Nietrudno przewidzieć scenariusz dyskursu rozumnego człowieka z moralnymi i intelektualnymi karłami. Prof. Hartman słusznie więc w liście do Tadeusza Rydzyka bardziej niż liczy na odpowiedź, ordynuje rogatemu zakonnikowi boskie zainteresowanie jego działalnością, dyplomatycznie tym odsyłając go do piekła. Tu przydałoby się odwrócić retoryczne Hartmanowe jeśli Bóg istnieje i wyraźnie wyakcentować, że jeśli istniałby diabeł, Rydzykowi co najwyżej robiłby za podstawkę pod mikrofon albo Madzię Buczek.
List prof. Hartmana można więc odbierać jak pewnego rodzaju wentyl bezpieczeństwa, który przyzwoity człowiek musi odkręcić chcąc zajmować się polską rzeczywistością. Oto bowiem, hobbystycznie zajmujący się objaśnianiem maluczkim talmudycznej mentalności osobnik – czyli zapewne wg własnego mniemania etyk – mocą uzyskanych z jałmużnictwa pieniędzy usiłuje zrobić się bratem wyróżniających się ową talmudyczną mentalnością. Pikanterii dodaje fakt, że w inwestycji kupowania tych fałszywych zaświadczeń kapitał z jałmużnictwa wspierać może kapitał ze szmalcownictwa. Czyli mamy już dwóch wysokiej klasy etyków...
Wobec czegoś takiego zwykłemu człowiekowi wydaje się, że list do osobnika powinna dyktować raczej nieposkromiona furia, a nie tak jak prof. Hartmanowi tylko zwykły i zrozumiały gniew w jego zdecydowanym sprzeciwie wobec tego wyjątkowego szubrawstwa.
Moralność osobnika dopuszczającego do zarośnięcia grobu własnych rodziców, a równocześnie wydającego pieniądze w celu załatwienia sobie alibi na mówienie o talmudycznej mentalności nie potrzebuje żadnego innego udowadniania. Dostrzec zaś można istotne różnice między mitologicznym Judaszem a żywym dyrektorem Rydzykiem – Judasz Żyda ‘sprzedał’ na wyraźną prośbę onego – Rydzyk, wskakując w „koniunkturalną” dziurę ofiary Holocaustu sobie kupuje, by móc robić za weryfikatora Sprawiedliwych i zarazem nie żałować sobie ujeżdżania żydowskiej mentalności, chociaż żaden Żyd go o to nie prosi.
Typowa katolicka moralność? Coraz bardziej wątpię, że coś takiego w ogóle istnieje.
Próba dodarcia do źródeł diabelskiej przewrotności toruńskiego deklamatora. Jego formacyjny kumpel, też doktor:
Stanowisko Kościoła wobec niebezpieczeństwa żydowskiego w dawnej Polsce ks. dr Michał Morawski



Komentarze
Pokaż komentarze (21)