Jan Śpiewak to absolutnie nie jest postać z mojej bajki, ale muszę przyznać, że "patopaństwo" na określenie Polski od ponad dwóch lat pasuje do naszego pięknego kraju jak ulał.
Wiceminister Sprawiedliwości mieszka w domu podarowanym przez teścia, który pomagał ukryć zbrodnię swego brata, a jego żona "zapomina" wpisać do oświadczenia majątkowego taki drobiazg, jak willa pod miastem. No dobrze - niech rzuci kamieniem każdy, kto nie ma tyle nieruchomości, żeby o jednej z nich zapomnieć (żart, żart, ale w tej chwili lecą we mnie kamienie ze strony pani Magdaleny Adamowicz, ministra od krokodyla i pewnego Roberta R., znanego prawnika KO). Pewien Sławomir S. jest wolny jako to ptaszę polne, choć przechowywał w ciemnym zakamarku mieszkania grube pliki banknotów, powiązane w gustowne pęczki (znów się czepiam - Kwinto chował w nodze od krzesła, i co?), mecenas Omdleusz odgrywa Katona, bo przecież on wyłącznie posyłał swoją Fokę do bankomatów i prowadził jego sprawy, a sławetna Trzecia Osoba w Państwie też nie usłyszała zarzutów, choć już niemały tłumek świadków zeznał, że wpłacał doktorkowi solidne łapówy. Niejaki S. G. - ważna persona w PO (obecnie KO) został nieprawomocnie skazany na karę pozbawienia wolności, ale został stamtąd wyciągnięty za pomocą cwanej sztuczki i poświęceniu aktywu partyjnego.
Pewna emerytka została skazana na pół roku więzienia w zawieszeniu na rok za to, że kierowała groźby karalne pod adresem Świętego Jurasa - a polegało to na powiedzeniu mu, w streszczeniu, giń człeku i przestań kłamać. Święty tak się przeraził tego potwornego zagrożenia, że gdy już się upewnił co do wyroku, zechciał się ze straszliwą staruszką wyściskać, gdy już minie jej okres kary. Za to dzieciom Sakiewicza można swobodnie grozić śmiercią, bo sąd nie widzi nic złego w grożeniu śmiercią dzieciom PiSdzielców.
Wiceminister Sprawiedliwości mieszka w domu podarowanym przez teścia, który pomagał ukryć zbrodnię swego brata, a jego żona "zapomina" wpisać do oświadczenia majątkowego taki drobiazg, jak willa pod miastem. No dobrze - niech rzuci kamieniem każdy, kto nie ma tyle nieruchomości, żeby o jednej z nich zapomnieć (żart, żart, ale w tej chwili lecą we mnie kamienie ze strony pani Magdaleny Adamowicz, ministra od krokodyla i pewnego Roberta R., znanego prawnika KO). Pewien Sławomir S. jest wolny jako to ptaszę polne, choć przechowywał w ciemnym zakamarku mieszkania grube pliki banknotów, powiązane w gustowne pęczki (znów się czepiam - Kwinto chował w nodze od krzesła, i co?), mecenas Omdleusz odgrywa Katona, bo przecież on wyłącznie posyłał swoją Fokę do bankomatów i prowadził jego sprawy, a sławetna Trzecia Osoba w Państwie też nie usłyszała zarzutów, choć już niemały tłumek świadków zeznał, że wpłacał doktorkowi solidne łapówy. Niejaki S. G. - ważna persona w PO (obecnie KO) został nieprawomocnie skazany na karę pozbawienia wolności, ale został stamtąd wyciągnięty za pomocą cwanej sztuczki i poświęceniu aktywu partyjnego.
Pewna emerytka została skazana na pół roku więzienia w zawieszeniu na rok za to, że kierowała groźby karalne pod adresem Świętego Jurasa - a polegało to na powiedzeniu mu, w streszczeniu, giń człeku i przestań kłamać. Święty tak się przeraził tego potwornego zagrożenia, że gdy już się upewnił co do wyroku, zechciał się ze straszliwą staruszką wyściskać, gdy już minie jej okres kary. Za to dzieciom Sakiewicza można swobodnie grozić śmiercią, bo sąd nie widzi nic złego w grożeniu śmiercią dzieciom PiSdzielców.
Dziś media informują, że Adam Andruszkiewicz - rzecz jasna z PiS - ma usłyszeć zarzuty w związku z "fałszowaniem podpisów pod listami wyborczymi z 2014 roku na Podlasiu". Niechlujny dziennikarski język utrudnia zrozumienie, o co chodzi - raczej o fałszowanie podpisów pod listami poparcia dla kandydatów, niż fałszowanie samych list wyborczych. Problem polega na tym, że śledztwo toczy się od roku 2012, więc było raczej sporo czasu na wyjaśnienie sprawy. Po 12 latach część osób może już nie żyć, większość nie będzie pamiętać szczegółów i w ogóle po to wymyślono przedawnienie, żeby nie ciągnąć takich spraw przez 12 lat. Tym bardziej, że EWIDENTNIE przekręconych wyborach samorządowych z roku 2014 (w których do tej pory NAPRAWDĘ nie znamy wszystkich wyników) sprawa została umorzona ...
Jan Śpiewak to nie jest osoba z mojej bajki, ale "Patopaństwo" na określenie Polski pod rządami tego gangu uważam ze genialne!


Komentarze
Pokaż komentarze (14)