Adres mailowy, pod którym można kupić książkę: kapliczkiwiejskie@interia.pl

Długo Eska kazała nam czekać na swoją książkę .... a gdy już ta książka się ukazała, to okazało się, że to wcale nie jest książka, tylko album. I to jest podstawowa uwaga dla autorki: 70 zł za książkę to dużo; za album - cena atrakcyjna. Warto dawać rzeczom właściwą nazwę - zwłaszcza w tym przypadku, uważam, może to odstraszać potencjalnych nabywców.

Sam album jest PRZEPIĘKNY. Zacznę od okładki: jest po prostu zjawiskowa. Nie dość, że zdjęcie cudnej urody, to jeszcze kompozycja kapliczki, krzyża i napisów - powściągliwe, eleganckie, nawet wytworne. Cudo!

A w środku jest już tylko lepiej.

Nawet gdybym wcześniej nie czytała blogu Eska, a nawet gdybym nie przeczytała notki o aotorce na drugiej stronie okładki - domyśliłabym się, że rzecz pisana jest przez osobę nawykłą do precyzyjnego wyrażania myśli i pisania artykułów naukowych. Rozdział "O zakresie pracy" i liczne cytowania świadczą dobitnie o dużej dyscyplinie, jaką autorka sobie narzuciła. Na końcu jest nawet podana bibliografia ... Dość powiedzieć, że zapowiedź z okładki "Opowieść o cystersach i o Śląsku" została zrealizowana z naddatkiem. Oprócz historii cystersów mamy historie poszczególnych kapliczek wraz z ich fotografiami, a wszystko uożone w poszczególne trasy (tak, właśnie gotowe trasy, według których można sobie ułożyć plan wycieczki. Świetny pomysł).

Przyzwyczajona do niechlujnego języka i redakcji książek innych blogerów i tzw. "dziennikarzy niezależnych", miałam duże obawy co do tego aspektu książki. Jak się okazało - zupełnie niesłusznie. Język jest precyzyjny, poprawny, a nawet ładny, zaś redakcja - z jednym zastrzeżeniem - bardzo dobra. To jedno zastrzeżenie to dziwne formatowanie stron: brak dobicia do prawego marginesu zrobił na mnie złe wrażenie. Ponieważ jednak nie jest to zwykła książka, tylko album, to na szczęście pełnych stron z tekstem nie jest aż tak dużo. Wielkie brawa natomiast za brak literówek i poprawną interpunkcję. Podoba mi się również przyjazna czcionka - duża i wyraźna. Na szczęście nie zastosowano tu tak modnych obecnie, zwłaszcza w albumach kulinarnych, druku na tle kolorowych stron, co bardzo skutecznie uniemożliwia czytanie.

Na koniec pozostawiłam sobie zdjęcia. Nie jestem znawcą, to prawda, i oczywiście specjaliści mogą mieć inne zdanie. Dla mnie jednak zdjęcia w tym albumie to absolutne mistrzostwo świata. Wszystkie co do jednego zrobiły na mnie ogromne wrażenie, a szczególnie zdjęcie Chrystusa na str. 84. Nie wiem, jak tego dokonano, ale figura sprawia wrażenie żywej osoby. Oglądałam to już w sumie przez kilka godzin i nie spodziewam się, że to już koniećc:O

Jeśli ktoś jeszcze nie kupił tego pięknego albumu, to powiniem to zrobić jak najszybciej. Będą to bardzo dobrze wydane pieniądze, bo w zamian dostajemy produkt piękny, wręcz wysmakowany, a w dodatku gromadę informacji historycznych. Trzeba też koniecznie dodać, że autorka, co nie jest takie znów częste, podaje definicje mniej znanych pojęć, za co również należą się wielke brawa. Uważam też, że w dłuższym okresie może to być najzwyczajniej w świecie dobra lokata kapitału, ponieważ po latach taki piękny album wydany w małym nakładzie z pewnością nabierze wartości.

Marzy mi się teraz, żeby Eska pojechała do Grecji i zrobiła album poświęcony tamtejszym kapliczom. Tam takie malusieńkie, o jakich autorka wspominała, wielkości skrzynki pocztowej, stoją w ogromnej ilości przy autostradach. Zdarza się, że w zasięgu wzroku jest ich kilka, mniejszych i większych, zwykłych skrzynek i maleńkich domków-kościółków, precyzyjnie odtworzonych łącznie z kolorami ....

I tego, droga Esko, życzę Pani na przyszłość (jak również nam, czytelnikom): żeby znalazł się wydawca lub sponsor, który zainwestowałby w taką wycieczkę. Oczywiście, z góry deklaruję, że kupię taki album i go zrecenzuję :O