2 obserwujących
14 notek
13k odsłon
  915   6

Kolejna ofiara ukraińskich rakiet- holownik "Wasilij Biech". Opowieści Okołomorskie 13.

Holownik Wasilij Biech
Holownik Wasilij Biech

Holownik „Wasilij Biech” jest drugą pod względem ważności (po zatopieniu krążownika Moskwa), ofiarą sił zbrojnych Ukrainy w walce z marynarką wojenną Rosji.

Jest to sukces bez porównania nie tak znaczący jak zatopienie „Moskwy” tym niemniej ma pewne znaczenie strategiczne.

Rosjanie na Wyspie Węży starają się stworzyć  jedno z kluczowych stanowisk potrzebnych do blokowania portu w Odessie. Z tego względu  utrudnienie umacniania tej pozycji ma spore znaczenie dla Ukrainy . A umacnianie obecności Rosjan na wyspie było właśnie zadaniem zatopionego okrętu.

Z racji kilkunastu lat pracy na holownikach oceanicznych różnego rodzaju, postaram się opowiedzieć o samym okręcie. Niewiele mam danych dotyczących parametrów samego statku, wobec tego podejmę nieco ryzykowną próbę oceny tej jednostki na podstawie samego zdjęcia.*

   Już sama linia statku mówi, że w porównaniu z krążownikiem „Moskwa”, „Wasilij Biech” jest statkiem znacznie nowszym. I rzeczywiście w porównaniu z krążownikiem zbudowanym w końcu lat 70, „Wasilij” wszedł na służbę w marynarce wojennej Rosji w roku 2017, czyli jest okrętem nowym.

Dwie czarne rury wystających z prawego skrzydła mostku wyglądają na działka p-lot przykryte pokrowcami. Niestety przy bliższym przyjrzeniu okazują się być kominami statku. Zapewne na potrzeby wojny okręt został wyposażony w dodatkowe uzbrojenie- jednakże na zdjęciu tego nie widać. Dlatego tylko z powodu przynależności do Floty Czarnomorskiej mogę nazwać tę jednostkę okrętem wojennym a nie holownikiem przeciwpożarowo-ratowniczym .

O przeciwpożarowym przeznaczeniu statku świadczą dwa czerwone, przypominające działka urządzenia na tzw. pokładzie pelengowym, czyli dachu mostku. Są to co prawda działka, ale amunicją jest tu woda do gaszenia pożarów. Fachowa nazwa tych urządzeń- to monitory przeciw- pożarowe.

Radzę teraz zwrócić uwagę na dwa białe okręgi z białym X w środku namalowane na dziobowej części burty, tuż nad wodą. Oba te okręgi oznaczają dodatkowe pędniki. Z pewnością jeden z tych dodatkowych niewielkich silników napędza tak zwany ster strumieniowy, czyli śrubę umieszczoną w tunelu na dziobie poprzecznym do osi statku na dziobie i pozwalającą na gwałtowne skręty statku. Drugi okrąg oznacza najpewniej pędnik umieszczony pod dnem statku. Bardzo możliwe, że obracający się 360 stopni. Oznaczałoby to, że holownik wyposażony jest w system DP, czyli system komputerowego utrzymywania statku na pozycji. System taki jest już standardem prawie wszystkich statków współpracujących z instalacjami naftowymi na morzu.

    Jedną z nielicznych informacji, która ukazała się w mediach było określenie mocy statku na 1500 KM. Siłę holownika określa tzw. uciąg na palu-sama nazwa tu wiele wyjaśnia. Mogę tylko przypuszczać, że uciąg „Wasyla” to maksymalnie około 25-30 Ton, a więc niewiele. Dla porównania najsilniejszy polski holownik „Herkules” to uciąg ponad 60 ton, co wystarcza w Porcie Gdańskim do obsługi, czyli pomocy w cumowaniu (choć niesamodzielnie) największych statków oceanicznych.

W latach 2005-7 kierowałem na polach naftowych holownikiem o uciągu 152 tony, ale obecność na offshore jednostek o uciągu ponad 200 ton nie jest niczym nadzwyczajnym.

Spróbuję jeszcze ocenić rozmiary okrętu chociaż w przypadku holowników jest to nieco zawodne. Sądzę, że jego długość to 40-60 metrów i był obsługiwany przez kilkanaście osób.

Niewielkie rozmiary „Wasylija” mogą być podyktowane warunkami portu na wyspie. Najpewniej nie są w stanie cumować tam jednostki o większym zanurzeniu.

Jeżeli  zatopiony holownik jest najnowszym i jednym z nielicznych holowników ratowniczych w pobliżu Wyspy Węży- to świadczy to tylko o słabości rosyjskiej Floty Czarnomorskiej.


.* Już po pierwotnym opublikowaniu notki, internauta o  nicku  dr.E podesłał mi informacje, które właściwie uczyniły go współautorem notki, a mnie zmuszają do poważnych korekt. Zacznę o tego, że  utrata " Wasily Biech" jest dla Rosjan znacznie boleśniejszą stratą niż sądziłem.

Okręt był znacznie silniejszy niż pierwotna informacja- jego moc to około 5400 KM.

Najboleśniejsza jest strata wyposażenia:

„Wasilij Biech” dysponował, a przynajmniej powinien był dysponować:

1, Dwoma urządzeniami ARS-600- Autonomous Underwater Search and Rescue Vehicles czyli jednoosobowymi lub dwuosobowymi łodziami podwodnymi, służącymi do ratowana okrętów podwodnych. Są to urządzenia schodzące aż na 600m głębokości. Takich łodzi w krytyczny sposób brakowało Rosjanom przy katastrofie „Kurska”

 2.Falcon 1000- undrewater ROV (Remote Operating Vehicle) – podwodny robot schodzący na jeszcze większe głębokości, zdolny do prac podwodnych takie jak spawanie demontaż wraków, naprawy rurociągów. Miałem przyjemność za pomocą takiego urządzenia sprawdzać rurociąg na wodach Malezji.

3.Kompletnym wyposażenie dla nurków łącznie z komorą dekompresyjną.

  Także ilość załogi to nie kilkanaście a od 24 do 36 ludzi - zależnie od wyznaczonego zadania.

Z powyższego wynika, że holownik był bardzo nowoczesnym i bardzo kosztownym okrętem ratowniczym. Co gorsza (dla Rosjan),  wyżej opisany sprzęt jest albo produkcji zachodniej albo wyposażony w zachodnią elektronikę. Wobec tego bardzo trudny do zastąpienia.

Panu dr.E serdecznie dziękuję za podanie linku.

PS> Zapraszam także do mojej książki: "Przepustka na ląd" wyd. Sorus.

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka