Matka Kurka w zalinkowanym na dole strony tekście napisał, że jego boje z Jurkiem Owsiakiem i jego sektą trwają od pięciu lat. Ja tym zmaganiom kibicuję, śledząc może niezbyt dokładnie, ale jednak w sposób mniej więcej ciągły. Niemniej jednak notka napisana na dzień przed Wigilią zrobiła na mnie naprawdę wielkie wrażenie: i dlatego postanowiłam przyłączyć się do prośby blogera. Niech Jerzy O. i jego brunatne zastępy toczą wojny z Kurakiem, nie z żoną i dzieckiem, tak, jak to się dzieje na frontach w miarę cywilizowanych. Nawet najbardziej brutalni żołnierze zostawiają na ogół kobiety, dzieci i starców w spokoju - chyba, że są już zdegenerowani bez nadziei na poprawę.
Nie chcę cytować tego całego gnoju, który zarówno guru, jak i jego wyznawcy, wylewali na Kuraka i jego rodzinę (a jest to gnój również dosłowny - kiedyś jakiś bandzior wysmarował fekaliami jego samochód i dom - wyobrażają sobie to Państwo? ...): wystarczy przeczytać linkowany tekst. Jeśli jednak komuś nie będzie się chciało klikać: zapewniam, że chamstwo i brutalność żołnierzy WOŚP przekraczają wszelkie wyobrażenia. Zwłaszcza, że czerń, jak to czerń, wyżywa się również, a może - przede wszystkim, na żonie i córce blogera. Zresztą podobnie zrobił inny chamuś w gumofilcach, czyli profesor Matczak, który zagroził Kurakowi poszczuciem na jego córkę swoich uniwersyteckich przyjaciół. Nieprawdopodobna buceria, dno, dziesięć metrów mułu i od spodu Matczak. Ohyda!
Tak się składa, że poznałam kiedyś dwoje nastolatków - chłopca i dziewczynkę - którzy pomagali Owsiakowi przy pierwszej WOŚP. Bardzo miłe dzieciaki, grzeczne, z dobrego domu. Pomagali z prawdziwym oddaniem i to chyba jeszcze było coś uczciwego i z dobrymi intencjami: nie zaś maszynka do zarabiania. To chyba stało się później. Nie mam pojęcia, czy dzieciaki nadal pracują na Owsiaka i tolerują jego praktyki (to by znaczyło, że zły dotyk jednak rodzi zło), czy też zrezygnowały widząc, co się tam wyprawia. A jestem ciekawa.
Tak zwyczajnie jestem ciekawa, kim są ludzie, którzy wierzą, że skoro robią coś dobrego dla innych, to mają prawo i obowiązek gnoić osobistych wrogów Owsiaka. To jak z księdzem Stryczkiem, który - robiąc kawał dobrej roboty - nawet chyba nie zauważał, że rozdeptuje swoich pomocników.
Autentycznie jestem ciekawa, czy te tony gnoju na rodzinę Kuraka wylewają ludzie z gruntu źli, czy też jednak w głębi duszy porządni, ale kontakt z Owsiakiem stworzył z nich bandytów? ...
No i obiecany apel: kochani ludziska! Zachowujcie się przyzwoicie! To, że pracujecie w dziale gospodarki narodowej "charytatywność" nie zwalnia was z normalnych ludzkich odruchów i nie daje wam licencji na chamstwo, brutalność i zwyczajne zło!



Komentarze
Pokaż komentarze (42)