To właśnie dzięki Konkordatowi KK nie ma obowiązku prawnego informowania wymiaru sprawiedliwości o przestępstwach popełnianych przez jego funkcjonariuszy.
Wprowadzony tylnymi drzwiami, niezgodnie z prawem ratyfikowany, ograniczający suwerenność Polski, dający KK nienależne prawa i przywileje, daje również możliwość zgodnego z prawem(!) ukrywania przestępstw popełnianych przez duchownych, w tym również przestępstw pedofilii.
Ładnie brzmiące hasło zero tolerancji dla pedofilii w KK pozostanie więc tylko marketingowym hasłem dopóki przedstawiciele państwa watykańskiego w Polsce nie są obligowani przepisami polskiego prawa karnego.
Właśnie trwa konferencja KEP, która przerodziła się w festiwal uników kościelnych hierachów w sprawie konkordatowego wyjęcia spod prawa urzędników watykańskich. Każdy z tych gustownie odzianych panów, posiadając pełną wiedzę o przestępstwie nie musi tego zgłaszać prokuraturze.
„Surowe kary” kardynała Dziwisza, jakie ponoć obowiązują w KK wobec duchownych przestępców, są kolejną kpiną nie tylko z ofiar pedofilii, nie tylko z wymiaru sprawiedliwości, ale i sprawiedliwości społecznej jako takiej. Kpiną wyjątkową.
Konkordat, jako narzędzie sprzyjające czynom przestępczym jest pilnie do zniesienia. Prawdopodobnie referendum w sprawie Konkordatu jest nieuniknione.



Komentarze
Pokaż komentarze (35)