Portal Wirtualna Polska opublikował wywiad z rzecznikiem Nawrockiego p. Rafałem Leśkiewiczem. Jeśli chodzi o bezczelność pana (niedo)rzecznika, to jest to typowy przykład PiS-owskiego krętactwa zarówno prawnego jaki i propagandowego.
Po pierwsze, jaki "spór kompetencyjny"? Przecież Sejm, Marszałek Sejmu nie ma tu żadnych kompetencji, tak samo jak Prezydent. Czyli co, spierają się kto ma kompetencję tam gdzie nie mają żadnej?
Jest to parszywa obłuda PiS i ekipy Pałacu Namiestnikowskiego z Nawrockim włącznie. Doskonale wiedzą, że żaden uczciwy i przestrzegający konstytucji sędzia nie będzie brał udziału w pracach organu nienależycie obsadzonego. To nie jest komuszy prokurator Piotrowicz czy Krystyna Pawłowicz publicznie mówiąca, że będzie w imię partyjnego interesu głosować za niekonstytucyjną ustawą. Trybunał Konstytucyjny jest nienależycie ukształtowany ponieważ 4 wybranych uchwałami Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej sędziów nie może pełnić swoich obowiązków i w jego kształtowaniu brał udział organ nieupoważniony czyli imiennie Nawrocki. Więc Święczkowski nie będzie miał "pełnego składu" i TK będzie sparaliżowany. To dlatego Nawrocki WYBRAŁ tylko dwójkę sędziów, tak by teoretycznie był "pełny skład" 11 sędziów. Pominął zaś pozostałą czwórkę, by Święczkowski z partyjnymi nominatami PiS nie stracił kontroli nad trybunałem.
Sprawa w tym, że Prezydent nie ma żadnego prawa by wpływać na obsadę TK. To jest delikt konstytucyjny.
Dalej pan (niedo)rzecznik mówi coś bardzo symptomatycznego dla mechanizmu tego krętactwa "jeśli Konstytucja odwołuje się wprost do ustawy ...", posłuchajcie, powiedział dokładnie tak jak w cytacie. Bardzo ciekawe sformułowanie. Po pierwsze w hierarchii aktów prawnych Konstytucja stoi ponad ustawą. Czyli to ustawa odwołuje się do Konstytucji, a nie odwrotnie, jak opowiadają krętacze.
Po drugie Konstytucja jest tu bardzo oszczędna w słowach. Nie przewiduje żadnego ślubowania i nie przewiduje żadnej delegacji ustawowej w tej kwestii. Sędzią Trybunału Konstytucyjnego zostaje się w momencie podjęcia uchwały przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.
Nikt do tej pory nie kwestionował przepisu ustawy dotyczącego ślubowania wobec Prezydenta, mimo, że jest on de facto jedynie obyczajem skodyfikowanym w ustawie, bez delegacji wynikającej z Konstytucji. Do tej pory nikt nie wpadł na pomysł instrumentalizowania tego, jak to ujął pan (niedo)rzecznik, "przyjętego zwyczaju i obyczaju".
Odrobinę wcześniej pan (niedo)rzecznik mówił coś o złamaniu prawa na wielu poziomach. Więc tutaj prowadzący wywiad redaktor nie stanął na wysokości zadania i nie dopytał o wielopoziomowe łamanie prawa przez Nawrockiego i Święczkowskiego.
Faktem jest, że kadencje sędziów TK rozpoczynają się z chwilą wyboru. Faktem jest też, że sędziowie TK podlegają jedynie Konstytucji. To wynika wprost z Konstytucji. Czyli co tu się stało? Karol Nawrocki nie wykonując nałożonego na niego, wynikającego wprost z ustawy, obowiązku przyjęcia ślubowania skraca, de facto, kadencje sędziów TK.
Jako, że sędziowie, w tym długość ich kadencji, podlegają jedynie Konstytucji, a nie widzimisię pana Nawrockiego, jest to kolejny delikt konstytucyjny.
Pan Święczkowski, nieposzlakowanego charakteru, ale z zarzutami za kopiowanie danych z bezprawnej inwigilacji, popełnia kolejne przestępstwa w, jak to ujął pan (niedo)rzecznik, "łamaniu prawa na wielu poziomach". W TK sędziowie, nie kandydaci lecz sędziowie(!), złożyli podpisane, z notarialnym poświadczeniem podpisu, roty ślubowania, z potwierdzeniem odbioru przez biuro podawcze urzędu prezydenta; dopełniając tym ustawowego, choć niekoniecznie konstytucyjnego, wymogu "ślubowania wobec prezydenta".
Pomimo tego Święczkowski nie dopuścił sędziów(!) Trybunału Konstytucyjnego do orzekania. Mimo tego, że sędziowie w tym długość ich kadencji, podlegają jedynie Konstytucji, a nie widzimisię pana Święczkowskiego. Jaskrawy przykład deliktu konstytucyjnego.
Pan (niedo)rzecznik był na tyle wobec polskiego społeczeństwa bezczelny, że ordynarnie stwierdził, że "nie wytrzymali ciśnienia", jakby chodziło o parcie na pęcherz w kolejce do toalety. Tak PiS traktuje Polaków.
Niestety pan redaktor nie dopytał na jakiej podstawie prawnej Nawrocki miał prawo wywierać na sędziów TK jakiekolwiek "ciśnienie"?
Mówiąc o "ciśnieniu" którego nie wytrzymali sędziowie pan (niedo)rzecznik przyznał de facto, że cała ta ustawka była zaplanowana i jest deliktem konstytucyjnym.
Wbrew temu co mówił pan (niedo)rzecznik w Sejmie nie odbyło się żadne ślubowanie mające zastąpić "ślubowanie wobec prezydenta". Marszałek Sejmu nie wchodził w rolę Prezydenta. Tam odbyła się tylko uroczysta oprawa. Samo ślubowanie dokonało się w momencie złożenia podpisanej, z notarialnym poświadczeniem podpisu, roty ślubowania w biurze podawczym urzędu prezydenta. Ustawa nie przewiduje explicite formy ślubowania. Nie nakazuje ustnie, nie zabrania pisemnie.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)