Jeśli stare podsłuchy, niczym stare dzieci Szwakowej, odtrącone i niepotrzebne wymuszają anonsowanie nowych jako: MOCNE I NIE KELNERÓW, to pewność, że nowe będą tyle samo warte co stare jest prawie absolutna.
Bo jeśli najbardziej podsłuchom reputację psuje ich pochodzenie (kelnerskie), co znaczy, że treść/doniosłość/esencja podsłuchów nie potrafi się przebić nawet przez tak poboczne dla sprawy fakty, to faktycznie są gówno warte i faktycznie przy następnym podejściu trzeba je reklamować jako mocne.
W przypadku starych podsłuchów zareklamowano podsłuchiwanych odpowiedzialność za Polskę i ich trzeźwy osąd zarówno na temat sytuacji w kraju, jak i sojuszników oraz opozycji. Ustrzeliła się sitwa licząca na zyski z podsłuchów we wszystkie stopy naraz. Tak więc obecna reklama "MOCNE I NIE KELNERÓW" to tylko i wyłącznie konieczność pijarowa.
Śmiem twierdzić, że Polacy i te "nowe podsłuchy "potraktują jak zapchajdziurę sezonu ogórkowego. I nic w tym dziwnego.
Prawda jest nad wyraz banalna. Tak banalna, jak banalne jest zarabianie/profitowanie kelnerów, Falend, Latkowskich, Gmyzów, Kań czy innych z kaczyńskiej sitwy na tych swoich pseudopatriotycznych potworkach z Loch Ness.
Polaków znacznie bardziej niż dziesiatki przymiotników odmalowujących rzekomą doniosłość pisich podsłuchów, zainteresowałyby nagrania pisowców czy samego pana prezesa. I nie pytajcie mnie dlaczego tak jest. Takie jest po prostu moje i wielu Polaków zdanie. Zdanie jeszcze mocniejsze niż stare czy nowe a zakładane ku PiSiej chwale i pomyślności podsłuchy.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)