z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
49 obserwujących
320 notek
560k odsłon
5171 odsłon

Eh, ci celebryci...

Wykop Skomentuj154

Wczoraj - pewnie z okazji Dnia Niepodległości - na portalu "Gazeta.pl"  aktor Daniel Olbrychski popełnił felieton w którym napisał, że -"Dziś patriotyzm to odsunięcie od władzy PiS. Za wszelką cenę. Oby nie za cenę krwi". Z kolei inny aktor o równie znanym nazwisku,  pan Wojciech Pszoniak udzielił jakiś czas temu "Newsweekowi" wywiadu, w którym w niewybrednych słowach wyraża swoje zaniepokojenie sytuacją w kraju.

-"Chamów i prostaków nie brakuje nigdzie, ale w Polsce nagle zajęli miejsce na świeczniku i nadają ton - lamentuje aktor, który w dalszej części rozmowy brnie dalej, jak na chama i prostaka przystało.  - Gdy żyli Geremek, Mazowiecki, Meller czy Bartoszewski, gdy ich głos był obecny w debacie, to miałem wrażenie, że wszystko jest u nas tak, jak gdzieś indziej w cywilizowanym świecie. A dziś? Miernoty i karierowicze zmuszają nas do tego, żebyśmy byli tacy jak oni" . Dla Pszoniaka Krystyna Pawłowicz to "przypadek kliniczny", a Jarosław Kaczyński to " zaburzony człowiek, nie trzeba być psychiatrą, by to widzieć"

Olbrychski i Pszoniak to - licząc polską miarą - wybitni aktorzy, osoby powszechnie znane i posiadające pokaźny dorobek artystyczny. Ale to także już podstarzali, współcześni celebryci, chętnie cytowani przez niektóre media, zwłaszcza wtedy, kiedy trzeba dokopać władzy, a z powodu braku argumentów nie bardzo jest jak. Są doskonałą ilustracją zjawiska, które objawiło się po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość. Polscy celebryci co jakiś czas zarzucają media swoimi przemyśleniami, jak to bardzo źle im się żyje pod władzą PiS. Panuje bowiem wśród aktorów, piosenkarzy, modelek itd., jakieś dziwne przekonanie, że ich zdanie w sprawach publicznych znaczy więcej niż zdanie przeciętnego zjadacza chleba. A tymczasem coraz mniej ludzi interesują narzekania kogoś, kto w ogóle żyje w innym świecie i ma zupełnie inne problemy. Także mimo nieustannego odgrzewania tych „autorytetów” przez media, skuteczność kolejnych pamfletów Hołdysa czy Jandy jest coraz mniejsza.

Założę jednak  tezę, że owa malejąca skuteczność powoduje u tych państwa sporą frustrację, która z kolei przekłada się na coraz bardziej irracjonalne wypowiedzi, okraszone brutalnością ujętą w subtelne ramki, nabyte z racji wykonywanego zawodu. Jeżeli te wypowiedzi pozbawić tych ramek, to - owszem - można popukać się w czoło, roześmiać się  i przejść do porządku dziennego, ale tym samym pominiemy fakt, że  w swojej istocie te wypowiedzi są tyle nieodpowiedzialne, co groźne. Ludzie, zwłaszcza ci młodsi, zapatrzeni 24/h na dobę w ekrany smartfonów, powoli nie rozróżniają już świata realnego od politycznej fikcji. Tym samym coraz większą rolę w naszym życiu politycznym odgrywają nie tyle osobistości o silnych charakterach, stawiające sobie wartościowe cele, co celebryci, będące solą i sensem mediów nie tylko internetowych. Aktorzy, piosenkarze, ludzie mody, grają już nie tylko na scenie czy planie, ale grają swoje życie.

Ich popularność przestała się mierzyć wybitnymi rolami czy osiągnięciami arttstycznymi, dziś liczą się "lajki", ilości wejść na ich celebryckie profile. W ich celebryckim mniemaniu, daje im to prawo, do pouczania 'mordeczek" i oceniania rzeczywistości z pozycji nieomylnej wyroczni. Chodzą zatem na marsze KOD i Obywateli RP, byli przed gmachem Sejmu, gdy opozycja zaczęła blokadę sali plenarnej, a na portalach społecznościowych krytycznie komentują nowe pomysły i posunięcia rządu Prawa i Sprawiedliwości. Co jest dla nich najważniejsze?

Wolność - odpowiadają zgodnym chórem aktorzy Nowego Teatru: Magdalena Cielecka, Maja Ostaszewska, Jacek Poniedziałek i Maciej Stuhr. Wywiad jakiś czas temu był okładkowym materiałem w jakimś wydaniu tygodnika "Newsweek".

"Chciałabym po prostu żyć, korzystać z tego, na co zapracowałam, co mogę wziąć od świata i światu dać. O takiej wolności mówię. Ale boję się, że do mojego schronu w każdej chwili może ktoś przyjść i zapytać, z kim śpię. Albo dlaczego ten człowiek, z którym śpię, jest nie tej narodowości, która się dziś w Polsce podoba" - wyjaśnia swoje zaangażowanie Cielecka. Dodaje też, że kiedy w tramwaju spotkały ją uwagi na temat przypiętego znaczka KOD, poczuła się jak żydowskie dziecko podczas okupacji. - "Dziecko, które jest wystraszone i wie, że nie powinno w tym tramwaju być" - dodaje. Tłumaczy też, że władza wciąż zmusza ludzi do stawania po jednej stronie w kolejnym sporze.

"Sam udział w tym wywiadzie jest deklaracją. Zanim się zdecydowałem, rozmawiałem godzinę z moją żoną i ona pyta: "Po co ci to znowu?". W zeszłym tygodniu wrzucili nam do ogródka zużytą prezerwatywę i stos papierów" - zauważa Maciej Stuhr,  humorzasty specjalista od "tupolewów" .

Maja Ostaszewska wyjaśnia z kolei, że od 20 lat związana jest organizacjami pozarządowymi i przeciwko polityce PiS, ale również Ligi Polskich Rodzin, protestowała już dekadę temu. - "Teraz wypowiadam się częściej, bo choć miałam wiele zastrzeżeń do poprzedniej władzy, dzisiejsza ogranicza naszą wolność w niemal wszystkich sferach życia. Rozmontowuje demokratyczne państwo" - mówi Ostaszewska. Uważa, że jako osoba publiczna ma wpływ na innych i dlatego manifestuje swój sprzeciw ".

Wykop Skomentuj154
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura