W okopie rozsądku
Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz. /Gandhi Mahatma/
122 obserwujących
545 notek
1219k odsłon
  3788   0

Masz obowiązek umrzeć

Zarówno eutanazja, jak i aborcja są przejawami "cywilizacji śmierci". Istotą tej cywilizacji nie jest wcale zorganizowane ludobójstwo, masowe zbrodnie, które rzuciły swój ponury cień na historię XX w. To nie monstrualna ilość ofiar decyduje o tym, kiedy ludzkość wkracza na drogę samozagłady. Decydującym kryterium pozwalającym ustalić, czy mamy jeszcze do czynienia z kulturą życia, czy już z kulturą śmierci, jest odpowiedź na pytanie: Czy życie ludzkie jest w danym społeczeństwie traktowane jako wartość bezwarunkowa? Ani wiek, mierzony ilością miesięcy, które upłynęły od poczęcia, lub ilością lat od dnia narodzin, ani płeć, kolor skóry, oczu, włosów, wzrost, waga, stan zdrowia itd. nie mogą być czynnikami, od których uzależnia się, czy życie człowieka ma trwać czy też nie. Jako pewien fakt biologiczny i aksjologiczny, ma być przez nas uznane za cenne i zasługujące na naszą ochronę. To jest istota człowieczeństwa. Koniec. Kropka. Stawianie warunków i ograniczeń musi być piętnowane jako przejaw dyskryminacji i postawy wrogiej życiu.


Wczoraj późnym wieczorem obejrzałem "Warto rozmawiać" - do niedawna dosyć popularną publicystykę Jana Pospieszalskiego. Do niedawna, bo Jana Pospieszalskiego nurty mainstreamu nie lubią. Zepchnięcie programu do głębokich lochów tzw. telewizji publicznej jest kompromitacją Kurskiego, ale to temat na inny artykuł. Wczorajszy odcinek  "Warto rozmawiać" poświęcony był zjawisku z jakim mamy do czynienia, w związku z odłączeniem w brytyjskim szpitalu aparatury medycznej od Polaka o inicjałach R.S.


Programu streszczać nie ma sensu, warto jedynie wspomnieć o faktach, które bardzo skąpo przedostały się do tzw. opinii publicznej: ewidentnej zmowie medyków z Plymouth z sądem, który  de facto wydał wyrok na R.S, utajnienie dokumentacji medycznej pacjenta, wydanie zakazu wstępu  do szpitala polskiemu konsulowi i niezależnym lekarzom, niedopuszczenie przez sąd dowodu w postaci ich ( niezależnych lekarzy) opinii medycznej, itp. Nie może być też mowy, o tzw. uporczywej terapii, ponieważ karmienie i nawadnianie chorego, nie wlicza się ( i nie może się wliczać) do zabiegów terapeutycznych. Dosyć napisać, że opinia zaproszonych do studia gości - profesorskich ekspertów medycyny terapeutycznej i bioetyki była zgodna: to jest zbrodnia.

W tym kontekście padło nazwisko Johna Hardwiga –  amerykańskiego filozofa, który otwarcie twierdzi, że ludzie mają obowiązek umrzeć. Moralny obowiązek zakończenia własnego życia wynika, jego zdaniem, z troski o własnych bliskich. Współczesna medycyna pozwoliła na wydłużenie biologicznej egzystencji jednostek – nie dostarczyła jednak wystarczających narzędzi do poprawy jakości ich życia, dlatego ostatnie lata mijają najczęściej w stanie absolutnej zależności od innych.

Hardwig nie chce podawać dokładnej definicji obowiązku śmierci, ale uważa, że powinność ta jest bardzo wrażliwa na kontekst. Wymienia jednak dziewięć wskazówek, które jego zdaniem każdy starzejący się człowiek powinien wziąć pod uwagę. W świetle tych wskazówek, mój obowiązek śmierci jest tym większy:  

◼ Im moje życie nakłada na moich bliskich większe obciążenia osobiste (np. brak czasu dla własnych dzieci i reszty rodziny), emocjonalne (np. depresja), zawodowe (np. konieczność rezygnacji z własnej kariery), czasowe (brak czasu dla siebie) i finansowe (wydawanie pieniędzy na moje leczenie).

◼ Im jestem starszy lub starsza.

◼ Im pełniejsze i dostatniejsze życie mam za sobą

◼ Im trudniejsze i biedniejsze było życie moich bliskich.

◼ Im większych starań dołożyli już moi bliscy, aby moje życie było dobre (i im mniej ja sam się dla nich poświęcałem lub poświęcałam).

◼ Im mniej jestem w stanie samodzielnie funkcjonować z daną chorobą.

◼ Im mniej jestem w stanie dalej wnosić coś do mojej rodziny (np. udzielać pomocy praktycznej, duchowej, ale też finansowej).

◼ Im bardziej jest prawdopodobne, że moja choroba mnie nieodwracalnie zmieni, że uniemożliwi mi kontynuowanie relacji z bliskimi, spowoduje, że „nie będę już sobą” – (np. częste w przypadku alzheimera zmiany osobowości, niepoznawania własnych bliskich).

◼ Im bardziej rozrzutne życie prowadziłem lub prowadziłam w przeszłości (jeśli mogłem lub mogłam oszczędzać na własną starość, a tego nie zrobiłem/nie zrobiłam – nie mogę teraz wymagać od innych, nawet od własnych dzieci, aby swoje oszczędności wydawali na mnie).


Hardwig krytykuje amerykańskie społeczeństwo z jego kultem młodości i próbami przedłużania życia za wszelką cenę. Zauważa, że w pogoni za wiecznym zdrowiem współczesna kultura marginalizuje doświadczenie umierania. Dziś Amerykanie i Europejczycy umierają w szpitalnych salach, ukryci przed społeczeństwem, często nawet z dala od najbliższych. Śmierć w szpitalu nie jest zazwyczaj efektem świadomego wyboru jednostek ("tak, chcę umrzeć w szpitalu”), a wynika raczej z faktu, że mało kto w ogóle "chce umierać”, a szpital jawi się jako miejsce, w którym moment śmierci można maksymalnie opóźnić.

Lubię to! Skomentuj119 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka