25 obserwujących
231 notek
370k odsłon
519 odsłon

„Katastrofa smoleńska”: „no toga” czyli ciuciubabka

Wykop Skomentuj49

Odgrzewane kotlety, którymi kilku zaledwie (!) tutejszych blogerów usiłuje utrzymać uwagę PT salonowej publiczności na „temacie smoleńskim” – upoważniają mnie do odgrzania smaczniejszego kąska: wziął się on z wywiadu, jakiego Leszek Misiak, b. dziennikarz mediów Sakiewicza, udzielił w listopadzie 2016 r. opozycyjnej do nich Gazecie Warszawskiej (https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/4334-leszek-misiak-grupa-trzymajaca-smolensk-nasz-wywiad)

W wywiadzie tym, posługując się zapisami angielskojęzycznego raportu amerykańskiego producenta systemów wyposażenia rządowego samolotu tu154M n/b 101 (komputera pokładowego FMS i rejestratora alertów o zbliżaniu się do ziemi TAWS ) – firmy Universal Avionics System Corporation – Misiak przekazał szereg bulwersujących informacji, z których tytułowy zapis „no toga” musi bulwersować najbardziej. Musi? „Środowisko” postarało się, żeby tej sensacji „nie zauważyć”… i to mu się jak najbardziej udało, zważywszy, iż zapewnienia dochodzeniu do „naszej” prawdy (smoleńskiej) padały przecież z najbardziej wymownych ust.

Cóż oznacza ten zapis? Relacjonuje Misiak: według zapisów TAWS – tak jest w amerykańskim raporcie – nie było komendy załogi o odejściu na drugi krąg. Jest napisane „no toga” co oznacza, że nie było próby odejścia na drugi krąg. To komunikat TAWS z godziny 6:40:59, chwilę przed podanym czasem zderzenia z ziemią, bo o 6:41:02 kończy się zapis TAWS 38. Wspomniany komunikat brzmi: „podwozie wypuszczone, klapy w pozycji do lądowania”, a nie mogły być w tej pozycji, jeśli realizowano by komendę „Go Around”, (odejście) bo wówczas klapy automatycznie się chowają, by nie było oporu powietrza, podwozie zostaje wciągnięte, silniki uzyskują pełną moc i następuje wznoszenie samolotu w górę. Ten zapis to sprzeczność z zapisami rozmów z kokpitu, które znamy, gdzie dwukrotnie pada komenda: „Go Around”.

Misiak tej sprzeczności nam nie tłumaczy, bo i też jest ona „skomplikowana” – a oto dlaczego:

- gdyby przyjąć, że zapis TAWS dotyczy dolotu do pasa lotniska Siewiernyj – mamy proste wyjaśnienie „katastrofy”: „piloci próbowali lądować” (ale nie byli „na kursie i ścieżce” no i brzoza ich odwróciła na wznak, sądząc po stanie pobojowiska)

- gdyby przyjąć j.w. – zapis CVR został sfałszowany (bo piloci, zgodnie z nim, wcale nie próbowali lądować) i tylko pytanie przez kogo? nastręcza pewne trudności, bo po co by to było ruskim w takim razie? (ale mogłoby być potrzebne „naszym”!)

- gdyby jednak przyjąć, że to zapis FMS/TAWS został sfałszowany (Macierewicz: Oczywiście nie znaczy to, że zapisy TAWS i FMS nie były w różnorodny sposób fałszowane etc.), mielibyśmy pole do spekulacji „wybuchowych”, ale przecież opartych o te fałszywe zapisy… zapisy oparte jednak o (cyfrowe) odpisy z oryginałów, których nie posiadamy.

