Fakt, że za nieszczęściami Polski, jak klerykalizm czy polityczny ekstremizm uosabiany przez wszelakie ruchy, obozy, odrodzenia, fronty, wykluczenia, prawdziwości, salony, antysalony narodowe, czy też pospolity ludowy kaczyzm – całą tą nachalną prawicową ingerencją w czucie i myślenie – stoi zarówno brak poczucia humoru jak i rozdęte ego umiejętność śmiania się blokujące, powoduje, że jest zarazem śmieszno i straszno. Konserwatyzm już ze swej natury w konfrontacji z żartami wpada w panikę. Spanikowany stary poczciwy nosorożec zaś mało kiedy jest zabawny.
I chociaż schematy, jakimi w celu zawłaszczenia całej władzy posługuje się prawica same z siebie już wystawiają ją na szczególny cel, prawica nie dąży do zmiany schematów, natomiast skupia się na mechanizmach schematy chroniących. Mechanizm ten to nic innego jak szeroko pojmowana cenzura. Ta zaś, jako zakłamywanie śmieszna być przestaje.
Wiara w jednego boga musi być ocenzurowaniem innych bogów. Wiara w jedyną partię zdolną do nalania z próżnego w pełne będzie ocenzurowaniem jakiejkolwiek konkurencji. Wiara we własną doniosłość, prawdziwość, jedyność wymusza ocenzurowanie wszystkich innych. Prawica cenzuruje nam siusiaki, łóżka, naukę, światopogląd, wrażliwość, uczucia, żarty i w ogóle wszystko co jej się nawinie. Jakikolwiek śmiech z tej ich cenzury nazywają urażeniem ich uczuć. Czarnowidztwo, ponuractwo i obrażalstwo wyniesione do miana najwyższych ludzkich godności.
Ilustracją zjawiska mogłoby być uprawianie smoleńskiej polityki z mocnym przymrużeniem oka, na wesoło. Blogerska działalność Z. Białasa czy FYMa, ewidentnie będąca przerysowaną do absurdu zabawną propagandą nie cieszy się już takim wzięciem jak wykorzystywanie tragedii na modłę natchnioną, śmiertelnie poważną. Na jajcarzy uprawiających na S24 polityczny smoleński kabarecik sypią się takie same gromy, jak na twórcę wielu znakomitych komedii Juliusza Machulskiego, gdy zapowiedział nakręcenie komedii o pewnym permanentnie nabzdyczonym prezydencie.
Podobnie nabzdyczony z powodu przypominania zaledwie jego własnych słów jest były Kierownik Główny. Usiłuje tworzyć wrażenie, że ludzie nie śmieją się z jego poglądów i sposobu tych poglądów wcielania w czyn (proszę o szybkie wycofanie zakazu dla GW i TVN w Katowicach. Nieważne co, byle pisali!!!), a śmieją z jego prywatnych politycznych rozmów z żoną. Działaczką tej samej organizacji co i on. Ponoć zdjęto mu majtki. Jej jakoś już nie...
Jest to nieprawda. Chodziło o zdjęcie politycznej maski. Zarówno Holocher jaki i Holocherowa z portalu społecznościowego korzystali w ramach swej aktywności organizacyjnej. Lwia część ich „prywatnych” rozmów dla innych była jak najbardziej dostępna. Holocher zwyczajnie widział sens w upublicznianiu ich dla pewnej grupy ludzi. Nazywanie ich prywatnymi jest mąceniem wody, to rozmowy co najwyżej zakulisowe, wewnątrzpartyjne.
Majtki kierownik nacjonalista zdjął sobie sam. I tym samym został kolejnym, któremu z tego powodu nie będzie do śmiechu.
A co do samego szanowania ochrony prywatności i intymności, to nie wydaje się, żeby dla środowiska wręcz żyjącego z mówienia innym jak żyć, myśleć i czuć była to jakakolwiek wartość uniwersalna. Oprócz szanowania ich własnej, mogłoby jej przecież w ogóle nie być... Prawda łyse pały (i nie tylko)?



Komentarze
Pokaż komentarze (31)