Konferencja prasowa odbyła się 6 października pod przewodnictwem OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Punktem wyjścia była rządowa decyzja z 22 września: przyjęty wtedy projekt zakłada wzrost stawki akcyzy na alkohol etylowy z 8811 zł do 10 109 zł za hektolitr stuprocentowego alkoholu, z wejściem w życie 1 stycznia 2027 roku.
Podatek to nie polityka zdrowotna
Rolnicy nie kwestionują celu, jakim jest ograniczanie szkód zdrowotnych. Kwestionują narzędzie – i spójność rządowej argumentacji.
Nie wystarczy mówić o ochronie zdrowia przy okazji podnoszenia podatków. Trzeba być konsekwentnym również wtedy, gdy na stole leżą konkretne rozwiązania regulacyjne.
— Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych
Państwo podnosi cenę alkoholu, powołując się na zdrowie publiczne, a równocześnie wstrzymuje przepisy, które realnie ograniczyłyby jego reklamę, promocję i dostępność. Jak przekonują organizacje rolnicze, „jeśli państwo rzeczywiście chce prowadzić politykę zdrowotną, powinno korzystać z narzędzi regulacyjnych, a nie sprowadzać całej polityki alkoholowej do podnoszenia podatków".
Chodzi o nowelizację ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Drugie czytanie odbyło się 15 września, 17 września poprawkami zajęła się Komisja Zdrowia, a 18 września punkt zniknął z porządku obrad Sejmu – na wniosek klubu PSL. Projekt przewiduje m.in. ogólnokrajowe ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu w godzinach 22.00–6.00, całkowity zakaz reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych oraz zakaz rabatów zachęcających do kupowania większych ilości. Rolnicy popierają te rozwiązania i pytają rządzących wprost, dlaczego prace nad nimi zatrzymano.
Rolnik, gorzelnia, przetwórstwo
Drugi wątek jest czysto gospodarczy. Akcyza nie obciąża wyłącznie gotowej butelki – uderza w cały łańcuch produkcji. Polskie gorzelnie skupują krajowe zboża, kukurydzę, ziemniaki i melasę. Jeżeli tracą rentowność i ograniczają produkcję, maleje popyt na surowce z polskich gospodarstw.
Do tego dochodzi konkurencja z zewnątrz. Organizacje przypominają o unijnym kontyngencie taryfowym na alkohol etylowy pochodzenia rolniczego z Ukrainy, wynoszącym 125 mln kg rocznie. Krajowy producent konkuruje więc jednocześnie z tańszym importem i z szarą strefą, ponosząc przy tym pełne koszty legalnej produkcji i nadzoru.
Państwo powinno walczyć z nielegalnym handlem, a nie tworzyć warunki, w których legalny producent staje się coraz mniej konkurencyjny.
— Jarosław Malczewski, wiceprzewodniczący Rolniczego OPZZ
Wyższa stawka nie znaczy wyższe wpływy
Na poparcie tezy, że fiskalna logika podwyżki jest wątpliwa, rolnicy przywołują precedens z 2002 roku. Stawkę akcyzy na alkohol etylowy obniżono wtedy o około 30 proc., a wpływy budżetowe w kolejnych latach rosły: 3,876 mld zł w 2002 roku, 4,093 mld zł w 2003 roku i 4,562 mld zł w 2004 roku. Organizacje nie twierdzą, że dziś mechanizm zadziałałby identycznie – dzisiejszy rynek, inflacja i struktura spożycia są inne. Wskazują jednak, że samo podniesienie stawki nie gwarantuje wyższych dochodów, zwłaszcza gdy część obrotu przenosi się poza legalny obieg.
Stąd ich postulat, by przed kolejną podwyżką przeprowadzić analizę jej wpływu na legalny rynek, krajowe gorzelnie, rolnictwo i skalę nielegalnego handlu.
Dwa pytania bez odpowiedzi
Konferencja zakończyła się dwoma pytaniami skierowanymi do rządu i PSL. Pierwsze: dlaczego zatrzymano prace nad przepisami dotyczącymi sprzedaży, reklamy i promocji alkoholu, skoro podwyżkę akcyzy uzasadnia się między innymi względami zdrowotnymi. Drugie: czy przed kolejną podwyżką ktokolwiek przeanalizuje jej skutki dla legalnego rynku i krajowego rolnictwa.
W tle pobrzmiewa zarzut cięższego kalibru – że kolejna podwyżka podatku przedstawiana jako działanie prozdrowotne jest, jak ujmują to rolnicy, politycznym populizmem, a polska wieś bywa w tej rozgrywce traktowana instrumentalnie. Odpowiedzi na razie nie ma. Sama ustawa o wychowaniu w trzeźwości wciąż czeka w komisji, a projekt podwyżki akcyzy idzie swoim trybem.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)