Wczoraj, jeszcze przed decyzją Prezydenta Karola Nawrockiego napisałem artykuł, w którym zasygnalizowałem kilka problemów dotyczących tej ustawy. Dziś, już po decyzji warto te tematy rozwinąć i bliżej się nim przyjrzeć. Ponieważ jestem programistą, analitykiem, ojcem, muzykiem, teologiem, byłym nauczycielem i żeglarzem, a nawet plutonowym podchorążym rezerwy ze specjalnością "saper", ale nie jestem lekarzem ani farmaceutą (magistrem farmacji jest moja Żona) więc tym razem do własnych przemyśleń i doświadczeń odwołam się tylko tam, gdzie jest tematyka znana mi z ojcowskiego doświadczenia i autopsji - w temacie spektrum autyzmu, który poruszę w drugiej części artykułu. W kwestiach farmaceutycznych i medycznych będę się powoływał na Ludzi nauki, którzy są dla mnie Autorytetami oraz polemizował z szarlatanami, którzy dla mnie są antyautorytetami.
Temat pierwszy. Ziołolecznictwo.
Tu moim największym autorytetem jest Jacek Tadeusz Drobnik – polski biolog, doktor habilitowany nauk farmaceutycznych, adiunkt na Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach, specjalista od botaniki farmaceutycznej oraz historii leku naturalnego. Uzyskał On stopień doktora nauk farmaceutycznych na podstawie rozprawy pt. Naturalne zasoby gatunkowe roślin naczyniowych powiatu olkuskiego ze szczególnym uwzględnieniem roślin leczniczych. Jest autorem takich książek jak "Zielnik i zielnikoznawstwo" oraz "Historia botaniki farmaceutycznej". Mam zaszczyt i przyjemność znać Go osobiście. Streszczając (i mam nadzieję że za bardzo nie upraszczając - jeśli coś przeinaczę, to proszę mi wybaczyć brak specjalistycznej wiedzy) wyniki Jego prac można powiedzieć, że w roślinach znajduje się bardzo dużo substancji chemicznych pochodzenia naturalnego, które działają leczniczo, o ile zaaplikuje się je do odpowiedniej choroby i w odpowiedni sposób. Niektóre z tych substancji są znane od lat. Na przykład olejki eteryczne sosny działają profilaktycznie i leczniczo na drogi oddechowe (niezależnie od tego czy je pozyskamy z pędów, zielonych szyszek czy kupimy w aptece lub sklepie ze zdrową żywnością). Centuria pospolita zwana również tysiącznikiem ze względu na dużą zawartość goryczy pobudza wytwarzanie soków trawiennych żołądka i żółci - znajduje zastosowanie w leczeniu zaburzeń trawienia. Mniszek lekarski działa leczniczo w chorobach przewodu pokarmowego i spowalnia niektóre procesy nowotworowe, a w połączeniu z etanolem ma działanie przeciwzapalne. I tak dalej i tak dalej... Miętę, szałwię, rumianek, melisę i pokrzywę znają wszyscy. Ale idąc na spacer z Jackiem Drobnikiem (byłem, polecam) można odkryć, że jesteśmy otoczeni roślinami, które mogą nas wyleczyć... lub zabić - tak jak bieluń dziedzierzyna (Datura stramonium) która właśnie wyrosła w moim ogródku - jest silnie toksyczna (Jacek nauczył mnie, a wcześniej moją Żonę, że jak coś wyrasta, czego nie zasialiśmy ani nie zasadziliśmy, to lepiej to sfotografować i sprawdzić).
Botanika farmaceutyczna to najstarsza z gałęzi wiedzy o lekach.
Odpowiednio stosowane zioła i dieta są bardzo skutezne - zwłaszcze w leczeniu chorób przewlekłych (np.: nawracających dolegliwości trawiennych), bo w przypadku takich chorób lepsze efekty daje stosowanie łagodnego naturalnego środka leczniczego przez dłuższy czas niż zastosowanie silnej dawki farmaceutyków przez tydzień. Co więcej, lekarz który w takim przypadku przepisze tabletki, a nie zaleci zmiany nawyków żywieniowych które doprowadziły do choroby tylko zamaskuje chorobę zamiast ją wyleczyć. Ale - i to Jacek podkreśla za każdym razem - nie wolno lekceważyć żadnych objawów chorobowych - także tych niby niegroźnych, ale trochę uciążliwych. Bo nigdy nie wiemy czy nawracający ból to tylko przewlekła dysfunkcja wynikająca ze zbyt małego wydzielania żółci, czy pierwsze objawy raka. Dlatego powinniśmy regularnie się badać i swoje nawet małe bóle konsultować z lekarzem. I tu pojawił się problem, bo przygotowane przez rząd Tuska wadliwe (jak zwykle... a może to celowy sabotaż) przepisy pozwalały urzędnikom w wyniku jednoosobowej decyzji zablokować działalność firmy produkującej lub dystrybuującej leki pochodzenia ziołowego. Dlaczego? Firmy wykazały, że jedno nieodpowiedzialne słowo influencera internetowego (nawet niezwiązanego z firmą żadną umową) może być pretekstem do zarzutu "namawiania do niepodejmowania lub zaprzestania leczenia".
Temat drugi. Homeopatia.
Ponieważ nie pamiętam na badania jakich autorów powoływał się Wykładowca na prelekcji w której brałem udział, więc napiszę tutaj krótko i anonimowo. Przez jakiś czas homeopatia była "na topie". Twierdzono, że podawanie bardzo małych ilości substancji o budowie komórek podobnej do czynników wywołujących stan zapalny może pobudzać system immunologiczny i działać przeciwzapalnie. I takie przekonanie utrzymywało się do momentu, kiedy przebadano niektóre preparaty firm farmaceutycznych. Okazało się, że preparaty te są tak mocno rozcieńczone, że liczba cząsteczek znajdujących się w jednej dawce preparatu jest za mała aby wywoływać jakąkolwiek reakcję organizmu. Przeprowadzono więc badania na pacjentach, które pokazały, że działanie preparatów ma "skuteczność" zbliżoną do działania placebo. Bo wprawdzie kilka cząsteczek w fiolce nie pobudzi systemu immunologicznego, ale samo wmówienie sobie, że właśnie połknęliśmy bardzo dobry preparat homeopatyczny sprawia, że mamy lepsze samopoczucie i nasz układ odpornościowy działa trochę lepiej. Homeopatia pokazuje, że czasem nauka trafia w ślepą uliczkę i jeśli idą za tym zyski koncernów farmaceutycznych, potrafi w tę uliczkę brnąć bardzo długo. Ustawa potocznie nazywana „lex szarlatan” w swojej bezpośredniej treści nie wymienia z nazwy homeopatii, jednak przepisy te oraz stanowiska instytucji państwowych jednoznacznie zaliczają ją do praktyk sprzecznych z aktualną wiedzą medyczną.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)