nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
1086
BLOG

Ksiądz jest za mądry, żeby głośno powiedzieć, co myśli...

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 74

Oparty na katolicyzmie system społeczny w Polsce przeżywa swe obecne kłopoty nie dlatego, że jest przegniły do szpiku kości, ale dlatego, że już nie działa. Przypadkowo formułowane żądanie; „gdzie jest krzyż” nie jest aż takie durne jak chcieli jego autorzy – ten katolicki totem, w ogóle i szczególe, stał się passe. 

Katolicyzm nadwiślańskiemu ludowi zwyczajnie się znudził. Bo paradoksalnie, to nie gołym okiem widoczna zgnilizna i arogancja polskiego KK odpycha owieczki od nurtu  do tej owieczka przywykła i się z nią zżyła lecz owieczek galopująca obojętność względem KK. A pewnie nawet i tak niby poboczna rzecz, jak zapóźnienie w równaniu katolicyzmu do – oficjalnie przeklinanego, a po cichu przez KK uprawianego – multi-kulti, a na pewno niewiarygodność w tak czynionym dostosowywaniu oferty do klienta. Zostanie z tyłu – pomimo pląsających w jezuskach kapłanach u Owsiaka, pomimo przeciągania starych punkowych czy metalowych kapel na swoją stronę – no bo autorytety. Chrześcijański rock, chrześcijańskie portale randkowe czy inne ponowoczesne (he he) katolickie otwarcie się na klientelę, to tylko taki przaśny PR na siłę. Sztuczne i pretensjonalne erzatze.

Metafizyczne ziarno, latami przez chrześcijanistów siane, w przyszłości będzie zbierać kto inny. Emeryci ze starego portfela to ostatnich kilka sezonów urodzaju. W przyszłości trzeba będzie się już dzielić znacznie węższym rynkiem z różnymi, za przeproszeniem, scjentologami. W obszar religijnej duchowości wdziera się bowiem nie żadna laicyzacja czy ateizacja – bo ci od dawna mają swoją duchowość wystarczająco przyzwoitej jakości, czyli humanizm – ale konkurencja. Świeżość i nowość. Moda.

Lemański czy Hoser to dla wszystkich tylko alibi. Konserwa liczy straty i liże rany Hoserowi butowaniem jego wroga, a znudzeni starym, popsutym i nienaprawialnym układem kibicują jasnej stronie mocy (Lemańskiemu) bo się akurat trafiła. Zwykły, od urodzenia już do cna zateizowany, na Lemańskiego zerka raczej z powodów okołosportowych – liczy mu stoperem czas pozostały do końca jego posługi. Bo w jednym Hoser ma rację – ten człowiek jest za mądry by dalej głośno mówić co myśli jako ksiądz. 

Znaczy więc wg Hosera, że jest w sam raz mądry, by głośno mówić jako nie ksiądz. I pasuje. Pasuje również, że nadal jako ksiądz będzie mówił Hoser – bo on, by mówić jako nie ksiądz, nie wydaje się z kolei wystarczająco mądry.

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (74)

Inne tematy w dziale Polityka