadania, a zarazem pokazać, że w przywoływaniu tym stać go na żarty nawet z Kaczyńskich – co sprowadzało się do zespołowego (Piłsudski i Kukiz) zasugerowania puentą, że radnym PiS w czynieniu tzw. dekomunizacji, najwyraźniej przeszkadza prowadzanie szczać jakichś kaczek.

Jakich? Tego dokładnie nie wiadomo, choć wiadomo z jakich się tłumaczył. I właśnie tutaj powstaje problem, którego Kukiz zdaje się nie zauważać, uciekając za to, podobnie zresztą jak Redaktorstwo Do Rzeczy, w szczegóły matematyczne czy inne formy fleksyjne.

Co do samej idei uaktywniania leniwych, lub poświęcających czas nieswoim (niewłaściwym) kaczkom – zgoda. Wątpliwości budzi tylko wg jakiego klucza felietoniarz kaczek tych używał.

„...Bo szczecińscy radni PiS mają swoje kaczki.” – zmienione później na: „...Bo szczecińscy radni PiS mają swoją kaczkę.” A doklejone to intelektualnym wysiłkiem Kukiza do powszechnie znanego bluzga dziadzi: „Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić”.

Bo nawet jeśli z Kukizowego grzmienia przeciw nicnierobieniu w jakże ważnych dla Polski sprawach (kłaniają się anegdotyczne już zmiany nazw ulic) wyjąć jedną osobę, konkretnie kaczkę. Następnie w powiedzenie Marszałka wsadzić pozostałą drugą. Zgodnie z zamysłem Kukiza podmienić Marszałka liczbę mnogą kury na jego pojedynczą kaczka. To jakby nie kombinować, powstaje coś dokładnie takiego:

„Wam kaczkę szczać prowadzić, a nie politykę robić”.

A to, mimo późniejszych wyjaśnień felietoniarza: „Liczba mnoga rzeczywiście mogła w tym wypadku zostać odebrana jako naruszenie dobrej pamięci ś.p. Lecha Kaczyńskiego. Powinienem był napisać w liczbie pojedynczej i wówczas sprawy by w ogóle nie było. Żałuję, że redakcja na to nie wpadła...” nie powinno już tak łatwo nastrajać negocjującego swój bunt kontestatora, że problem jest tylko w liczbie mnogiej.

Jak ktoś raz dał się zmielić, zrobi to i drugi i następny.

I tutaj zagadka. Kiedy Paweł Zmielony Kukiz będzie zmuszony z jednej kaczki zrobić nieokreśloną inną, jeżdżącą drogą toyotą i po pijaku mordującą kota? Kiedy ponownie przypomni sobie o naruszaniu dobrego imienia, świętej pamięci i tak dalej? Jak będzie za późno.

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka