2 obserwujących
13 notek
21k odsłon
1620 odsłon

Nadzieja czy zdrada? Putin porozmawia z Zełenskim.

Image Courtesy: www.kremlin.ru, Licensed under the Creative Commons Attribution 3.0 Unported | Wikimedia Commons
Image Courtesy: www.kremlin.ru, Licensed under the Creative Commons Attribution 3.0 Unported | Wikimedia Commons
Wykop Skomentuj24

Na co zgodzi się Rosja?


Wg Szandry: „Rosja będzie przeciwstawiać się wszelkim realnym próbom doprowadzenia do pokoju na Donbasie jeśli miałaby uzyskać mniej niż kapitulację Ukrainy”. Analizując dotychczasowe propozycje Rosji dotyczące zmian w konstytucji Ukrainy twierdzi, że „pozwoliłyby one ORDŁO [tj. w nomenklaturze ukraińskiej tak określa się wydzielone rejony donieckiego i ługańskiego obwodu, odpowiadające terytorium tzw. DNR i ŁNR – przyp. red] działać jak osobnemu państwu w granicach Ukrainy, gdy w tym czasie rachunki opłacałby Kijów.

Podobnie patrzy na sprawę ukraiński analityk P. Burtianski w artykule opublikowanym na łamach portalu Texty.org.ua. Jako strategiczny, długofalowy cel Rosji wskazuje utrzymanie kontroli nad Ukrainą. Jeśli Kreml nie zapewni sobie tego natychmiastowo – a wydaje się to mało prawdopodobne – jedynym jego rzeczywistym ustępstwem będzie zaprzestanie zbrojnej walki w Donbasie, jednak bez oddania kontroli nad tymi terenami Ukrainie – Rosjanie będą się starać „sprzedać je jak najdrożej”. W praktyce Rosja nie zdecyduje się na ostateczne wycofanie z Donbasu zarówno ze względów wizerunkowych („utrata twarzy”) jak i z uwagi na interesy korupcyjne rosyjskich siłowików związane z handlem z separatystycznymi republikami.

Analityk uważa, że takie rozwiązanie będzie dla Kijowa porażką: i taką być musi jako rezultat przegranych kampanii wojennych w 2014 i 2015 roku. Jednakże zadaniem nowej administracji ukraińskiej jest to, by nie przerodzić jej w pełną kapitulację, to jest:  uniknąć brania na siebie zobowiązań finansowych za tereny, których nie będzie kontrolować, nie uznawać wyborów organizowanych przy obecności rosyjskich wojska, pilnować, by przy wycofywaniu wojsk obie strony robiły to równolegle (tj. Ukraina nie szła na większe ustępstwa niż strona przeciwna).

Burtianski podkreśla, że w obecnej sytuacji to Ukrainie, a nie Rosji zależy najbardziej na czasie. Ważny w kontekście międzynarodowym jest też wskazywany przez analityka cel taktyczny Rosji: „wycofanie najpoważniejszych sankcji międzynarodowych”, istotne w obliczu pogarszającego się stanu gospodarki rosyjskiej i nastrojów społecznych.

Formuła Macrona?


Decydującą rolę przy sprzyjającym pokojowi intencjom Zełenskiego, presji Władimira Putina i utrzymującej się przewadze Rosji, ma Zachód. Może naciskać na Ukrainę, by poszła na większe i szybsze ustępstwa, może wzmacniać i wspierać Kijów w obronie swoich pozycji.

Aktywna w ostatnim półroczu jest tutaj Francja. Emmanuel Macron w ostatnim wywiadzie dla The Economist otwarcie mówił, że jego celem jest wzmocnienie możliwości Europy w roli «balancing power” i do tego potrzebuje „przemyślenia naszej pozycji wobec Rosji” i „ponownego otwarcia strategicznego dialogu”, tak, by na ich relacje nie mogła wpływać trzecia strona mająca inne interesy. Chodzi to USA, których polityka wobec Rosji ma wynikać z „administracyjnego, politycznego i historycznego superego”.

Dla otwarcia stosunków z Rosją Macron potrzebuje usunąć przeszkodę, jaką jest trwająca wojna ukraińsko-rosyjska (wg Francuza był to pewien wypadek w pracy w stosunkach Rosji i UE: „pokazaliśmy naszą słabość w 2013-14 i w y d a r z y ł a  s i ę Ukraina”). Stąd też wysiłki lidera Francji przy organizowaniu spotkania formatu normandzkiego. A także dobra rozmowa z Putinem po ustaleniu daty tego spotkania. Jak poinformował po niej rosyjski MSZ: „Obie strony podkreśliły, że przeprowadzenie takiego spotkania powinno realnie przyczynić się do szybszej i pełnej realizacji porozumień mińskich. W tym kontekście zauważono konieczność wypełnienia przez Kijów zobowiązań w sferze politycznego, wewnątrzukraińskiego uregulowania sytuacji. Przede wszystkim chodzi o wejście w życie ustawy o specjalnym statusie Donbasu”. Można więc liczyć, że Francja będzie zachęcała Ukrainę do ustępstw, raczej nie wywierając presji o podobnej sile na Rosję.

Krucha równowaga


Wybory, proces pokojowy – to pozytywne hasła. Trzeba jednak pamiętać, co będzie wynikać z ich szybkiego wdrożenia. Grudniowa konferencja liderów formatu normandzkiego w Paryżu może zdecydować o dynamice tych działań. Jeśli postanowienia po tym spotkaniu będą bliższe rosyjskim zasadom rozwiązania konfliktu, tym bardziej prawdopodobne, że dojdzie do przeprowadzenia wyborów w Donbasie przy obecności kontrolowanej przez Rosjan armii (być może maskowaną pod „lokalną milicję”), wprowadzenia do ukraińskiego parlamentu kontrolowanych przez Rosją przedstawicieli tzw. DNR i ŁNR i konstytucyjnej blokady wstąpienia Ukrainy do NATO.

W bezpośredniej, codziennej perspektywie zadziała to oczywiście na zwiększenie bezpieczeństwa na wschodzie Ukrainy. Jest bardzo prawdopodobne, że liczba ofiar wojskowych spadnie, o ile w ogóle konflikt zbrojny nie dobiegnie końca. Możliwa jest jakaś forma kontroli Ukrainy, bądź raczej OBWE, nad granicą z Rosją w Donbasie. Być może sytuacja humanitarna na tym terenie się poprawi i jego mieszkańcy zyskają dostęp do udogodnień cywilizacyjnych, jak zasięg telefonii komórkowej, stałe dostawy jakościowej żywności, normalne wypłaty emerytur .

Jak zadziała to w długoterminowej perspektywie na bezpieczeństwo w regionie? Zależnie od wyników spotkania w Paryżu – rosyjska agresja z 2014 r. i obecność wojskowa na Ukrainie może otrzymać jakąś dozę prawnej legitymizacji.

Jeśli sankcje ekonomiczne zostaną zmniejszone – agresor uzyska sygnał, że działania zbrojne dla obrony „własnych sfer wpływu” są opłacalne. Jeśli rosyjskie zapisy zostaną wprowadzone do Konstytucji Ukrainy – suwerenność Ukrainy zostanie jeszcze bardziej ograniczona.

Z pewnością taki schemat działań nie będzie dobrym przykładem, który mógłby powstrzymać w przyszłości autorytarnych liderów przed realizacją agresywnych zamiarów wobec swoich sąsiadów.

Co więc może zadecydować o ostatecznym wyniku spotkania w Paryżu? Postawa Rosji i Francji jest raczej przewidywalna. Zachowanie i ustępliwość Ukraińców, pozostaje niewiadomą – wiemy, że w otoczeniu prezydenta są dyplomaci, którzy od lat negocjują twardo, w interesie swojego państwa. Na co zgodzi się sam Zełeński, postawiony twarzą w twarz z Putinem – to jest już mniej pewne.

I na koniec układanki mamy Niemcy – w ostatnich miesiącach oficjalnie mniej aktywne w tej sprawie, dystansujące się jednak od inicjatyw Macrona. Berlin jednak zawsze dbał o stabilność w Europie Środkowej i chciał wzmacniać, a nie osłabiać, architekturę międzynarodowego bezpieczeństwa. Rola Niemiec może być kamyczkiem u wagi, który znacząco wpłynie na dalsze losy procesu pokojowego w Donbasie.

 

Wpis to przedruk artykułu, który powstał w ramach realizacji zadania publicznego “Polska-Niemcy partnerstwo dla rozwoju”.  Zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie “Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2019”.

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Wykop Skomentuj24
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka