Ponieważ wygląda, że zamachowcy dzięki bogu do całkowitego pionu już się nie podniosą, przypomnijmy początki zamachowego zawracania dupy przez ludzi, których styl sprawowania polityki i traktowania Polski jak prywatnego folwarku doprowadził do jednej z większych, porównywalnej z katastrofą w Lesie Kabackim, kolizji lotniczej. Główna różnica tych dwóch katastrof to to, że ostatniej kolizji można było spokojnie uniknąć. Wtedy zawiodła technika – tutaj wyłącznie ludzie. Prawdopodobnie wystarczyłaby tylko elementarna odpowiedzialność dzierżących prawdziwe stery na pokładzie TU-154M.
Część żyjących odpowiedzialnych postanowiło katastrofę politycznie zakłamać, nie potrafiąc przyznać się do widocznych gołym okiem przewin i błędów. Dla nich właśnie dzisiejsza ściągawka.
Proszę, jak, i w jakim stylu robił to poseł Artur Górski:
...Przez waszą gazetę, proszę rosyjski rząd o wybaczenie za obwinienie go o przyczynienie się do śmierci naszego prezydenta i całej polskiej delegacji(...) Proszę mnie zrozumieć. Dawałem ten wywiad kilka godzin po informacji o tragedii. Wtedy byłem w głębokim szoku. Wywiadu udzieliłem w drodze do miejsca tragedii, gdy jechaliśmy pociągiem do Smoleńska, przez terytorium Białorusi. Żadnych szczegółów awarii jeszcze nie znaliśmy. Tylko jedno – prezydencki samolot 101 rozbił się. I wszystko, co powiedziałem dziennikarzom, było pod wpływem emocji...



Komentarze
Pokaż komentarze (21)