nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
712
BLOG

Kaczyński na miejscu Putina

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Rozmaitości Obserwuj notkę 5

 

Czy nie jest to dość frapująca kwestia? Już przecież przy zestawianiu tych nazwisk mimowolnie na myśl się ciśnie; bardziej papieski niż sam papież. Znaczyłoby to, że Władymir Putin, w asyście jednak mocno propagandowo podmalowanego imperatorskiego zacięcia, w tym korespondencyjnym pojedynku jedynowładców na tle naszego rodzimego mógłby jawić się jako niewinny aniołek?

A niby dlaczego nie, skoro zarówno język jakim się politycznie komunikują, jak też dokonania na niwie łapania możliwie dużej ilości sznurów do pociągania Kaczyńskiemu już na starcie gwarantują wyraźne fory – Putin znacznie mniej gada a robi prawie dokładnie to samo. Z tym, że więcej może i więcej musi. Różnica jest też w licznych uwarunkowaniach, co sprawia, że Rosja takiego Putina potrzebowała i jego polityka determinowana jest tym, że on to doskonale rozumie – a Polska Kaczyńskiego nie, i ten z kolei nawet się tego nie domyśla. I jeśli w warunkach bardziej rozwiniętej demokracji, w pipidówie, jaką przy Rosji jest Polska, Kaczyński w wielu aspektach nie odstaje od kolegi – a w kilku na pewno bije na głowę, m.in. w krzykactwie czy produkcji haków na przeciwników z aresztowaniami włącznie – to wsadzając go na miejsce Putina można być prawie pewnym, że zmuszony do prawdziwej politycznej roboty w znacznie cięższych warunkach, szybciutko sprawiłby, że Putin wypadłby przy nim co najmniej jak Nelson Mandela, jeśli nie jako jakiś Dalajlama. Opowiedzcie Chodorkowskiemu tylko to co powszechnie wiadomo o sprawie Barbary Blidy a powie wam dokładnie to samo.      

Co ich łączy a co dzieli. Można powiedzieć, że obaj do roli samowładcy zostali stosownie przygotowani. Władymir przez lata profesjonalnej służby, politycznej praktyki, czy nawet i wieloletni trening sportowy w dyscyplinie wymagającej wsłuchania się w siebie i opartej na indywidualnym współzawodnictwie – Jarosław dzięki dekadom spędzonym pod mamusinym pantoflem – co oczywiście nie zawsze musi oznaczać histerycznego mazgaja i pozera, chociaż w tym przypadku akurat oznacza. Dzieli choćby to, że za Putina Rosja zanotowała znaczący wzrost gospodarczy i podniesienie poziomu życia obywateli. Całkiem dobrze radzi sobie z niełatwą sytuacją swoich byłych składowych, czyli tzw. republik, a też głównie dzięki Putinowi Rosja ponownie stała się liczącą się siłą. Kaczyński co najwyżej znacząco podniósł poziom niektórych członków Samoobrony. Ale też tak samo łatwo swoich koalicjantów,  gdy nie byli mu już potrzebni, załatwił odmownie. Co ważne, załatwił ze sporym naddatkiem.

Jak Rosja mogłaby wyglądać za panowania Kaczyńskiego? Zbliżenie się do epoki i standardów za panowania Stalina wydaje się być całkiem realne. Każdą z tych rzekomo wyłącznie imperialnych aktywności Rosji za Putina poprzedzały zdarzenia i okoliczności nie inicjowane wyłącznie przez Rosję, a bycie szeryfem w mieście to również i przykre obowiązki. Kaczyński natomiast pragnie odgrywać szeryfa bez względu na okoliczności, a przykre obowiązki przedkłada nad wszystkie inne i co gorsza, że nie wydają mu się one być ani trochę przykre. Kwestią otwartą zdaje się więc być tylko scenariusz jaki by się z tego urodził. Pokojową Nagrodę Konfucjusza może by Jarosław Kaczyński jeszcze dostał, ale Narodowego Orderu Legii Honorowej raczej już nie. Putin to zmuszony sytuacją zręczny autokrata. Kaczyński miotające się na oślep coś więcej.

 

 

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości