Zasiew posła Wojciechowskiego zbiera całkiem udane żniwa. Najpierw ze szczucia na zespół ENEJ sam musiał się tłumaczyć (kompletnie niedorzecznie), teraz już orać na polu agresywnego szowinizmu musi podążająca za zleceniem sfora. Poseł, tak aktywny w komentowaniu pod swoimi notkami, pod tą konkretną odpowiedział jedynie raz. Zadrwił tym zresztą sam z siebie, bo odpowiedział bytowi internetowemu, który inspirację swojego nicka – trzymając się logiki posła i samego bytu – czerpał z głębokiej komuny. Nick Wiesława i wszystko jasne.
Źródełkiem posła, co w obnażającym mechanizm i motywy pisowskiej partyzantki artykule Wojciecha Maziarskiego precyzyjnie zostało uchwycone, był inny bloger S24, którego aktualny zasięg nie gwarantuje dostatecznego oddźwięku. Jest to zasadniczym powodem jego cierpień i przebierania nóżkami, co z kolei prowadzi go do czynu, czyli nibypatriotycznych, teatralnych publicystycznych łzawień. I jak zwykle szczucia, judzenia, dawania w ruskie pyski (przy jednoczesnym okazywaniu jak jest miękkim robiony, czyli banowaniu), recytowania, trotylenia, katolenia, itd. itp.
Redaktor Maziarski pisze: propagandyści PiS opowiadają to z wyrachowania. Kieruje nimi nie wrodzona szajba (której zresztą też im nie odmawiam), ale cynizm, egoistyczna prywata i przekonanie, że ciemny lud to kupi...i ledwo pisze, ciemny lud kupuje...
I uprawia ten lud zagon szowinizmu, pracowicie dołączając następne elementy.
Czeka taki aż koledzy ładnie zhakują oficjalną stronę zespołu, po czym jak już ma tę swoją pałę w garści, w te pędy leci narobić hałasu i przywalić swoją ‘przenikliwością’...i moze i dalbym sie juz nabrac na te jakze ladne i piekne literackie tlumaczenia, gdybym nie sprawdzil z glupia frant, ze strona zespolu ENEJ jest takze pod adresemhttp://www.upa.pl/
A wszystko to po to tylko, by móc wyrzygać stek inwektyw. By inwektywami przykryć z kolei wyssanie z brudnego szowinistycznego palucha pomówień o gloryfikowaniu zbrodni czy zbrodniarzy. Zaplanowana, wykoncypowana podłość.
Zamiast podłości miało być w tytule łajdactwo. Po namyśle, chcąc czytelnikowi dać wyraźniejszy sygnał, że – nieważne w tej chwili z jakim skutkiem – jednak staram się ważyć słowa, łajdactwo zostawiłem na koniec. Nic prywatnego i nic personalnie. To co robią wszyscy ci oberpatrioci podklejający się pod zespół ENEJ, to zwykłe łajdactwo. I spokojnie, to tylko słowo, które podobnie jak muzyka, nie gryzie.



Komentarze
Pokaż komentarze (21)