Nie odpowiem co Prezydent powinien zrobić w sprawie tej ustawy. Dlaczego? Bo jej nie czytałem i nie wiem co w niej jest zawarte. Niniejszy krótki artykuł będzie tylko próbą podania do przemyślenia kilku tematów związanych z leczeniem innym niż podawanie tabletek kupowanych w aptece, ale także praktyk namawiania do odmawiania leczenia lub szczepienia. Ponieważ jestem programistą, analitykiem, ojcem, muzykiem, teologiem, byłym nauczycielem i żeglarzem, ale nie jestem lekarzem ani farmaceutą (magistrem farmacji jest moja Żona) więc tym razem do własnych przemyśleń i doświadczeń odwołam się tylko tam, gdzie jest tematyka znana mi z ojcowskiego doświadczenia i autopsji - w temacie spektrum autyzmu. W kwestiach farmaceutycznych i medycznych będę się powoływał na Ludzi nauki, którzy są dla mnie Autorytetami oraz polemizował z szarlatanami, którzy dla mnie są antyautorytetami.
Temat pierwszy. Ziołolecznictwo.
Tu moim największym autorytetem jest Jacek Tadeusz Drobnik – polski biolog, doktor habilitowany nauk farmaceutycznych, adiunkt na Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach, specjalista od botaniki farmaceutycznej oraz historii leku naturalnego. Uzyskał On stopień doktora nauk farmaceutycznych na podstawie rozprawy pt. Naturalne zasoby gatunkowe roślin naczyniowych powiatu olkuskiego ze szczególnym uwzględnieniem roślin leczniczych. Mam zaszczyt i przyjemność znać Go osobiście. Streszczając (i mam nadzieję że za bardzo nie upraszczając - jeśli coś przeinaczę, to proszę mi wybaczyć brak specjalistycznej wiedzy) wyniki Jego prac można powiedzieć, że w roślinach znajduje się bardzo dużo substancji chemicznych pochodzenia naturalnego, które działają leczniczo, o ile zaaplikuje się je do odpowiedniej choroby i w odpowiedni sposób. Niektóre z tych substancji są znane od lat. Na przykład olejki eteryczne sosny działają profilaktycznie i leczniczo na drogi oddechowe (niezależnie od tego czy je pozyskamy z pędów, zielonych szyszek czy kupimy w aptece lub sklepie ze zdrową żywnością). Centuria pospolita zwana również tysiącznikiem ze względu na dużą zawartość goryczy pobudza wytwarzanie soków trawiennych żołądka i żółci - znajduje zastosowanie w leczeniu zaburzeń trawienia. Mniszek lekarski działa leczniczo w chorobach przewodu pokarmowego i spowalnia niektóre procesy nowotworowe, a w połączeniu z etanolem ma działanie przeciwzapalne. I tak dalej i tak dalej... Idąc na spacer z Jackiem można odkryć, że jesteśmy otoczeni roślinami, które mogą nas wyleczyć... lub zabić - tak jak bieluń dziedzierzyna (Datura stramonium) która właśnie wyrosła w moim ogródku - jest silnie toksyczna. I co zawsze powtarza Jacek, odpowiednio stosowane zioła i dieta są bardzo skutezne w leczeniu chorób przewlekłych (np.: nawracających dolegliwości trawiennych), bo w przypadku takich chorób lepsze efekty daje stosowanie łagodnego naturalnego środka leczniczego przez dłuższy czas niż zastosowanie silnej dawki farmaceutyków przez tydzień. Co więcej, lekarz który w takim przypadku przepisze tabletki, a nie zaleci zmiany nawyków żywieniowych które doprowadziły do choroby tylko zamaskuje chorobę zamiast ją wyleczyć. Ale - i to Jacek podkreśla za każdym razem - nie wolno lekceważyć żadnych objawów chorobowych - także tych niby niegroźnych, ale trochę uciążliwych. Bo nigdy nie wiemy czy nawracający ból to tylko przewlekła dysfunkcja wynikająca ze zbyt małego wydzielania żółci, czy pierwsze objawy raka. Dlatego powinniśmy regularnie się badać i swoje nawet małe bóle konsultować z lekarzem.
Temat drugi. Homeopatia.
Ponieważ nie pamiętam na badania jakich autorów powoływał się Wykładowca na prelekcji w której brałem udział, więc napiszę tutaj krótko i anonimowo. Przez jakiś czas homeopatia była "na topie". Twierdzono, że podawanie bardzo małych ilości substancji o budowie komórek podobnej do czynników wywołujących stan zapalny może pobudzać system immunologiczny i działać przeciwzapalnie. I takie przekonanie utrzymywało się do momentu, kiedy przebadano niektóre preparaty firm farmaceutycznych. Okazało się, że preparaty te są tak mocno rozcieńczone, że liczba cząsteczek znajdujących się w jednej dawce preparatu jest za mała aby wywoływać jakąkolwiek reakcję organizmu. Przeprowadzono więc badania na pacjentach, które pokazały, że działanie preparatów ma "skuteczność" zbliżoną do działania placebo. Bo wprawdzie kilka cząsteczek w fiolce nie pobudzi systemu immunologicznego, ale samo wmówienie sobie, że właśnie połknęliśmy bardzo dobry preparat homeopatyczny sprawia, że mamy lepsze samopoczucie i nasz układ odpornościowy działa trochę lepiej. Homeopatia pokazuje, że czasem nauka trafia w ślepą uliczkę i jeśli idą za tym zyski koncernów farmaceutycznych, potrafi w tę uliczkę brnąć bardzo długo.
Temat trzeci. Autyzm a szczepionki.
W zasadzie ten temat skłonił mnie do napisania niniejszej notki. Bo dziś w nocy po północy otworzyłem "rolkę" która zaczynała się całkiem ciekawie. Wyglądający poważnie facet mówił o autyzmie. Zaczął od tego, co każdy rodzic dziecka w spektrum autyzmu wie doskonale, że liczba zdiagnozowanych przypadków spektrum gwałtownie rośnie i niedługo liczba dzieci z tą diagnozą będzie stanowić znaczny procent społeczeństwa. I tu nagle "a kuku" - niczym Adwentysta Dnia Siódmego, który niby przyszedł rozmawiać o diecie, a nagle nie przyznając się do swojego wyznania zmienia temat na rzekome "przekłamania" w religii katolickiej, tak ów niby poważny gość zaczął łączyć autyzm ze szczepionkami. I zaczął przy tym opowiadać takie bzdury i kłamstwa, że jako ojciec dwóch wspaniałych dzieciaków w spektrum nie mogę tego nie zdementować. Twierdził, że autyzm to "choroba" która jest powiązana ze "szczepieniami", że rosnąca liczba diagnozowanych przypadków "wynika z powszechnego obowiązku szczepień", a "największy przyrost odnotowano po wprowadzeniu szczepionek mRNA przeciw koronawirusowi", że "większość dzieci autystycznych nie dożywa trzydziestego roku życia", że jest to "upośledzenie" wymagające ciągłej opieki osoby dorosłej także kiedy osoba w spektrum jest już dorosła, że zna przypadki "wyleczenia autyzmu" na przykład "za pomocą marihuany". Jezus, Maria SZARLATAN! A nazywa się Jerzy Zięba. No to po kolei zdementujmy jego bzdury.
- Spektrum autyzmu nie jest chorobą - to odmienny sposób funkcjonowania mózgu. To tak jakby ktoś do hardware'u jakim jest mózg wgrał inny software, czyli na przykład zamiast systemu operacyjnego z rodziny Windows zainstalował Linuxa (większość komputerów działa na Windowsie, ale do niektórych zastosowań i niektórych komputerów Linux jest lepszy - znam fanów tego systemu, co nigdy by go nie zamienili na Windowsa).
- Wzrost liczby diagnozowanych przypadków wynika głównie ze zwiększonej świadomości tej odmienności. Kiedy czytałem pierwszą diagnozę Sewerynka u którego jako pierwszego wykryto spektrum w mojej rodzinie, to zaskoczony powiedziałem "ojej... ja w dzieciństwie miałem dokładnie to samo" tylko wtedy spektrum nie było wykrywane - jako "autystyczne" diagnozowano wyłącznie dzieci z którymi nie było żadnego kontaktu, a te wysokofunkcjonujące w spektrum autyzmu postrzegano jako "zdolne ale leniwe". Dodatkowo na wzrost liczby przypadków autyzmu wpływa późne rodzicielstwo które bardzo zwiększa prawdopodobieństwo spektrum. Mój starszy Syn nie ma spektrum, młodsze Bliźniaki mają... i tak jak ja zostali poczęci i urodzeni przez rodziców już w okolicach czterdziestki. A dziś rodziców świadomie lub z przyczyn losowych odkładających rodzicielstwo jest coraz więcej - to się przekłada na większą liczbę zdiagnozowanych przypadków.
- Nie istnieje żadna korelacja pomiędzy szczepieniami a autyzmem. Oczywiście pojedyncze przypadki pozytywne i negatywne nie są żadnym dowodem, ale mój starszy Syn był szczepiony planowo według obowiązkowego kalendarza szczepień i autyzmu nie ma, a Bliźniaki ze względu na wcześniactwo mieli odkładane szczepienia nawet niekiedy o kilka lat i szczepionki podawane pod najbardziej drobiazgową kontrolą lekarza (i tak powinno być zawsze - pisałem o tym na blogu), a są w spektrum autyzmu.
- Ogromna większość dzieci w populacji nie była szczepiona przeciw COViD (choroba najczęściej nie atakowała silnie dzieci, więc rodzice ich nie szczepili - ja też swoich nie szczepiłem), więc wiązanie rosnącej liczby zdiagnozowanego spektrum autyzmu z wprowadzeniem szczepionki mRNA jest JAWNYM OSZUSTWEM DEMASKUJĄCYM ZŁE INTENCJE AUTORA TAKICH TEZ.
- Spektrum autyzmu nie skraca długości życia - zwłaszcza do granicy poniżej trzydziestu lat. Statystycznie średnia długość życia takich osób jest nieco krótsza ze względu na większe ryzyko depresji, autoagresji i samobójstwa wynikającego z poczucia niezrozumienia. Spektrum autyzmu czasem towarzyszą też choroby towarzyszące (np.: epilepsja) wynikające nie z "software'u" ale z "hardware'u" czyli uszkodzenia centralnego układu nerwowego. Trwają badania nad wpływem jednego na drugie, ale według mojej wiedzy naukowcy jeszcze nie wyciągnęli z nich pełnych wniosków. Czynników sprzyjających wystąpieniu spektrum jest wiele: spektrum u któregoś z rodziców, starszy wiek rodziców, uszkodzenia przyporodowe, stres w trakcie ciąży, wcześniactwo itp... więc oprócz statystyk trudno o jednoznaczne wnioski- zwłaszcza, że problem jest badany od niedawna.
- Spektrum autyzmu nie jest "upośledzeniem". Osoby z tym "software'm" mają tzw.: umiejętności wyspowe, czyli potrafią być wybitnie zdolne w jednych dziedzinach, gdy inne dziedziny idą im bardzo słabo (np.: ja z Synami gramy na wielu instrumentach muzycznych - uczymy się tego z taką łatwościa jakby to była jazda na rowerze; sam jestem świetny z fizyki, ale słaby z matematyki, z łatwością opanowuję kolejne języki programowania, ale za to ucząc się języków obcych nigdy nie przekraczam poziomu B1 choćbym niewiadomo jak się starał). Dlatego właśnie wcześniej dzieci w spektrum były postrzegane jako "zdolne ale leniwe" - jesteśmy bardzo zdolni, ale tylko w niektórych dziedzinach. Dziecko w spektrum rzeczywiście wymaga szczególnej opieki rodziców, bo np.: czasem nie dostrzega oczywistych zagrożeń, a czasem bez wyraźnej przyczyny wpada w histerię i panikę.
- Nie ma czegoś takiego jak "wyleczenie autyzmu". Osoba w spektrum stopniowo adaptuje się do życia w społeczeństwie ucząc się "z książek" pewnych umiejętności społecznych, które inne osoby opanowują instynktownie. Ale często właśnie dzięki tej świadomej nauce osoby w spektrum w dziedzinie komunikacji społecznej potrafią osiągnąć poziom ekspercki. Jednak do końca życia jesteśmy trochę "odmieńcami" i mamy swoje "dziwactwa" np.: nie lubimy ironii i sarkazmu - wolimy szczery i bezpośredni przekaz.
- Lecznicza marihuana nie leczy autyzmu, tylko wycisza niektóre postacie ADHD, które niekiedy może, ale nie musi towarzyszyć spektrum autyzmu (moje Bliźniaki mają ADHD - ja wręcz przeciwnie).
- Należy odróżnić osoby wysokofunkcjonujące w spektrum autyzmu od osób z głębokim autyzmem. Każdy przypadek jest inny (nawet dwóch Bliźniaków... jednojajowych, zewnętrznie podobnych jak dwie krople wody) i ma inne potrzeby. Osoby z głębokim autyzmem rzeczywiście często potrzebują stałej opieki nawet w wieku dorosłym. Ale liczba przypadków takiej diagnozy jakoś gwałtownie nie rośnie. Za to gwałtowny wzrost odnotowuje się w diagnozowaniu przypadków wysokofunkcjonujących dzieci w spektrum autyzmu. Czy to efekt szczepionek czy wzrostu świadomości psychologów? Odpowiedzcie sobie na to pytanie sami.
I tak oto samo zdemaskowanie niektórych (zapewnie nie wszystkich) kłamstw Jerzego Zięby zawartych w tylko jednym filmiku (tzw. "rolce") zajęło mi więcej czasu i miejsca w artykule niż opisanie dwóch problemów związanych z "lex szarlatan" najczęściej pojawiających się w dyskusjach wokół tej ustawy. Fakt, że Jerzy Zięba ponoć pojawił się w pałacu prezydenckim budzi moje pewne obawy. Ale mam nadzieję, że Prezydent Karol Nawrocki wysłucha wszystkich, ale później samodzielnie podejmie dobrą decyzję. Bo tu nie ma czerni i bieli - na przykład "antyszczepionkowcy" pomstujący na koncerny farmaceutyczne w obszarze szczepionek bardzo często są jednocześnie zwolennikami homeopatii na której te koncerny zarabiają krocie często sprzedając placebo. Ale tak czy siak poznając każdy temat warto sięgnąć do naukowców, którzy piszą książki z pokaźną bibliografią w przypisach, a nie tych, co publikują "rolki" które dziś robią wielki "zasięg" a jutro znikną z Facebooka. Sam jako "lekturę obowiązkową" właśnie sobie zamawiam książkę "Atypowa głowa. Moje życie w spektrum" Katarzyny Kachel. Jak ją przeczytam, to pewnie napiszę recenzję. Na razie moja Przyjaciółka - też programistka, też w spektrum i też w dzieciństwie niezdiagnozowana - jest nią zachwycona (cytat z SMS-a) "Właśnie słucham audiobooka. Momentami mam wrażenie jakbym słyszała opis swoich spostrzeżeń".
https://wiadomosci.wp.pl/prezydent-podpisze-lex-szarlatan-jest-odpowiedz-jego-rzecznika-7320396595496001v


Komentarze
Pokaż komentarze (4)