Portal „niezależna. pl” dla wzmocnienia słów żony gen. Błasika: „Głos mojego męża ignorowano...”zamieszcza również informacje o napływających do cywilnych zwierzchników gen. Błasika meldunkach: „że fałszowane są książki lotów, ponieważ odpowiednia liczba godzin ćwiczebnych jest niemożliwa do wylatania...”
Jednym słowem, „niezależna.pl” z jednej strony sugeruje, że gen. Błasik pisał meldunki sam na siebie, a z drugiej usiłuje przemycić znane z raportu KBWLLP wnioski pokontrolne, jako mające wybielić dowódcę Sił Powietrznych RP, a zarazem obciążyć jego cywilnych zwierzchników.
W związku z tą zadziwiającą neurozą 'niezależnej. pl' pytania:
Czy naczelny dowódca Sił Powietrznych w ogóle odpowiada za podległe mu szwejostwo?
Czy praktykowane w polskim wojsku jest, że dowódca zarządza (bo chyba nie dowodzi...) poprzez raporty do cywilnych zwierzchników – tzn. wszelkimi uchybienia i nadużyciami w podległym sobie resorcie pisemnie obarcza zwierzchników, samemu zapewniając sobie w ten sposób i komfort nicnierobienia i zerową odpowiedzialność?
Czy bycie generałem to tylko zaszczyty, prestiż i honory a nigdy jakakolwiek odpowiedzialność?
W końcu, czy pani generałowa zdaje sobie sprawę, że służąc ludziom politycznie majstrującym przy katastrofie przyczynia się do robienia z oficerskiej odpowiedzialności i żołnierskiego honoru karykatury. Pozwalając fałszywym obrońcom męża żonglować jego oficerską odpowiedzialnością,de facto bardziej mu szkodzi, niż najbardziej nawet surowa krytyka, która wobec skali zaniedbań i odpowiedzialności za lekkomyślne podejście do bezpieczeństwa prawie setki osób jest niestety nieunikniona.



Komentarze
Pokaż komentarze (23)