25 obserwujących
232 notki
374k odsłony
554 odsłony

Bloger Piszący o Smoleńsku

Wykop Skomentuj2

Ten hollywoodzki tytuł niech nie wprowadza w błąd: Kevin C. grał szlachetną postać; nie zamierzam twierdzić, że takich Blogerów brakuje, chciałbym jedynie przeciwstawić się w tym tekście opiniom, iż to, co robią tytułowi blogerzy (BPoS)  – nie o konkretny przykład mi chodzi - jest czyste w intencjach: bo nie jest!

Odrzućmy zarazem narzucające się podejrzenie o celowe – od samego początku – politykowanie: pewnie i takie intencje przyświecały niektórym; tymi jednak zajmować się tu nie będziemy, pies z nimi tańcował; chodzi o Blogerów Rozczarowanych.

 

Rozczarowany BPoS zaczynał z wysokiego moralnego „c” – od podważania oficjalnych, rządowych kłamstw. Z efektami! Szybko jednak okazało się, iż w tej „walce o prawdę” BPoS jest osamotniony: opozycja parlamentarna „nie podzielała” niektórych kierunków dociekań, ba: uznała je za intencjonalne, wręcz „piątokolumnowe”, groźne – jak gdyby „siła przebicia” BPoS do świadomości ogólnospołecznej była jakaś zauważalna, istotna…

To był sygnał ostrzegawczy: ludność nie jest od wymądrzania się, ma zagłosować i się nie wtrącać – „smoleńsk” to sprawa polityczna!

Każdy by się rozczarował, cóż dopiero BPoS, człowiek cokolwiek myślący, zaangażowany, szukający Prawdy…

Tak narodził się BPoS-R(ozczarowany). Narodził się i rozpoczął przepoczwarzać. Nie szło to w dobrym kierunku – oj nie! Z hasłem: „jak wy komu – tak my i wam” własne śledztwo „smoleńskie” zastąpione zostało śledzeniem „przeciwnika”: czego ON nie robi. Dlaczego. W jakim celu politycznym.

Jak wyżej wspomniałem BPoS jest w odbiorze społecznym nikim: może opublikować tu i dwieście (jak piszący te słowa) artykułów-notek, może nawet ubrać je w książkę (nawet wydać ją drukiem) – wpływu na myślenie szerokich mas nie ma i mieć nie będzie… tym bardziej więc śmieszy papierowa wojna, jaką wydaje politykom. Nie mniej ona trwa; podsycana kolejnymi niezrozumiałymi decyzjami władz (które maja inne plany dociekań) – trwa w zapiekłych umysłach, żadnych zemsty za niespełnione potwierdzenia własnej dociekliwości, za nieuhonorowany „wkład”, za niedocenienie…

- bo jeśli by chodziło tylko o dowiedzenie prawdy (choć, przyznajmy, w większości chodzi o dowiedzenie się), to cóż staje i dziś na przeszkodzie prowadzić dalsze poszukiwania? Ale blogerskie „śledztwo smoleńskie” podupada – zajadłość już nie pozwala się skupić na pracy. Niby nie dziwota: dużo łatwiej recenzować niż badać – tylko, że to już inny punkt startowy, nie ten, z którego, w „świętym przekonaniu” kiedyś się wyszło…

Czym zatem BPoS różni się od wspomnianego na początku politycznego kundla, łaszącego się do pańskiej nogawki - albo ją później obszczekującego?

Nawet szlachetne intencje wyblakły.

 

 

A tak na marginesie: nie jest to przykrywanie własnej niedojrzałości – że się uwierzyło politykom? Chyba jest, bo w końcu to jedynie dziecinada, te dąsy: a tak robić swoje, nie oglądać się na innych – zamiast się nabzdyczać i naparzać po blogach - to nie łaska?

 

 

 

 

 

 

 

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka