Tędy i owędy
Nie siedzę okrakiem na barykadzie!
82 obserwujących
2178 notek
2883k odsłony
  433   1

Soki, soki

Słyszałam kiedyś taką anegdotę, pokazującą różnicę między moim pokoleniem a pokoleniem mojego syna: rodzic opowiada dziecku, jak to strasznie było za PRL, w sklepach na półkach tylko ocet i musztarda, wszystko trzeba było wystać sobie w kolejce. Na to dziecko, bardzo sceptycznie: Taaaaa, już to widzę. W całym Auchan wylko ocet, od góry do dołu! ...

A jednak tak było, zwłaszcza w latach osiemdziesiątych. Oczywiście nie jest tak, że nic nie było, ale na przykład dżemy czy soki były naprawdę fatalnej jakości - z tego powodu wiele osób, w tym - moi rodzice, robiło straszne ilości przetworów. Mama miała tzw. parowar do robienia soków owocowych i często z nich korzystała, ale - niejako równolegle - korzystała ze starych, sprawdzonych przepisów rodzinnych na soki owocowe bez użycia temperatury. Oczywiście trzeba było poświęcić kupony na wódkę i papierosy, żeby kupić cukier, ale za to na kartki był on tani.

Jasne, że nie robię przetworów na początku sezonu, kiedy owoce są najdroższe. Teraz zjadamy je na surowo. Za kilka tygodni ceny truskawek spadną na tyle, że warto będzie poświęcić kilka kilo, aby mieć zdrowy (no, jeśli nie liczyć dodatku cukru) sok, który po zakończeniu sezonu można wykorzystać do robienia domowych napojów.

Na taki sok zdecydowanie najlepsze są wszelkie owoce jagodowe. Należy je opłukać, osączyć i obrać z szypułek. Duże truskawki można pokroić na mniejsze części, inne pozostawiamy całe. Bierzemy gliniany polewany garnek, słój z ciemnego szkła albo porcelanową wazę - co kto ma (można też wykorzystać zwykłe słoje, które trzeba opatulić czystą ściereczką (słońce niszczy witaminę C). Owoce przesypujemy w słoju cukrem i codziennie sprawdzamy, ewentualnie dosypując trochę cukru na wierzch. Po kilku lub kilkunastu dniach (w zależności od rodzaju owoców i temperatury) cukier się rozpuści. Należy wówczas starannie zlać sok i rozlać go do niedużych słoików lub butelek. Jest to istny koncentrat smaku i aromatu owocowego - wystarczy odrobinę wlać do szkalnki, aby poczuć zimą smak owoców rozgrzanych w słońcu ...

Obie babcie w ten sposób z upodobaniem robiły soki malinowe, których później używały do leczenia przeziębień u dzieci i wnuków. Moja mama z malin nie rezygnowała, ale wszyscy szczególnie kochaliśmy sok truskawkowy - a już ten z poziomek był rarytasem najbardziej pożądanym! A poziomki nie tylko rosły w ogródku, ale i często były przynoszone z lasu - podobnie jak czarne jagody. Pyszny jest też sok z porzeczek, ale uprzedzam - ten ma tendencję do tworzenia galaretki. Co, oczywiście, nie jest wielką wadą ...

Aha - nie radzę robić soku z żurawin ani borówek brósznic - zasypane cukrem nie rozpadają się, tylko trwają pod taką kołderką nawet kilka miesięcy!



Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości