O istnieniu Natalii Niemen miałam do dziś zupełnie mgliste pojęcie. Jakiś spór o spdaek - poza tym: kompletnie nic. Dziś natomiast zobaczyłam artykuł o córce Czesława Niemena, która zaśpiewała na konwencji Andrzeja Dudy, i z ciekawości odsłuchałam kilka piosenek w jej wykonaniu. Przyznam szczerze, że fanką chyba nie będę, choć uważam, że o kilka klas przerasta wszystkie te nieszczęsne nasze wyjce.
O wiele większe wrażenie od wokalu pani Natalii zrobiły na mnie komentarze na jej profilu fejzbukowym i na youtube. Nie, wcale nie dotyczące głosu czy techniki piosenkarki, lecz tego, że śpiewa dla PiS i jej "religinym pojebusem". W gruncie rzeczy określenia były o wiele, wiele, gorsze.
Oczywiście, nie urodziłam się wczoraj i wiem, co potrafią tzw. antykatolicy. Osobnik o pseudonimie (zresztą - bez nicków) jest u mnie dożywotnio zbanowana za najbardziej upiorny atak na sieibie, jaki kiedykolwiek w życiu przeżyłam. Najzwyczajniej w świecie: życzyła mi ta upiorna osoba śmierci w męczarniach. Mnie i mojej rodzinie.
Dziś jednak zupełnie spokojnie i chłodno uświadomiłam sobie, że z tym koniecznie trzeba coś zrobić. Inaczej te opętane antyreligijną manią stworzenia kiedyś nas pozabijają - niczym tamtych na Wołyniu.
Nie można koło tego przechodzić obojętnie. Może powinno powstać jakieś stowarzyszenie "Stop przemocy wobec katolików"? ... Fundacja, która będzie kompetentnie ścigać przypadki takich Halo - ZANIM popełnią taką zbrodnię z nienawiści, jak kiedyś Cyba? ...
Otóż to właśnie jest pytanie, jakie sobie dziś zadałam: dlaczego naszą biernością pozwalamy takie zachowania? Należy brać przykład ze środowisk lewicowych, jednoczyć się i ruszyć do kontrataku.
Zanim będzie za późno.


Komentarze
Pokaż komentarze (133)