Niejaki Łatwogang (dopiero wczoraj dowiedziałem sie o jego istnieniu, bo nie śledzę influencerów) zorganizował spontaniczną zbiórkę na dzieci chore na raka. Z czasem zaczęli dołączać się do niej różni celebryci, znane postaci sportu i nie tylko, dzięki czemu zebrano już prawie 200 mln zł. Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski2050 wspomniała o projekcie ustawy zgłoszonej przez jej partię o podniesieniu akcyzy na alkohol i przeznaczeniu dochodów z tego na onkologię. Projekt nie jest wciąż dopuszczony do procedowania, bo każdy się boi narazić polskim alkoholikom, a to znaczna część narodu. Tak czy owak, przeznaczenie środków z budżetu na onkologię to nie to samo co bezpośrednio na pomoc dla konkretnych osób, dzieci potrzebujących pieniędzy na kosztowne leczenie. Czy państwo nie powinno wpierać również w ten sposób takich osób, tylko zmuszone są one zbierać na swoje leczenie na przysłowiowej ulicy, albo liczyć na to, że ktoś zorganizuje taką zbiórkę jak wspomniana powyżej? Sądzę, że Polacy nie mieliby nic przeciwko temu.
To taka sugestia dla polityków również udzielających się na tym portalu.
...



Komentarze
Pokaż komentarze (3)