Posiadający córkę nie z oszustwa (jak wprost nazywa in vitro) pisowski kandydat na prezydenta został ponoć dotkliwie ugodzony przez internetowy żart, na który dały się nabrać prominentne lemingi. Żart sam w sobie zupełnie niewinny i trzeba jego anonimowemu autorowi przyznać, że nie najgorszy. Odnosząc go do ostatniego ataku kandydata Dudy na prezydenta Komorowskiego, karcącego przed całą Polską prezydenta za pamięć 0 zbrodni w Jedwabnem, wypada też docenić, że w swoim proroctwie żart nadzwyczaj trafiony.
Kilka miesięcy twitterowy żart wisiał na koncie: @Kinia Duda. Wówczas nie raził ani kandydata Dudy, ani jego nie z oszustwa córki, ani pani Szydło. Nie protestowali i nie prostowali, traktując żart jak żart. Do czasu, aż ktoś się na ów żart dał nabrać, co wcale aż tak nie dziwi, bo przecież w zabawny sposób przekazuje on prawdziwe poglądy kandydata Dudy, które to poglądy bez wstydu kandydat głosi.
Dzisiaj, w wyborczej gorączce, największym problemem staje się jego autorstwo. Dopiero wtedy, gdy umiejętnie wyśmiane poglądy doczekały się podobnej reklamy, jak ruganie prezydenta przez kandydata w trakcie publicznej debaty.
Teatralnie oburzeni jakoś zapominają jednak zapytać samych zainteresowanych, największych ponoć pokrzywdzonych, czym dokładnie czują się urażeni. I czy w ogóle tak się czują. A przecież całkiem możliwe, że prawdziwa córka, którą ojciec intensywnie wykorzystuje w swojej kampanii wyborczej, ma jeszcze niezaburzone poczucie humoru.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)