26 obserwujących
233 notki
375k odsłon
756 odsłon

10-ta Rocznica czyli „tylko Bóg jeden wie”…

Wykop Skomentuj23

(to jest tekst do rubryki „Katastrofa smoleńska” – chyba że admini mają specjalne poruczenia wykluczające zdrowy rozsądek)

Fragmencik tytułowy spłynął na nas z Najwyższych Ust właśnie co – i nie jest to zabieg polityczny, a szczerze bezradny, bo oto (mimo wieloletnich już – jak ten czas leci! - starań „naszych” prokuratorów i „naszych” badaczy, popartych szczodrym finansowaniem także w obcej walucie) przyszło wywiesić białą flagę: to, o czym było od początku wiadomo (Najwyższym Ustom) – że nie da się powiedzieć Prawdy publicznie – nie dało się, mimo starań j.w., powiedzieć w formie udającego prawdopodobieństwo erzacu. Najwyższe Usta oczywiście wiedzą, że ów erzac się pojawi (i to dwukrotnie – bo Pasionek) i podtrzyma na duchu wierzących, ale właśnie zapowiedziały, że tej hucpy nie wezmą na swoje sumienie. W ten sposób powtórzył się oto teraz teatrzyk dla publisi dokonany 10 lat temu przez poprzednie Najwyższe Usta („lepiej znać Prawdę i nie mieć wojny”) – a szykowane erzace podzielą los swych poprzedników w co znaczniejszych pichconych w wielkiej tajemnicy szczegółach (jak owe „metr w głąb” czy „raport Millera”).

Pewnym (niemiłym?) zaskoczeniem dla P.T. Czytelników tego tekstu, będzie jednak wymowa faktów z kilku dni po Tragedii, że mianowicie reprezentanci OBU Najwyższych Ust zgodnie wówczas stwierdzali iż „trumien nie wolno otwierać” (Sasin w RMF FM) – znaczy wytyczne dla NU spłynęły z jednego źródła (no powiedzmy, że źródła wspólnego: nazwijmy je „międzyatlantyckim”) i to już kilkanaście minut po Tragedii (co zobrazowała nam postać „zagubionego na chwilę”, ze swoim telefonem komórkowym, Antoniego w ostępach Lasu Katyńskiego – i jego następne, jakże mało bohaterskie z tej wyższej konieczności kroki).

Co nam, „blogerom smoleńskim”, pozostało?

1.Rozstrzyganie jałowych sporów „brzoza (beczka) czy bąba?” może trwać równie długo jak zapowiadany repertuar WOŚP; spory (pewnie już tylko na blogach) są jałowe z braku obiektywności danych (ale podtrzymują „temat”).

2.Atrakcyjne rozwiązanie kol. Tornado z roku 2015 (uzupełnione obecnie), które sam wówczas witałem (przyznaję, że nieszczerze – bo jako konia trojańskiego) z nadzieją, że prędzej czy później „padnie ofiarą” (wraz z jej koronną podstawą w postaci „elementu Obrębskiego”) niewinnego pytania, jakie zadał Braun: jaką mamy pewność, że dane i materiały, na których się opieracie Panowie Profesorowie – są autentyczne (skonfundowanemu gronu przyszło – ustami Nowaczyka - odpowiedzieć: „zakładamy, że są”).

3.”Skłanianie się” – co prawda dyskretne i bez woli propagowania – najwybitniejszego w Polsce dziennikarza śledzącego „katastrofę” (L. Misiaka) do wersji inscenizacji (tak elektryzująco lansowanej w sieci czy to pierwej przez K. Cierpisza, a po nim na tym forum przez blogera FYM-a) katastrofy na Siewiernym, świadczyć mogłoby po trzykroć o tym samym: braku sfalsyfikowanych pozytywnie danych, mogących potwierdzić jakąkolwiek z tych hipotez.

Mamy jednak – na 10-tą Rocznicę Tragedii – możność zadania (kolejny raz, może sytuacja wreszcie dojrzała, że tym razem skutecznie) innego, niż owo Brauna, „niewinnego” pytania: co się działo bezpośrednio przed wylotem (tzw. pytania o „Okęcie”)? I kto zakazał Seremetowi (a później i Pasionkowi) prowadzić takie „okęckie” śledztwo? Kto nie pozwolił obejrzeć Rodzinom nagrań z wsiadania ich Bliskich (było nie było – ostatnie pożegnanie) do Tupolewa 154M w dniu 10.04.2010? Sztama ponad politycznymi podziałami – co ją tu wyżej potrącam (a przecież bez – uchowaj Boże! – czekistowskiej zajadłości)?

Bo można wierzyć Najwyższym Ustom, że się nie dowiemy (jak zapewne i one same!)co się wtedy wydarzyło: są przecież na tym podłym świecie Usta jeszcze Wyższe, które uznały za stosowne milczeć. A przecież nie chcieć wiedzieć, co się działo przed wylotem – to brzmi jak zakaz „z góry”. Trudno zatem o wyraźniejszy trop.

Boga bym do tego nie mieszał - chyba że w prośbach o wsparcie w walce o Prawdę (na którą się przecież nawet nie zanosi): już lepiej powtarzać sobie profetyczny rapsod Ujejskiego:

 Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej,

Do Ciebie, Panie, bije ten głos!

Skarga to straszna, jęk to ostatni,

Od takich modłów bieleje włos.

My już bez skargi nie znamy śpiewu,

Wieniec cierniowy wrósł w naszą skroń,

Wiecznie, jak pomnik Twojego gniewu,

Sterczy ku Tobie błagalna dłoń.

O, Panie! Panie! ze zgrozą świata,

Okropne dzieje przyniósł nam czas;

Syn zabił ojca, brat zabił brata,

Mnóstwo Kainów jest w pośród nas.

Ależ o Panie! oni niewinni,

Choć naszą przyszłość cofnęli wstecz,

Inni szatani byli tam czynni;

O! rękę karaj, nie ślepy miecz!

Bo póki co - tych ślepych („okęckich”) mieczy – nawet wskazać się nadal nie zamierza… ale nadzieja umiera ostatnia, nieprawdaż.

Tyle że świadkowie nie są wieczni: czy na to liczą „inni szatani”?


Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka