z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
88 obserwujących
465 notek
930k odsłon
1718 odsłon

Szubienica dla zdrajców, czyli 225 lat po konfederacji

Wykop Skomentuj50

Bez większego echa minęliśmy 225-tą rocznicę publicznego powieszenia przywódców konfederacji targowickiej. Rocznica przypadała 9 maja, kiedy to w 1794 roku na Rynku Starego Miasta w Warszawie przed ratuszem powieszeni zostali publicznie przywódcy konfederacji skazani na karę śmierci przez Sąd Kryminalny Księstwa Mazowieckiego: hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz i hetman polny litewski Józef Zabiełło. Czwarty skazany, biskup inflancki Józef Kazimierz Kossakowski, po zdjęciu święceń kapłańskich został powieszony przed kościołem św. Anny.


Rocznica to niezbyt chlubna, ale pouczająca, bowiem z jednej strony pokazuje, iż zdrada Ojczyzny nie popłaca, z drugiej stawia pytanie, jak współcześnie radzić sobie z targowicą, rozumianą jako występowanie przeciwko polskim wartościom i tradycjom, przeciwko legalnie sprawującym rządy, przeciwko polskiej racji stanu, kiedy interesy Polski - wytyczone przez rząd i prezydenta - są sabotowane  i torpedowane w imię interesów unijnego superpaństwa, za którymi kryją się interesy Niemiec. 


Nie mam cienia wątpliwości, iż polska opozycja podąża identyczną drogą, która podążali powieszeni przywódcy konfederacji. Dziś zresztą przyjęli całkiem podobną nazwę -  koalicji, która  tak jak kiedyś grupa ludzi przeciwnych Konstytucji 3 maja, nie mogą - przez cztery lata - pogodzić się z przegraną w demokratycznych wyborach. Przegrana polityczna oznaczała bowiem dla nich ukrócenie przywilejów związanych z pełnieniem władzy. Oznacza to rzecz jasna fundamentalne zaburzenia powiązań o charakterze mafijnym, agenturalnym i medialnym - zatem nic dziwnego, że współczesną targowicę popiera znaczna część mediów, która de facto pod płaszczykiem niezależności jawnie prowadzi targowicką działalność.


Argumentacja wrogich Polsce ośrodków, wyewoluowała od "moherów" do "faszystów" - a w każdym razie do antydemokratycznego i antyunijnego, łamiącego konstytucję "reżimu", który zagraża "wolnościom"  rozumianych jako myśl europejskiego superpaństwa. Jeżeli bezdyskusyjna jest definicja (a jest!), w której demokracja jednej strony opiera się na, wolnych, cyklicznych wyborach, a z drugiej na zapewnieniu podstawowych swobód obywatelskich - takich jak wolność słowa, wyznania i gromadzenia się, - to zarówno z uwagi na system obwiązującego prawodawstwa jak i na praktykę społeczną, Polska jest jednym z najbardziej demokratycznych krajów na świecie. W Niemczech nie do pomyślenia jest funkcjonowanie opozycyjnego wobec rządu "odwróconego"  TVN, we Francji Macron siłami policji i służb nie pieści się demonstrantami w żółtych kamizelkach, zresztą w ogóle sposób w jaki media krytykują obecnie rząd byłby w wielu krajach wręcz nie do pomyślenia. Z tego punktu widzenia Polacy mają nieograniczoną  możliwość swobodnego manifestowania swoich poglądów, zrzeszania się i wypowiadania bredni szkalujących polski rząd. Bezkarnie.


Stawiam tezę, iż cztery lata rządów Prawa i Sprawiedliwości - to oprócz niepodważalnych sukcesów ekonomicznych, gospodarczych i społecznych, które upodmiotowiły polskie społeczeństwo - to niestety, także lata anarchii, na którą PiS świadomie pozwolił. Należy bowiem odróżnić wolność od anarchii. Anarchia to zamęt, manipulacja, pomieszanie treści, podważanie autorytetu władzy. Wszystkie działania "antypisowskich" ugrupowań wymierzone  były i są przeciwko demokratycznie wybranemu Prezydentowi RP oraz zwycięskiej partii, wypełniając definicję anarchii, czyli tworzenia struktury społeczno-politycznej, w której nie ma żadnej ukonstytuowanej władzy i nie obowiązują żadne normy prawne. Oczywiście w sensie formalnym ukonstytuowana władza istnieje - w praktyce jej wszelkie działania, bez względu na ich jakość i działania  propaństwowe były i są sabotowane pod każdym względem. Normy prawne natomiast, chociaż oczywiste z punktu widzenia obywatela, w sądach uzyskują status normy prawnej według "widzimisię" kasty sędziowskiej, która powiązana układami z minioną władzą,  w ten sposób broni swoich własnych pozycji. Ale to nie wszystko - przedstawiciele dzisiejszej targowicy, których dążeniem nie jest troska o dobro wspólne, ale o swoje własne, w tym dążeniu nie wahają się zwracać o pomoc do obcych mocarstw. Gdyby nie uwarunkowania polityczne i historyczne, to należy przyjąć  za pewnik, że platformiani europosłowie poprosiliby o interwencję w Polsce Bundeswehrę. Nawiasem pisząc, Ustawa 1066 może okazać się rzeczywiście ostatnią deską ratunku "elit"  III RP, czyli peerelu bis. Polsce grozi interwencja obcych wojsk, chociaż oficjalnie temat jest starannie ukrywany.


Dla targowicy demokracja i wolność są dobre, tylko wtedy, kiedy wybory przegrywa PiS i na Jarosława Kaczyńskiego można bezkarnie wylewać kubły pomyj, a wyborców PiS nazywać niewykształconą masą niewolników, kupionych za 500 plus. Zwycięstwo konserwatystów, patriotów i zwolenników chrześcijaństwa jest zawsze  zwycięstwem faszystów – to jest targowicki dogmat. Nigdy nie wolno o tym dogmacie zapominać, zwłaszcza wtedy, kiedy się słucha głosów nawiedzonych polityków bezgranicznie oddanych  Brukseli i Berlinowi. Nie powinni o tym zapominać także przedstawiciele Kościoła, którego niestety dość liczni hierarchowie - nie tylko w Polsce - z niewiadomych powodów ulegają unijnej demagogii, nie dostrzegając, że jest ona wymierzona prosto w nich.

Wykop Skomentuj50
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka