Na Salonie przewinęło się pytanie, skąd Antoni Macierewicz bierze tych wszystkich swoich antypolsko spiskujących wspólasów. A skąd biorą się Macierewiczowi te wszystkie brednie w głowie?
W wywiadzie z Władysławem Kozakiewiczem, możemy natomiast wyczytać co ma w głowie polonijny aktyw pisowski, jak manifestuje swoją miłość do starej ojczyzny. Niczym zresztą się to nie różni od krajowego wyrażania patriotyzmu, więc w poszukiwaniu źródeł wysypu ostatnich naukowo zamachowych uzewnętrznień miłości do ojczyzny nie wydaje mi się by była potrzeba głębiej szukać. Prawda leży dosłownie na ulicy. Nieważne czy Nowogrodzkiej w Warszawie, czy Harlem lub Belmont w Chicago. Płomień pochodni Jarozbawa w oku pisowca odbija się tak samo za oceanem jak i za barierką na Krakowskim Przedmieściu. Ślina wystrzykiwana jest z taką samą siłą.
PiS z roli macochy wszystkich z pretensjami do całego świata wychodzić ani myśli, przynajmniej dopóki jest w nim Jarosław Kaczyński. Ciekawe, że pretensje te od lat dotyczą i Polski. Polski nie takiej jaką by sobie życzył brat człowieka odzywającego się do rodaka Spieprzaj Dziadu... Na zdrowie.
http://wyborcza.pl/magazyn/1,134726,14844943,Mozecie_mi_skoczyc.html



Komentarze
Pokaż komentarze (15)