" (...) ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot. (...)" - fragment preambuły do Konstytucji RP
"Państwo nie może zastępować działań poszczególnych osób, czy instytucji państwowych. Pomagać może, jeśli nie są one w stanie zrealizować określonych zadań. Należy pamiętać, że pomoc ma polegać na wspieraniu, nie powinno się natomiast wyręczać. Złożeniem pomocy jest nie ingerowanie w sprawy, z którymi poszczególne jednostki są w stanie poradzić sobie same, a jedynie wsparcie tam gdzie pomoc jest niezbędna." - fragment definicji zasady pomocniczości.
Pierwszy przypadek otwartego szydzenia z Konstytucji RP dokonanego przez Trybunał Konstytucyjny, miał miejsce (tak to pamiętam - może wcześniejszych nie zauważyłam) już bardzo wiele lat temu, w czasach hiperinflacji. Jakiś mędrek (pewnie Minister Finansów) wymyślić przepisy, które arbitralnie wyłączały pewne kategorie pracowników spod obowiązku indeksacji. Przepisy zostały zaskarżone do Trybunału, a ten uznał, że ponieważ budżetu państwa nie stać na indeksację, to jej brak nie stanowi złamania Konstytucji. Innymi słowy - Trybunał Konstytucyjny orzekł o zgodności przepisów z ... ustawą budżetową!
To była tak jawna granda, że aż po prostu brakowało słów ... a Trybunał nadal uzurpuje sobie prawo do orzekania o zgodności przepisów nie z Konstytucją, lecz z budżetem państwa. Oczywiście, jest to tak jawne złamanie Konsytucji, że bardziej jaskrawego już być nie może!
Czy aby jednak na pewno? ..
Preambuła do Konstytucji stanowi, że wszelkie prawa w Polsce powinny być zgodne m.in. z zasadą pomocniczości. Oznacza to, że tam, gdzie obywatel jest stanie sam sobie poradzić - państwo, samorząd ani nawet sam diabeł nie ma prawa mu się wtrącać. Obrazowo można to przedstawić tak: pojedynczy człowiek nie jest w stanie wybudować autostrady, więc to musi być załatwione na poziomie gminy, województwa lub nawet państwa. Inaczej rzecz ma się z zabezpieczeniem sobie przyszłości: tu każdy, zgodnie z Konstytucją, powinien mić całkowitą swobodę, czy chce inwestować w nieruchomości, w złoto, obrazy czy sporą liczbę dzieci, które go utrzymają na starość. Może też zechcieć odkładać pieniądze na procent składany lub ubezpieczyć się w OFE (ha, ha, ha ...). Nic w tym trudnego: z nielicznymi wyjątkami każdy jest w stanie sobie z tym poradzić.
Ja od zawsze jestem zwolenniczką takiego rozwiązania; a ponieważ wspiera mnie Konstytucja - wydawałoby się, że nic prostszego, "wypisać się" z tego złodziejskiego systemu, który w każdej chwili może runąć. Niestety, Trynunał Konstytucyjny orzekł, że przymus emerytalny jest zgodny z Konstytucją.
To ja bardzo przepraszam, ale taką Konsytucję i Taki Trybunał to ja mam tam, gdzie pan majster może wężykiem!


Komentarze
Pokaż komentarze (36)