nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
646
BLOG

Do czego antysemicie potrzebny jest Żyd?

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 21

 

Nietrudno przewidzieć scenariusz dyskursu rozumnego człowieka z moralnymi i intelektualnymi karłami. Prof. Hartman słusznie więc w liście do Tadeusza Rydzyka bardziej niż liczy na odpowiedź, ordynuje rogatemu zakonnikowi boskie zainteresowanie jego działalnością, dyplomatycznie tym odsyłając go do piekła. Tu przydałoby się odwrócić retoryczne Hartmanowe jeśli Bóg istnieje i wyraźnie wyakcentować, że jeśli istniałby diabeł, Rydzykowi co najwyżej robiłby za podstawkę pod mikrofon albo Madzię Buczek.

List prof. Hartmana można więc odbierać jak pewnego rodzaju wentyl bezpieczeństwa, który przyzwoity człowiek musi odkręcić chcąc zajmować się polską rzeczywistością. Oto bowiem, hobbystycznie zajmujący się objaśnianiem maluczkim talmudycznej mentalności osobnik – czyli zapewne wg własnego mniemania etyk – mocą uzyskanych z jałmużnictwa pieniędzy usiłuje zrobić się bratem wyróżniających się ową talmudyczną mentalnością. Pikanterii dodaje fakt, że w inwestycji kupowania tych fałszywych zaświadczeń kapitał z jałmużnictwa wspierać może kapitał ze szmalcownictwa. Czyli mamy już dwóch wysokiej klasy etyków...

Wobec czegoś takiego zwykłemu człowiekowi wydaje się, że list do osobnika powinna dyktować raczej nieposkromiona furia, a nie tak jak prof. Hartmanowi tylko zwykły i zrozumiały gniew w jego zdecydowanym sprzeciwie wobec tego wyjątkowego szubrawstwa.

Moralność osobnika dopuszczającego do zarośnięcia grobu własnych rodziców, a równocześnie wydającego pieniądze w celu załatwienia sobie alibi na mówienie o talmudycznej mentalności nie potrzebuje żadnego innego udowadniania.  Dostrzec zaś można istotne różnice między mitologicznym Judaszem a żywym dyrektorem Rydzykiem – Judasz Żyda ‘sprzedał’ na wyraźną prośbę onego – Rydzyk, wskakując w „koniunkturalną” dziurę ofiary Holocaustu sobie kupuje, by móc robić za weryfikatora Sprawiedliwych i zarazem nie żałować sobie ujeżdżania żydowskiej mentalności, chociaż żaden Żyd go o to nie prosi.

Typowa katolicka moralność? Coraz bardziej wątpię, że coś takiego w ogóle istnieje.

 

 

Próba dodarcia do źródeł diabelskiej przewrotności toruńskiego deklamatora. Jego formacyjny kumpel, też doktor:

 „Mówię: choć trochę – bo stwierdzając wpływ Talmudu na Żyda, nie chcę wcale powiedzieć, że Żyd wyłącznie temu wpływowi ulega (w takim razie byłby o wiele gorszy); wiem, że Żyd ma też wrodzone sumienie ludzkie; wiem, że Żyd nie jest nawet poza wpływem chrześcijańskiej atmosfery, która go owiewa; ale stwierdzam tylko, że Talmud jest jednym z ważnych czynników, wpływających z bliska lub z daleka na duchowy typ Żyda, a to czynnikiem całkiem ujemnym, tłumaczącym po wielkiej części ujemne strony tego typu. Uwzględniając ten czynnik, zrozumiemy, że moralność, jaką Żyd po przodkach dziedziczy, i jaka go od dzieciństwa otacza, jest niższego rzędu niż chrześcijańska; że ta moralność skłonna jest ograniczać pojęcia obowiązku i sprawiedliwości do sfery własnego narodu; że się łatwo godzi z pogardą, nawet z nienawiścią dla tak zwanych goimów. Wreszcie rozumiemy, że ten materializm praktyczny, do którego Żyd jest skłonny z natury, nie jest zwalczany, jak u nas, przez religijno-moralne zasady, jakie nam od dzieciństwa wpajają, ale przeciwnie, znajduje w zasadach, z mlekiem matki wyssanych, silne poparcie.”

 

 

Stanowisko Kościoła wobec niebezpieczeństwa żydowskiego w dawnej Polsce ks. dr Michał Morawski

 

 

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka