Paweł Piskorki, polityk niegdyś głównonurtowy, obecnie raczej na uboczu sceny politycznej, publicznie oskarżył Donalda Tuska, że na początku lat 90-tych jego partia była finansowana przez Niemców. Zarówno politycy PO, jak i zaprzyjaźnieni dziennikarze, rzucili się pracowicie wyśmiewać byłego kolegę Tuska, ale ... nie wpłynął żaden pozew do sądu. A przecież wszyscy pamiętamy, z jaką zajadłością np. Komorowski reagował rozgrzanymi sędziami na wszekie stwierdzenia PiS, które mu były nie na rękę. W przypadku znacznie poważniejszych oskarżeń, de facto o zdradę stanu - cisza i tylko głupie uśmieszki, że przecież te oszołomy ...
Czy obecna histeria Unii Europejskiej, której, jak wiadomo, zarówno Tusk, jak i Sikorski, próbowali na siłę wpychać przywództwo, ma jakiś związek z tamtym finansowaniem? Niemcy nigdy nie ukrywały, że czują się związane z połową sceny politycznej w Polsce: tej przeciwnej PiS. Niemiecka prasa jest wyjątkowo agresywna w stosunku do polityki Prawa i Sprawiedliwości, a troszczy się o rządy PO - wyjątkowo szkodliwe dla Polski, za to przychylne Niemcom.
Czy jest możliwe, że Niemcy próbowali i próbują wpłynąć na polską scenę polityczną? To przecież słychać, widać i czuć. Potomkowie nazistów uważają z jakiegoś powodu, że mają prawo wtrącać się do spraw wewnętrznych Polski czy Węgier (a propos - czy tam też jakaś partia miała początki w niemieckeij donacji? ...), a same pilnują swej niezależności. Jeśli uwierzyć Piskorskiemu (a niby czemu nie wierzyć? ...) to uważają, że mają do tego święte prawo.
Kto płaci, ten wymaga.
Należy jednak pamiętać, że zarówno Platrofma Obywatelska, jak i POnowoczesna, a także sama Unia - nie mają, poza straszeniem i krzykiem, żadnych argumentów. W obecnej sytuacji, gdyby Niemcy zechciały Polsce odebrać prawo głosu, to muszą się liczyć z odporem kilku państw: Polska, Węgry, Słowacja, Czechy, Wielka Brytania, pewnie Irlandia i Dania na 99,9% powiedzą "nie". A ostatecznie Polska może się przecież ewakuować z eurokołchozu, co - może być kolejnym przyczynkiem do rozpadu UE, po kryzysie migracyjnym.
A jeśli chodzi z zagrożenie wewnętrzne, czy Po i POnowoczesną ... Po pierwsze: wszyscy przeceniają Schetynę, który w wewnętrznej rozgrywce nie poradził sobie nawet z Kopacz. Po drugie - jeśli oba ugrupowania będą działać oddzielnie, to będą sobie wzajemnie zabierać głosy, jeśi zaś się połączą - powstanie problem bitwy o przywództwo.
Poza tym - nawet największe demonstracje nie doprowadzą do obalenia rządu, który ma stabilną większość parlamentarną. Schetyna może przywieźć na demonstracje nawet 5 milionów, nie tylko milion, a prezydent z premier będą na to patrzeć spokojnie, przegłosowując kolejny projekt zgodny z polską racją stanu.
Ja wiem - ten krzyk jest okropny i może nawet przygnębiać, ale on był do przewidzenia. Pisałam o tym już dawno, że skowyt będzie pod niebiosa.
Należy po prostu go ignorować i spokojnie kibicować Prawu i Sprawiedliwości.


Komentarze
Pokaż komentarze (38)