34 obserwujących
301 notek
333k odsłony
331 odsłon

Mroczne motywy globalizacji

#prawo-cytatu_złoto w sztabkach
#prawo-cytatu_złoto w sztabkach
Wykop Skomentuj6

Nomadyzacja, czyli nadmierna ruchliwość społeczeństw od dawna osiadłych, to cywilizacyjny regres, promowany przez globalistów. To właśnie ona ułatwiła rozprzestrzenianie się wirusa, o którym wiemy już, że potrafi być śmiertelnie groźny. I niewiele więcej.

Błyskawicznie rozwleczona po świecie epidemia dowodzi, że koncept globalizacji, którego produktem ubocznym jest nadmierna ruchliwość ras, wielkich grup społecznych, wreszcie rozmaicie organizowanych jednostek, to ani pożądana, ani bezpieczna droga rozwoju ludzkości. Nie wiemy jeszcze, czy zaraza – wieszczona i analizowana przez ideologów eugeniki oraz depopulacji ziemskiego globu jako Event 201 –  została tylko rozwleczona przez ponowną wędrówkę ludów już dawno temu osiadłych, czy może raczej rozprowadzona np. przez nazbyt oszczędne gospodarowanie prawdą o zaraźliwości nowego wirusa i jego pandemicznej skuteczności w okręgu Wuhan.

Pozostaje mieć nadzieję, że zapowiedziane przez Donalda Trumpa śledztwo w tej sprawie okaże się skuteczne i konkluzywne. To zresztą daleko nie wszystkie gorące pytania, jakie nasuwają się w związku z pandemią CoViD19, ale o tym później. Zastanawiające zwłaszcza, że pytanie wydawałoby się podstawowe: skąd się wziął zabójczy wirus oznaczony mianem SARS-CoV-2? wcale nie jest przedmiotem jakiejś szczególnej dociekliwości mediów głównego nurtu, lecz praktycznie zostało zepchnięte do mediów niszowych, a także do składkowych mediów sieciowych, czyli inicjatyw opartych o tzw. crowdfunding.

Fake news o globalnej wiosce
Przyjrzyjmy się tej całej globalizacji w praktyce. Mantra numer jeden: „Świat się skurczył”. Stało się tak głównie za sprawą komunikacji lotniczej: podniebne cargo, masowe przewozy pasażerskie, od których aż roi się nad naszymi głowami. Wystarczy w letnią noc spojrzeć na niebo, gdzieś w pobliżu metropolii. Korytarze regularnych połączeń oraz wakacyjnych czarterów nie krzyżowały się jeszcze tak gęsto jak chemtrails w szkocką kratę na pogodnym niebie, ale wiele już do tego nie brakowało. Dość było popatrzeć na mapy ukazujące położenie maszyn i trasy przelotów w czasie rzeczywistym, tzw. FlightRadar24, żeby się zadumać na tym, że to się jeszcze wszystko mieści na naszym nieboskłonie. Teraz zrobiło się trochę luźniej w powietrzu...

„Żyjemy w globalnej wiosce”, czyli mantra numer dwa. Twierdzenie Marshalla McLuhana wiązało się z łatwością i szybkością transferu informacji, w tym zwłaszcza wizualnej, w skali całego globu. I nosiło pozory prawdziwości. Że niby wieści rozchodzą się po świecie prawie natychmiast, jak dawniej plotki we wsi, że dotyczą wszystkiego, co się dzieje. Teza McLuhana, mimo że najwyraźniej niedomyślana lub obliczona na niekrytycznego odbiorcę, wcale mocno się w naszym myśleniu o świecie osadziła. Mimo że przecież fałsz wyziera z niej z całą jaskrawością.

Dość porównać formy i standardy życia wyspiarzy z nowojorskiej wioski Manhattan z analogicznymi wskaźnikami egzystencji tuziemców z wioski w Erytrei. Albo zwyczaje mieszkańców osady rybackiej na Półwyspie Bretońskim z tymi, które praktykuje się w nowozelandzkiej wiosce będącej siedzibą Maorysów. Czy choćby w wiosce jednego z atoli Południowych Wysp Cooka… Owszem, dziś pewnie prawie wszędzie da się znaleźć jakieś gadżety elektroniczne: np. zestawy do odtwarzania nagrań audio i/lub video z cyfrowych nośników, bo telewizja satelitarna wszędzie jeszcze nie dociera. A zasięg łączy internetowych bywa ograniczony, więc jeśli nawet transfer danych jest możliwy, to pozostaje nader kosztowny.

To właśnie nierównomierne rozłożenie zasobów finansowych oraz możliwości technologicznych związanych z obecnością lub brakiem stosownej infrastruktury sprawia, że porzekadło o globalnej wiosce jest tylko miło brzmiącą i wpadającą w ucho nieprawdą. Teraz jeszcze bardziej niż kiedyś nasiliła się walka między ostro konkurującymi ze sobą ośrodkami ideologicznymi, w konsekwencji więc wzrosło też uzależnienie terytoriów peryferyjnych od metropolii. Presję hegemona na obszary, które pogodziły się ze swym podrzędnym statusem, dziś traktuje się jako coś oczywistego. Podobnie jak nadrzędność mediów hegemona wobec polityki informacyjnej prowadzonej przez media działające na obszarze peryferii. W praktyce mamy do czynienia nie tylko z rodzajem monopolu informacyjnego, ale z kulturową agresją, która nie gardzi ani aktywną selekcją informacji, ani ostentacyjnym ich fałszowaniem, czyli masową produkcją tzw. fake newsów.

Modne spodnie w podróży dookoła świata
Łatwość i prędkość przesyłu informacji, jak również relatywnie tania możliwość przemieszczania się ludzi po wszystkich kontynentach są podstawą globalizacji. To jej technologiczne filary. Oczywiście pęd ku globalizacji ma również swoje źródła w sferze ludzkiego ducha. Ciekawość? Apetyt na przygodę? Chęć eksploracji nieznanego? Tak, to ważne motywy ludzkiej aktywności, ale polskich badaczy Syberii czy inżynierów działających w Ameryce Południowej nie sposób traktować jako prekursorów globalizacji. To byli raczej  podróżnicy i odkrywcy, nieraz z przypadku lub konieczności; raczej niespokojne duchy bądź twórcze osobowości z wizją. Natomiast trzecim filarem procesu globalizacji, wyrastającym ze sfery ludzkiej psyche, pozostaje zwykła chciwość. No, może nie taka całkiem zwykła, bo przeważnie połączona ze sztuką maksymalizacji zysków. Per fas et nefas.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo