Dziwię się. To zdjęcie ma przecież znacznie większą moc, niż poprzez swoje lunety zdołał w nim dostrzec Samuel Pereira, koleś ponoć (jak mówią) niewychodzący z Twittera. Dwa rzędy okien w prawo i jeden w dół, od Tego okna. I od razu zastrzegam, że nie sugeruję, iż jest to na przykład najbardziej poszukiwana część najsłynniejszego egzemplarza samolotu, marki którego z oczywistych powodów wymieniał nie będę. Nie sugeruję również, że może to być jego przednia część – po prostu dzielę się spostrzeżeniem, że w oknie Coś widać. Jest charakterystycznie zdeformowane, złowieszczo wywinięte na zewnątrz. Przy użyciu oczywistości widać nawet ślady popularnego w niektórych religiach związku organicznego.
Tym, którym nie umknęło prawdziwe przesłanie zdjęcia należy pogratulować szczególnie. Bo jak już wiadomo, chodziło również o odczytanie właściwego kontekstu pierwszego objawienia (jak się po czasie okazało błędnego) na co zasadniczy wpływ ma to, że Widziany na szybie „...prezentował czasem poglądy sprzeczne z katolickim nauczaniem... ...Bohaterska śmierć i płaszcz miłosierdzia nie mogą tego zmienić...” Nic dodać nic ująć.
P. S. Każdy kto zobaczył przedmiot nazywany przez pana Macierewicza 'gdzie jest kokpit' sam go dostrzegł. W tekście nad zdjęciem nigdzie o nim wprost nie wspomniałem, pisałem tylko żeby patrzeć we właściwe okno. Okno smoleńskiej prawdy.



Komentarze
Pokaż komentarze (16)