Blog
paragraf 23% VAT
Soren Sulfur
26 obserwujących 148 notek 233791 odsłon
Soren Sulfur, 18 marca 2017 r.

Polska polityka zagraniczna: nie ma z czego lepić, a trzeba

1440 18 0 A A A

Antytuskowa szarża polskiego rządu pokazała jedno wyraźnie a dobitnie: nie mamy narzędzi, by prowadzić jakąkolwiek politykę zagraniczną, a co dopiero na miarę naszych potrzeb. Należy wyciągnąć wnioski i przeciwdziałać.

Czy ta szarża to była porażka? Jeśli zdefiniujemy porażkę jako nieudaną rywalizację, nieudane przepychanie swojego konceptu to owszem. Jeśli zdefiniujemy porażkę jako wypadkową celów oraz narzędzi - to już ocena wypada inaczej. Bo jeśli ktoś ma, mówiąc Monty-Pythonem, za zadanie ściąć drzewo,  do ręki dostaje śledzia a mimo to udaje mu się  zedrzeć chociaż korę, to należy uznać to za sukces.

Taka jest niemiła prawda o naszym kraju - mamy potrzeby prowadzić coś, co można nazwać ambitną polityką zagraniczną. To nie jest kwestia widzimisię i „mocarstwowych urojeń”, tylko po prostu takie są nasze potrzeby, wynikające z obiektywnego rozkładu interesów, sił i zagrożeń. Innej możliwości nie ma. Są jednak różne drogi osiągania celów. Niemniej jednak jeśli spojrzy się na zakres narzędzi, jakie posiadamy, to można tylko zapłakać.

Realia są takie, że Polska nie dysponuje żadnymi narzędziami wpływów, nacisku, przyciągania ani grożenia. Jedyne, czym dysponujemy to potencjał blokowania. Jest to prawdziwe zarówno jeśli chodzi o instytucje międzynarodowe w jakich jesteśmy, jak i naszą obecną pozycję geopolityczną. Z racji wielkości, położenia i zagnieżdżenia w NATO i UE możemy mówić „non pasaran” i uparcie przy czymś trwać. Problem w tym, że nie możemy tego robić wszędzie i zawsze, bo na to jesteśmy za słabi. Konsekwencje takiego postępowania byłyby nienajlepsze. Za to możemy w krytycznych punktach mówić „nie”. Taki krytyczny punkt musi być nie tylko kwestią naszego interesu, ale musi być momentem przecięcia się różnych potencjalnych „nie” które chciałyby być wyrażone przez innych, ale nie mogą. W ten sposób Polska buduje markę na przyszłość wśród sojuszników, którzy jeszcze nimi nie są. Oficjalnie pokręcą głowami, nieoficjalnie przyznają rację. Wiedzą, że ich interesy są bardziej zbieżne z naszymi, ale w obecnej sytuacji uboga, słaba Polska nie jest w stanie nic zrobić, dlatego nie będą ryzykować. Nie wytwarzamy dostatecznie silnego pola zrealizowanego potencjału by zbieżność interesów miała znaczenie.

I właśnie to wykonał rząd PiS w kwestii Tuska. Gwałtowny, nieprzejednany sprzeciw wobec jego wyboru, oprócz pieczeni polityki wewnętrznej, miał za zadanie wysłać sygnał do innych niezadowolonych krajów UE, które również od lat kręcą nosem na „procedury” które  istocie nie istnieją, na te zakulisowe rozgrywki i brak kontroli.  Nie jest bez znaczenia, że sprzeciw ten trwał i trwa nadal, bo pokazuje determinację Polski w swoim „non pasaran”. Nie mając narzędzi budowy wpływów jedyne, co możemy sprzedać potencjalnym sojusznikom to właśnie nasze nieprzejednanie. „Słuchajcie, my się na to nie zgodzimy i przyjmiemy na siebie ciosy. I zobaczycie, że to się da przeżyć. To jak, graba?”. Do tego sprowadza się Polskie podejście w obecnej chwili.

Nie jest to specjalnie jednak odmienna polityka od tej poprzedniego rządu, która było nie było sprowadzała się do tego samego, wbrew retoryce. Polska siedziała „cicho” jak Chirac przykazał, aż do momentu gdy UE próbowała przeforsować coś wyjątkowo nie po naszej myśli. Wtedy szliśmy na maksymalny opór. Problem w tym, że poprzedni polski rząd miał w tym za słabe nerwy, i miał tendencje do wycofywania się częściowo lub wręcz całkiem z oporu bojąc się, że będzie on miał negatywne konsekwencje na inne sfery działalności (to prawda, ale brak kalkulacji tych kosztów i brak powagi w ich akceptacji niszczył, a nie budował pozycję Polski). Oraz prywatne kariery.

Obecny rząd prowadzi politykę znacznie ciekawszą i energiczniejszą, ale to w gruncie rzeczy to samo - z jednej strony wychodzi z wieloma „inicjatywami pozytywnymi”, które i tak nie mają szans na realizację, bo oprócz bycia ciekawymi i dobrymi pomysłami nie stoi za nimi nic, bo nie mamy kadr ani zasobów by takie pomysły wdrażać. To musiałby zrobić ktoś inny. Zaś z drugiej strony mówimy „nie” w niektórych miejscach. Innymi słowy chcemy na wyrost zostać zaakceptowani jako część unijnego dyrektoriatu, niejako „na kredyt” - na zasadzie że owszem, obecnie jesteśmy biedni i do kitu, ale przecież tak za dziesięć czy dwadzieścia lat nie będzie, więc po co się zgrywać z udawaniem że jesteśmy małym krajem. Problem w tym, że inni tego nie kupują, bo niby i dlaczego by mieli? Tym mocniej będą dociskać nas kolanem, bo przecież nie będą mogli tego robić za dziesięć czy dwadzieścia lat, a już teraz zaczyna być trudno.

Warto tu przy okazji zauważyć, że po ostatniej – udanej - szarży Waszczykowskiego z sprawie Brexitu Polska została całkowicie okrążona, a jej plany (czy raczej-potencjał takiego planu bo nie można być pewnym że ktokolwiek w MSZ o tym pomyślał i to realizował) stworzenia Frondy peryferii vs centrum, zmierzająca do przeciągnięcia Włoch na swoją stronę a następnie skaptowania Niemiec do obozu Frondy aby w ten sposób zniszczyć francuskie struktury w UE i przekształcić je w nieco zmieniony związek państw-spełzły na niczym. Niemcy bardzo szybko zorientowały się, co się dzieje, przyciągnęły do siebie Włochy oraz uspokoiły Francję, odciągnęły od nas kurtuazyjnie zainteresowaną Hiszpanię, a widząc to Grupa Wyszehradzka postanowiła się nie wychylać. Garstka powściągliwie zainteresowanych państw jak Holandia czy Grecja to za mało. Wobec tego przepychanie swojego kandydata na „prezydenta UE” było skazane na porażkę, zamiast być ukoronowaniem trwającej wiele miesięcy strategii Frondy. Właśnie została ona zaciukana germańską włócznią. A kolejne wybory w państwach UE jakoś nie przynoszą fali „euro-trumpizmu”. Wydaje się że trzęsienie ziemi ograniczyło się do anglosfery.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • UK nie podjęło tej decyzji, tylko jej populacja. Elity brytyjskie uważają to za błąd,...
  • To możliwe. I też musimy brać to pod uwagę. Na razie jednak wydaje się, ze Ukraina obrała...
  • Jeśli jest tak, ja Pan pisze (chociaż nie zgadzam się z tak dalece pesymistyczną oceną), to...

Tematy w dziale Polityka