22 obserwujących
82 notki
121k odsłon
  966   1

Do kogo strzelał Hezbollah w Bejrucie?

fot.Paweł Rakowski/ Bejrut
fot.Paweł Rakowski/ Bejrut

Wczorajsze starcia w Bejrucie przywróciły demony przeszłości, o której w Libanie nikt nie chce pamiętać, ale każden wie, że mogą się powtórzyć. Stolica kraju cedru na cztery godziny powróciła do lat 70-tych i 80-tych w swoim rytmie dnia. W jednej dzielnicy strzelają a w innej, ci którzy jeszcze mają jakiś kapitał siedzą w odnawianych kawiarniach oraz restauracjach i cieszą się ze śródziemnomorskiej jesieni, która atmosferyczne odpowiada polskiemu latu.    

Wczoraj rano szyici powiązani z Hezbollahem i Amalem maszerowali przez Bejrut pod Pałac Sprawiedliwości aby protestować przeciwko sędziemu Tarekowi Bitarowi. Bitar prowadzi śledztwo w sprawie ubiegłorocznej eksplozji w porcie w libańskiej stolicy w wyniku której zginęło ponad 200 osób. Zdaniem lidera szyickiego Hezbollahu Sayyeda Hassana Nasrallaha, sędzia jest niewiarygodny albowiem doszukuje się odpowiedzialności za tą tragedie właśnie w środowisku libańskich szyitów powiązanych z Partią Boga. Bitar wystosował nawet nakaz aresztowania dla byłego Ministra Finansów Aliego Hassana Khalila z Amalu. Na skrzyżowaniu Tayouneh tłum został ostrzelany przez snajperów a doniesienia mówią też o jakiś pociskach rakietowych. Tayouneh leży na skrzyżowaniu dzielnic rozłożonych wedle klucza konfesyjnego. Z jednej strony zaczyna się osławiony i dobrze znany CIA czy Mossadowi Chiayah – szyicka enklawa, w której znajduje się kwatera główna Hezbollahu. Po drugiej stronie wąskiej drogi jest sunnicka dzielnica Barbir, ale już za niej prześwituje wschodni chrześcijański Bejrut. Strzały miały paść właśnie z tej strony. W wyniku ostrzału zginęło 7 szyitów i kilkadziesiąt zostało rannych.

Nie minęła pierwsza seria w kierunku zaskoczonych ludzi, a już z drugiej strony wyskoczyli działacze Hezbollahu i Amalu, którzy zaczęli ostrzeliwać się z niezidentyfikowanym przeciwnikiem. Na miejsce przybyła też Armia Libańska ale nie była w stanie powstrzymać zajścia.Hezbollah, chociaż jest machiną wojenną dobrze znana w regionie nigdy nie wykazywał swojej potęgi na libańskim gruncie. Nie czyni tego z przyczyn moralnych ale jedynie pragmatycznych – potencjalna wojna domowa w Libanie doprowadzi do izraelskiego uderzenia na Partię Boga. Tak więc pomimo wielu jawnych prowokacji wobec Hezbollahu albo które sam Hezbollah wszczyna osławiony Al-Radwaan (elitarne formacje szyickiego ugrupowania) jest nieobecny w libańskim życiu publicznym. Starcia trwały do 15-stej i skończyły się tak samo nieoczekiwanie jak się zaczęły. Niemniej kto i dlaczego strzelał do cywilów pozostaje zagadką.

Wydaję się oczywistym, że „sanacja” upadłego i skompromitowanego libańskiego establishmentu musi rozpocząć się od rozliczenia tragedii w bejruckim porcie. Nowy premier Najib Mikatti słusznie stawia na opanowanie kryzysu gospodarczego nim dojdzie do uzdrowienia życia politycznego. Jednak na przeszkodzie do rozliczeń stoi właśnie Hezbollah, który faktycznie kontroluje port morski i lotniczy w Bejrucie. Szyici oskarżają Siły Libańskie – formację chrześcijańską o chęć podporządkowania Libanu dla saudyjskich i izraelskich interesów jak i wskazują, że to Samir Dżadża (przywódca Sił Libańskich) jest bezpośrednio odpowiedzialny za wczorajszą tragedię. Ten odżegnuje się od związku z wczorajszym zdarzeniem jak i wprost mówił o tym, że Hezbollah chce odwrócić uwagę od śledztwa w sprawie portu. Media z kolei przypominają, że sędzia Tarek Bitar otrzymał już „informację” od szyitów, że może „zniknąć”.

Pośród bezpośrednich sprawców wczorajszych starć wymienia się również Arabię Saudyjską, Emiraty Arabskie oraz tradycyjnie Izrael. Te kraje są zainteresowane wyznaczeniem linii sporu pomiędzy Hezbollahem a resztą libańskich frakcji, tak aby osłabić ponad konfesyjne wpływy i sympatię do Partii Boga. Szyici będą teraz odgrywać rolę ofiary i tym samym utrudniać a nawet kompromitować śledztwo w sprawie wybuchu w Bejrucie. A ten wybuch zresztą przykrył również inna palącą kwestię – Hezbollah został uznany winnym zamachu na libańskiego premiera Raafika Harririego w 2005 roku.Tak więc nie dziwią też komentarze idące z libańskiej stolicy, że wczorajszy zamach mógł być prowokacją wykonaną przez samych szyitów aby powstrzymać i ukryć kompromitujące dla nich fakty .


Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka