nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
468
BLOG

Sakiewicz niewygaszony, wolność słowa znowu triumfuje...

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Rozmaitości Obserwuj notkę 14

 

W związku z aferką wywołaną przez pana Sakiewicza, który w imię uciekającej mu z powodu braku zbytu na jego dziennikarską ofertę kasy pomawia poważną spółkę, od pana Sakiewicza chwilowo odwrócili się dotychczasowi sprzymierzeńcy. W tym wypadku SALON24 w osobie przyznającej się do pochopnej decyzji Bogny Janke. I absolutnie nie dziwię się pani Janke, że nie chce płacić za kogoś rachunków. Ale rzecz jawi mi się zgoła inaczej. Lecz o tym na sam koniec.

Panu Sakiewiczowi spada czytelnictwo, dystrybutorowi spadają zyski. Dystrybutor nie zamierza dopłacać i chce usiąść do stołu, pan Sakiewicz nie chce, więc wyzywa od ruskiej agentury. Jeden zero dla pana Sakiewicza. Dystrybutor rąbany na kasę, bo klienta obchodzą tylko własne zyski i rąbany na wizerunku, bo klient posiada zarówno profesjonalne narzędzia do oczerniania jak i należyty brak skrupułów, postanawia oddać sprawę do sądu. Jeden jeden, ale zawodnik Sakiewicz za faul już z żółtą kartką. Od zawodnika odwracają się kibice (właściciele spółki S24), bojąc się, że uderzy to również w nich. Dystrybutor (spółka Ruch) dyplomatycznie oznajmia, że za miłość nie zamierza karać. Karać zamierza za szarganie dobrego imienia i chciwość klienta, finansowo uderzającą wyłącznie w niego jako dystrybutora.

Kibice, zwolnieni przez dystrybutora z odpowiedzialności za swoją miłość błyskawicznie przywiązanie do swojego zawodnika deklarują na nowo, chwilową zdradę całkiem szczerze tłumacząc zagrożeniem możliwej odpowiedzialności, której ponosić oczywiście nie chcą. Ale skoro nie muszą odpowiadać, będą dzielnie kibicować dalej. I o to tutaj właśnie chodzi. Gdzie zaczynają się pieniądze, kończą się idee i sojusze. Pani Janke zamieściła właśnie przeprosiny swojego zawodnika zatytułowane ‘wyjaśnienie’. Pod notką ciekawy komentarz adresowany do p. Janke zamieścił bloger Publicysta:

...Obawiam się, że pani sprostowania nikt tam nie zamieści, bo nie ma w tym interesu /jeśli mówimy o interesach...

Ja natomiast chciałem mu teraz na ten komentarz odpowiedzieć:  

Sprostowanie piszesz... No nie wiem czy spółce SALON24 choćby tylko już wizerunkowo takie sprostowanie by się opłacało...

W imię kasiorki jakoś zawsze sypią się te malownicze a naciągane sojusze, pudrowane do obrzygu Bogiem, Honorem i Ojczyzną.

Najpierw Sakiewicz wyłącznie dla kasiorki płodzi pomówienia i kłamstwa na temat partnera biznesowego (Ruch). Salon24 natomiast pomówienia i brednie te zwyczajowo publikuje (niby w imię wolności słowa, innych blogerów udupiając samym tylko jakimś durnowatym wewnętrznym regulaminem), by potem przed odpowiedzialnością finansową błyskawicznie chować się do mysiej dziury jakimś kuriozalnym  wygaszeniem tekstu...

Lecz gdy tylko SALON24 upewnia się, że celem spółki Ruch w żadnym wypadku nie są działania prawne wymierzone w jakieś wypocinki pisane w niszowym portalu, ponownie staje się odważny i dudniący (teraz oczywiście okolicznościowo nieco ciszej i subtelniej...) o wolności słowa. I uwalnia SŁOWA Sakiewicza... Parodia w czystej postaci.

Prewencyjnie banujący blogerów Sakiewicz i SALON24 ponownie są funflami od niezależności i wolności słowa. Paradne. No i jak powinno więc brzmieć owo sprostowanie? Pani Janke pochopnie wygasiła Sakiewicza? Sakiewicz niewygaszony, bo za jego słowa nie grozi odpowiedzialność karno finansowa? 

Pisałem na początku, że nie jest dziwne unikanie płacenia za innych, więc spokojnie mógłbym panią Janke zrozumieć. Rzecz w tym, że na rachunek ten jej firma również pracowała. A po jej „sprostowaniu” ciężko będzie ukryć, że panu Sakiewiczowi pomaga jak może. Ale zarazem tylko jak może... Znowu można dopingować ulubioną drużynę zakrzykiem; sędzia ...

Bo wolność słowa zawsze najpiękniej się objawia, gdy nie trzeba ponosić żadnej odpowiedzialności.

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Rozmaitości