Odpisy te mają ciekawą historię, bo samych wersji zapisów CVR było z osiem (w tym jedna – najdłuższa – dla FSB), a ten z FSM/TAWS przez Polskę uzyskany jest „niepełny”, bo (Macierewicz:) sprawdzimy treści, które Rosjanie moskiewscy i warszawscy ukryli. Tak jak ukryli ostatni zapis TAWS i jak ukryli przynajmniej dwa zapisy FMS dotyczące wysokości i toru lotu samolotu

- ale jak sprawdzimy, skoro wg Misiaka Amerykanie przekazali nam tylko część danych odzyskanych z TAWS i FMS. (Polska zwróciła się o odszyfrowanie tylko części zapisów) ? Ano można by, jak najbardziej, poprosić tym razem o całość, ale byłby z tym „kłopot” – po pierwsze poprzedni ambasador amerykański rok temu oświadczył, że „co mieli, to nam dali i więcej nie mają” (ale Misiak przecież podał, iż W raporcie napisano, że po wyjęciu modułu TAWS 237 kopie surowych danych zostały zgrane na karty pamięci, a sam moduł został złożony ponownie i oddany przekazującym, jednak nie określono czy Polakowi [Misiak też* nie sprawdził, że chodzi o niejakiego Lipca), czy Rosjaninowi. Producent zostawił sobie duplikaty.), a po drugie – ambasador mógł nie kłamać, gdyż Uniwersal Avionisc została przejęta - strony otrzymały niezbędne zgody rządu na transakcję - w kwietniu 2018 r. przez izraelską fimę Elbit Systems Ltd. za 120 mln USD. Po przejęciu Universal Avionics nadal działa, z tym samym kierownictwem i siłą roboczą pod tą samą nazwą, jednak już jako całkowicie zależna od Elbit amerykańska spółka – co oznacza, że Amerykanie już nie dysponują tymi duplikatami - stały się własnością… izraelską; to że mamy z Izraelem „przyjazne stosunki” nie znaczy przecież, że nam dadzą co chcemy, prawda.

W sumie to całe, dziewięcioletnie już (a prokuratura właśnie zapowiedziała powołanie nowych ekspertów i nowe kierunki „odkrywania prawdy”), bicie rządowej piany nie pozostawia nam złudzeń: mamy zapomnieć. Wszak inni szatani są tutaj czynni.**

*Macierewicz: Jest też inna ważna kwestia. W tych badaniach uczestniczył z ramienia Polski członek komisji Millera - wówczas jeszcze chyba z ramienia Klicha Ed. bo ten był przewodniczącym komisji do 27 kwietnia - jeden z ekspertów. Oświadczył to [E. Klich] podczas wysłuchania w Senacie w ubiegłym roku. Jest więc świadkiem, którego można na tę okoliczność przesłuchiwać. Pomijając już „okoliczność”, że nazwisko tego „świadka” nie padło (mimo, że nie można uznać, iż nie było A.M. znane, gdyż przecież już od miesiąca wówczas znane były „taśmy Klicha” a w nich taki passus: My mamy już specjalistę, pana Lipca z LOT-u – co potwierdził później sam zainteresowany: Lipiec zdradził, że jest jedynym przedstawicielem Polski, który brał udział w odczytywaniu przez amerykańskich ekspertów danych z systemu TAWS. (za: https://www.rmf24.pl/raporty/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/fakty/news-lasek-raport-millera-broni-sie-sam,nId,971163)

– idę o zakład, że do przesłuchania tego absolwenta Politechniki Rzeszowskiej, dawnego eksperta PKBWL, kolegi niesławnego Laska (polecam jego bajanie o „utrąceniu przez brzozę czujnika TAWS w punkcie 38”: https://www.youtube.com/watch?v=MC4YtjMx3fA , oparte na fotce z 13 kwietnia 2010, kiedy to koncepcję „zahaczenie o antenę” zastąpiła koncepcja z ową brzozą i kiedy się na niej pojawiły „odłamki z tupolewa”) - nie doszło…

**w styczniu 2017 r. MSZ zapowiedziało skargę do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze ws. braku zwrotu wraku. Waszczykowski: Takie kwestie były przygotowywane. Ta decyzja wymagała decyzji politycznej, rządowej, na wyższym szczeblu niż MSZ. MSZ było gotowe do przygotowania takiej skargi. Takie przygotowania toczyły się jak byłem ministrem. (za: https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-05-09/walka-o-unijny-budzet-waszczykowski-kosiniak-kamysz-smiszek-i-kulesza-w-wydarzeniach-i-opiniach/?ref=slider)


Wykop Skomentuj49
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka