0 obserwujących
5 notek
13k odsłon
  3991   6

Jesteśmy w Przemyślu. Tłumy z walizkami, wielu jedzie jednak w drugą stronę

Salon24.pl
Salon24.pl
Pociąg z kierunku Kijowa wjeżdża na peron w Przemyślu spóźniony o blisko sześć godzin. To i tak nieźle, biorąc pod uwagę wojnę.

Nowy początek

Wysiadający z pociągu uchodźcy przechodzą przez granicę bardzo szybko. Wszystko idzie bardzo sprawnie, z wielką empatią i z zachowaniem godności Ukraińców. Wolontariusze i służby rozdają jedzenie, dzieci dostają zabawki, jest nawet karma dla zwierząt, których jest sporo. Policjanci pomagają uchodźcom z bagażami. Jest gwarno, tłoczno, Ukraińcy (same kobiety i dzieci) są lekko zdezorientowani, bo dopiero teraz widzą, jak otwarcie ich Polacy witają.

image

To pewnie pierwsza od kilku dni chwila, kiedy matki wreszcie czują, że ich dzieci są bezpieczne. Mogą odetchnąć, choć wszyscy wiemy, że dla nich to dopiero początek nowego życia.

image

image

Ale po drugiej stronie ogrodzenia stoi kilkadziesiąt osób, które chcą wsiąść do tego samego pociągu, który wróci w stronę Kijowa (choć nie wierzą, że pociąg dotrze do samej ukraińskiej stolicy). 

Mają 50 - 60 lat, są dobrze ubrani, a na ich walizkach są jeszcze lotniskowe oznaczenia kanadyjskiego lotniska. Nie chcą rozmawiać, ale na pytanie, czy jadą walczyć, rzucają szybkie "yes", po czym szybko idą na koniec kolejki. 

"Jesteśmy spóźnieni. Spóźnieni na wojnę"

Kolejna grupa, z którą rozmawiam to ukraińscy mężczyźni, od lat mieszkający w Polsce. Na pytanie po co wracają do siebie odpowiadają, że jadą na grilla, "Będzie dużo ognia". Są skupieni, ale uśmiechnięci. 

- Porzucacie komfortowe i bezpieczne życie w Polsce i jedziecie walczyć? - dopytuję. 

- I tak jesteśmy spóźnieni, spóźnieni na wojnę - odpowiada mi mężczyzna z grupy. 

Odpowiada czystą polszczyzną. Zero obcego akcentu. Jako jedyny jest ubrany "na wojskowego". Jego twarz jest ukryta pod chustą, która zakrywa pół twarzy. Widzę tylko oczy. 

- Jesteś Polakiem? - pytam nie kryjąc zdziwienia? 

Jego oczy odpowiadają same. Pytam, czy wie jak walczyć.

- Wiem, bo służyłem. 

Jego reakcja to reakcja na odezwę prezydenta Żeleńskiego. "Przyjedźcie, damy Wam broń."

Dziś mój drugi dzień na granicy. Już wiem, że osoby, po które przyjechałem nie dotrą do przejścia w ciągu najbliższych dni. Wszyscy utknęli gdzieś pomiędzy Kijowem a Lwowem. W drodze do Warszawy zabierzemy kogoś innego.

Miejmy więc świadomość, że fala, którą teraz obserwujemy, to w przytłaczającej większości uchodźcy z Zachodniej Ukrainy. Okolice Łucka, Lwowa. Na resztę ludzi jeszcze czekamy.


Piotr Paciorek, 27.02.2022,  Dworzec kolejowy w Przemyślu


Czytaj też:


Lubię to! Skomentuj109 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka