62 obserwujących
873 notki
1185k odsłon
  2822   0

Bieżączka w wersji aldente

Dzieje się dużo, zdaję sobie z tego sprawę, ale jakoś ostatnio nie mam ani weny, ani czasu. Z marazmu wyrwać mnie zdołał dopiero niezastąpiony Rafał Ziemkiewicz. Przypadkiem zupełnym zaklikało mnie w link z relacją z uroczystego wystąpienia naszego kochanego RAZ-a, które miało miejsce na uroczystym konwencie stowarzyszenia „Endecja”. Chwilę się wahałem, czy aby na pewno chcę to przeżywać, ale ostatecznie skusił mnie srogi opis owego filmiku, w stylu: uwaga, mocne przemówienie! Ach te wszystkie prawicowe masakracje, kalibracje, wstrząsające wystąpienia, szokujące doniesienia i mające już wkrótce wszystko wyjaśnić odnalezione dokumenty. Nie potrafię się temu oprzeć.

Traciłem w czasie odsłuchiwania tego „mocnego przemówienia” koncentrację, bo dużą część mojej uwagi przykuwał tak zwany „oczoje..ny” baner z napisem „Endecja”. Za każdym razem, gdy na niego zerkałem, to na nowo zaczynałem się zastanawiać o co tu teraz chodzi. Czy Kowalski jest za Braunem, czy może też Bosak jest już u Korwina. Skąd ta „Endecja”? Czy kręci się tam Jakubiak, czy to jednak jest już biznes Winnickiego. A jeśli nie, to może Wiplera? Poprzednich nazw i wcieleń narodowców nie zliczę, a przecież codziennie chyba powstają nowe. Idzie zwariować. Weź się teraz chłopie zastanawiaj, czy to są narodowcy-realiści, narodowcy-ateiści, a może to ci od narodowców-klerykałów? No i w ogóle kto wpadł na pomysł, żeby stowarzyszenie nazwać „Endecja”? Nic do tej całej „Endecji” nie mam, wiemy, wiemy, zasłużona jest, i Dmowski to był łebski gość, ale mam takie wrażenie, że zanim cały ten sink-sank, który oczywiście nigdy w życiu nie chce być żadną partią, został postawiony na koła, to wcześniej parę osób tęgo szukało jak najbardziej prowokującej dla cyngli z Wyborczej nazwy. Jestem podejrzliwy, mam jakieś dziwne przeczucie, że tam się ktoś naprawdę dobrze bawi, nie zauważając przy okazji, że siedzi w balonowym koszu, a drzewa i domy zrobiły się już bardzo, bardzo maleńkie. Jeśli to przedsięwzięcie nie wypali, to im tam już tylko zostanie nazwa „Faszyści”. Obawiam się, że i tego się doczekamy, jeśli sprawy będą szły tym torem.

Na szczęście to nie ma wielkiego znaczenia, bo pakiet podstawowy był dobrze mi znany. Dmowski, szkoła realpolitk, w polityce liczy się tylko siła i spryt, co wy możecie nam dać, a my co możemy wam obiecać i tak dalej w ten deseń. Popyt na tego typu historie rośnie, bowiem cała scena polityczna ma w tej chwili jeden podstawowy kłopot, a ów kłopot ma na imię PiS. Ziemkiewicz z „Endecją” już szykują się na czasy „po PiS-ie”. Ja nie wiem, jakby tego PiS-u i Kaczyńskiego zabrakło, to oni wszyscy chyba by dostali jakiegoś półpaśca albo innej cholery.

Do rzeczy jednak. W pewnej chwili Ziemkiewicz powiedział coś, co sprawiło, że zaliczyłem wysiadkę. Otóż RAZ nasz kochany zaczął z zapałem zapewniać, że stowarzyszenie „Endecja” nie będzie zajmowało się bieżączką, ani na pewno nikt tam nie będzie się zajmował tym, że jakaś pani z PiS-u przysrała innej z PO, potem odwrotnie. Oni będą się integrować, krzepnąć intelektualnie i pochylać nad sprawami znacznie bardziej poważnymi.

Cóż, piękna to idea, tylko jest pewien mały problem. Skoro RAZ nasz kochany postanowił zostać twarzą tej nowej, intelektualnej kuźni charakterów, to, przepraszam bardzo, ale coś mnie nie nie gra. Bo gdzie ja bym ostatnio nie zajrzał i gdzie nie próbował się schronić przed tym złym światem, to każdorazowo natykam się tam na RAZ-a naszego kochanego, który teraz to już chyba niczym innym się nie zajmuje, jak tylko nawalaniem w KOD-y i podgotowywaniem bieżączki tak, żeby była jak najbardziej aldente. Zapewnienia RAZ-a naszego kochanego o jego wstrętach wobec spraw błahych brzmią dla mnie średnio wiarygodnie. Czyż nie jestem zbytnio oględny? Przecież to brzmi zupełnie tak, jakby chcieć zatrudnić w IPN-ie naszego meha-lustratora Lchlipa. Po prostu nie wozi się drewna do lasu.

A już w ogóle najlepsze jest to, że przecież tak naprawdę to ta bieżączka, ci Misiewicze, Piotrowicze, przerywane miesięcznice, Mazguły, Kijowscy i cała ta ferma gęgających celebrytów z tym całym oszalałym Pieczyńskim na czele, to jest coś czego nie powinno się lekceważyć. Jeśli ktoś przyjmuje taką postawę i zaczyna bawić się w zatroskanego Stankiewicza, to  mnie zaczyna się po prostu robić słabo. Być może przesadzę, ale to jest nasza wojna hybrydowa. Tu nie chodzi o żaden „kątęnt”, ani o klikalność. To jest prawdziwe życie, to jest w tej chwili prawdziwa polityka. Czyli wychodzi na to, że ostatecznie Ziemkiewicz dobrze wie, gdzie jest potrzebny i w sumie to dobrze, że on zajmuje się tylko i wyłącznie tą bieżączką w wersji aldente. A z tą „Endecją” to tylko taki inteligencki kaprys. Chyba z chłopem wszystko w porządku jest. Nawet miałem ochotę zacząć to szerzej objaśniać, ale już mi się odechciało i was z tym wszystkim, póki co, zostawiam.

Lubię to! Skomentuj52 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka