Jak co roku, w tym jednoczącym większość Polaków dniu, tzw. prawica programowo odstawia się do kąta. Unaocznia tym samym, na czym tak naprawdę polega mechanizm, tego w zamyśle mającego ją stygmatyzować wykluczenia. Niezmuszana, niezważająca na czarny pijar jaki sobie tym czyni, prawica od jednoczących się w czynieniu dobra innym zdecydowanie się odcina. Nie żałuje przy tym wysiłków, by dostatecznie głośno podkreślić swoje nieuczestniczenie. Wyklucza się sama i wykluczenie to akcentuje. A akcentuje dlatego, że nie uczestnicząc, jak też nie próbując sama zrobić czegoś porównywalnego z akcją Owsiaka, zwyczajnie się marginalizuje.
Poniekąd więc ma rację samozmarginalizowany i samooddzielony od kwestujacej Polski Hofman mówiąc, że Owsiak dzieli Polaków.
Owsiak ‘dzieli’ Polaków na pozytywnych, chcących pomagać, a wreszcie na przynajmniej nieprzeszkadzających – i na tych, którzy ani pomagać nie zamierzają, ani odpuścić przeszkadzać. Głośno i wyraźnie.
A poniekąd Hofman racji mieć nawet nie może, bowiem nie może mieć racji człowiek, który skrzętnie pomija fakt, że to, co naprawdę dzieli ludzi, to nie nazwisko, lecz jego szlachetna idea. Bo jeśli tylko nazwisko, jak ciemnemu ludowi pragnie wmówić Hofman, to z jego inteligencją jest jeszcze gorzej niż z jego przyzwoitością.
Mówiąc o Owsiaku, nie powinien żaden Hofman zapominać – czy tego chce czy nie – że mówi o szlachetnej idei. Dla własnego dobra nie powinien się nawet łudzić, że jego wynurzenia o dzieleniu brzmią dla zjednoczonych w ramach dobroczynności Polaków w jakikolwiek sposób wiarygodnie.
Ale jak to genialnie ujął Owsiak, róbta co chceta. Jak się urodziło pisowcem, to niczym innym się nie będzie. Każdy robi to co lubi i potrafi.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)