Coś się stało z najważniejszym bodaj sarkofagiem wawelskiej nekropolii.
Mniemam, że czujny jak zawsze Zbigniew Ziobro zadekretował już wszczęcie przez Prokuraturę wielowątkowego śledztwa w sprawie zniszczenia przez Prokuraturę, w trakcie czynności służbowych, mienia o znacznej wartości – i nie tylko tego
Przenikliwy jak zawsze Prokurator Generalny - jak mniemam - nakaże zbadanie, czy Prokuratura nie dopuściła się zbezczeszczenia najwyższej wartości symbolu narodowego, symbolu religijnego i dobra kultury. Wszystko to oczywiście pod kątem zaistnienia czy wykluczenia działań celowych.
Nie sposób też wykluczyć – i o tym pan Ziobro wie zapewne – zbadania wątku udziału w czynnościach służbowych Prokuratury osób trzecich, nie przewidzianych procedurami. Chodzi o przedstawicieli tzw. podkomisji Macierewicza. Zapewne osoby te poddane zostaną szczególnym działaniom rozpoznawczym, biorąc pod możliwości agenturalnego działania mającego na celu kompromitację państwa polskiego.
Całe zdarzenie zostanie zapewne zbadane jako „wątek wawelski” katastrofy smoleńskiej, czyli „powtórny zamach” - tym razem zamach na godną pamięć o ofiarach.
Proszę nie kontrargumentować, że to wyssane z palca bzdury i niesmaczne idiotyzmy - i że to tylko jakiś młotkowy walnął w coś nie tak jak trzeba. Podobnie próbowano obciążać winą za katastrofę smoleńską kapitana Protasiuka. Sprawa jest zbyt poważna, bo dotyka zbyt ważnej materii, osób i okoliczności. Nie da się jej zagadać poprawnością polityczną i zamieść pod dywan.
Oczywiście mamy tu problemy związane z pewną jakby eksterytorialnością miejsca zdarzenia, pozostającego w administracji kościelnej, ale w końcu kardynał Dziwisz to nie Putin, a obecny polski rząd to nie ekipa Tuska i polska, państwowa Prokuratura będzie mogła prowadzić dochodzenie bez jakichkolwiek przeszkód ze strony gospodarzy. Wydaje się też oczywiste, że wrak sarkofagu, co do najdrobniejszego okruchu, trafi na biurko Prokuratora Generalnego - bez żadnych przeszkód.
Kluczowe dla wyjaśnienia tajemnic sprawy wawelskiej będą badania kryminalistyczne, które zapewne Zbigniew Ziobro powierzy, w trosce o skutek, międzynarodowym autorytetom. Chodzi o zbadanie krypty wawelskiej na ślady trotylu, bo dziecinna hipoteza o kamieniarskim młotku czy pile rozwalających do cna kamienny sarkofag nie nie wytrzymuje krytyki. To jakby echo majaczeń o brzozie.
Tylko trotyl wyzwoli prawdę – zatem do dzieła, panie Ziobro.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)