22 obserwujących
138 notek
140k odsłon
1500 odsłon

Czy powinniśmy dyskutować o naszej "białości"?

Zdjęcie ilustracyjne. Bocian biały. Wola Batorska, 2017 r. Zdjęcie własne
Zdjęcie ilustracyjne. Bocian biały. Wola Batorska, 2017 r. Zdjęcie własne
Wykop Skomentuj37

Motto:

Jest rok 1933. Dwóch Żydów przegląda prasę w wiedeńskiej kawiarni. Jeden czyta lokalną żydowską gazetę, drugi antysemicki „Der Stürmer”.

– Jak możesz czytać te śmieci? – pyta pierwszy.

– A co piszą w twojej gazecie? – odpowiada z uśmiechem drugi. – Niech zgadnę: „Żydzi się asymilują. Żydzi się kłócą. Żydzi znikają”. Chcesz wiedzieć, co piszą w mojej? „Żydzi kontrolują banki, media, mają kontrolę nad Austrią. Żydzi sterują światem”. Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś pozytywnego o Żydach, mój drogi, zawsze czytaj to, co piszą antysemici”.

(Dowcip żydowski, przytaczam, za https://www.prchiz.pl/komentarz-do-parszy-balak )


 Proszę analogii z motta nie traktować zbyt dosłownie. Nie twierdzę, że szkodliwość pewnej ogólnopolskiej gazety jest choćby porównywalna ze szkodliwością „Der Stürmera”, tym bardziej nie mam zamiaru stosować „reductio ad Stürmeri”, chciałam jedynie pokazać, że czasem czytanie tekstów pisanych przez ideowych przeciwników daje więcej satysfakcji niż czytanie tekstów ideowo bliskich.

 Tekst, o którym za chwilę, mnie, jako umiarkowanej konserwatystce sprawił przyjemność, a osoby o poglądach bardziej prawicowych i nacjonalistycznych powinien wręcz wbić w dumę. Mam tu na myśli felieton Christiana Daviesa (w przekładzie Jerzego Kondrackiego), zatytułowany „Margines białego świata”. Felieton ukazał się w stałej rubryce weekendowego magazynu „Gazety Wyborczej” – „Wolna Sobota”, rubryka nosi nazwę Englishman in Warsaw (Magazyn Wyborczej Wolna Sobota,  1/2 sierpnia 2020, str. 6-7).

 Głównym tematem felietonu jest tzw. „białość”. Po angielsku to brzmi chyba lepiej „whiteness”, ale w obu językach jest to termin mało precyzyjny. Autor też niespecjalnie stara się go definiować, ale sugeruje, że „białość” łączy się z przywilejami. Jakimi? Też autor nie precyzuje, ale z tego, co czytałam w różnych źródłach „white privilege” to szerokie pojęcie, obejmujące różnorodne sytuacje od negatywnych stereotypów na temat innych ras (głównie rasy czarnej), poprzez fakt, że w szkołach więcej można dowiedzieć się o historii białych niż czarnych, aż do spraw bardziej przyziemnych, takich jak kolor plastrów opatrunkowych (znaczna przewaga różowo-beżowego, określanego mianem „cielisty”, które to słowo staje się niepoprawne politycznie). Może kiedyś rozwinę ten temat, ale na razie wróćmy do Pana Christiana Daviesa. Stawia on tezę, że choć Polska to „chyba najbielszy kraj świata”, dyskusje na temat „białości” są u nas nawet bardziej potrzebne niż w krajach bardziej rasowo zróżnicowanych. Dlaczego? Bo polska „białość” staje się zauważalna zagranicą.

Czemu polski nacjonalista (a nawet po prostu patriota) może się z tekstu cieszyć? Otóż okazuje się, że:


„W ostatnich latach niemal wszyscy działacze skrajnej prawicy i alt-right odwiedzili Polskę lub chwalili ją, uznając polskie wydarzenia historyczne, takie jak bitwa pod Wiedniem w 1683 r. za inspirację.”.

Tak przy okazji: nie jestem pewna czy Autor uważa fakt zwycięstwa po Wiedniem za rzecz pozytywną czy negatywną, ale to inna sprawa.

Polskiego tradycjonalistę, a także konserwatystę (to nie to samo) może cieszyć fakt, że Polska staje się wzorem walki o tożsamość narodową i religijną (zachowanie tego, co nazywane jest wartościami tradycyjnymi oraz wartościami chrześcijańskimi).

Autor stwierdza też, że takim wzorem dawniej była Rosja, ale teraz Polska pojawiła się, jako alternatywa. Autor wymienia trzy powody:


• W przeciwieństwie do względnie wielokulturowej Rosji oferuje wizję czystej „białej rasy”.

• Rosja jest tak ewidentnym agresywnym „bad guyem” międzynarodowej polityki, że zachodnia skrajna prawica musiała znaleźć kraj z bardziej przekonującą narracją o heroicznym męczeństwie, którą da się wykorzystać, jako atrakcyjny nośnik skrajnie prawicowych wątków.


Dalej Autor gani Donalda Trumpa, który jego zdaniem podczas wizyty w Polsce wykorzystał pamięć o Powstaniu Warszawskim, 

"jako pałkę do bicia liberalnych Niemiec i kosmopolitycznej Unii"

Wynikałoby z togo, że najpotężniejsze państwo świata potrzebuje Polski do tego by przeciwstawić się w Unii Europejskiej.

Trzecim powodem ma być, zdaniem Autora podobieństwo retoryki „obecnych przywódców Polski i Kremla”. 

 Dalej Autor wskazuje, że niechęć do dyskusji o „białości” wynika z obawy, że może ona „zagrozić ich cennemu statusowi ofiary”. Dalej Autor uznaje nawet, że takie odczucia mogą być uzasadnione, gdyż istotnie Zachód zapomniał o rasizmie wewnątrz własnego świata białych i jako przykład podaje traktowanie Irlandczyków przez Anglików w XIX wieku, przyznaje też, że Polacy byli ofiarami rasizmu w połowie XX wieku. Do tego fragmentu nie mam zastrzeżeń.

 Moim zdaniem trafne (choć może wypowiedzą się na ten temat osoby przez dłuższy czas mieszkające na Zachodzie, zwłaszcza w Anglii) są też spostrzeżenia na temat frustracji Polaków, gdy okazuje się im, jako imigrantom, jawną niechęć, podczas gdy takiej niechęci nie okazuje się imigrantom spoza Europy, z uwagi na poprawność polityczną.

Wykop Skomentuj37
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo