Gorące tematy:

70 obserwujących
1898 notek
2523k odsłony
1451 odsłon

Cud pietruszkowy!

Wykop Skomentuj45

Drożyzna w Polsce. Pietruszka po 20 złotych! Nie, nawet po 24! Jak żyć, gdy pietruszka taka droga? Przecież pietruszka to podstawa kuchni! ...

Takie głosy słyszeliśmy, takie wpisy czytaliśmy jeszcze kilka-kilkanaście tygodni temu. Na darmo niektórzy (nie chwalęcy się - ja również) twierdzili, że młodziutka pietruszka na wiosnę MUSI być droga. Ku jesieni, klarowałam, cena pietruszki spadnie, bo wtedy będzie to już dorosła, duża, pietrucha. No i proszę - pietruszka po 3 czy 4 złote za kilogram.

Cuda, panie, cuda! :) Oczywiście - cuda dla ludzi o umysłowości, że tak powiem, nienatrętnej. Takich, co to można przy nich okna otworzyć, bo orłami nie są i nie wyfruną.

Wczoraj niejaka Gasiuk-Pichowicz dała sobie zrobić zdjęcie na rynku w Różanie (bliskim mego serca, bo niedaleko tego ślicznego miasteczka się wychowałam) z ogromną głową kapusty - tak jakieś 3-4 kilo) i komentarzem o drożyźnie. Że jak ona była młoda, to za kilogram kapusty płacono 2 złote, a teraz - proszę. Całe 6,50 ... Przy czym na kartce z ceną jak był stało, że jest ona za głowę, a nie za kilogram.

Chumanistka! ..

W ogóle warzywa i owoce w tym roku, wbrew temu, co się zapowiadało, są po prostu niesłychane tanie. Śliwki, morele, brzoskwinie, winogrona - tanie jak chyba jeszcze nigdy za mojej pamięci. Tanie były porzeczki i agrest, borówki też chyba przestanie się opłacać. Pomidory malinowe dostępne cenowo były już w czerwcu (wcześniej, niż u mnie dojrzały pierwsze!), ogórki zapakowałam w słoje pod koniec lipca. A wczoraj kupiłam prawdziwe cudo: paprykę czerwoną tak cudownej urody, że kupiłam od razu 4 kilo, do zamarynowania. Po 4 zł za kg. Jeszcze gdzieniegdzie były zielonkawe, ale rano już całe połyskiwały rubinowo. Mam to szczęście, że mieszkam nie w Warszawie, tylko w pięknym podwarszawskim miasteczku, słynnym z upraw ogrodniczych, i te papryki to od któregoś z moich sąsiadów. Zapewne zrywane w piątek rano. Nie są idealnie równe, ale za to twarde niczym ... no, powiedzmy, kieł słonia. 

Robię papryki tak, jak to praktykowali moi rodzice, a były to najlepsze marynaty w Polsce (tak, jak teściowa robiła najlepsze ogórki kiszone).

Umyte i osuszone papryki trzeba pozbawić pestek i pokroić - wzdłuż - na ćwiartki lub ósemki. Ułożyć je trzeba w litrowych słoikach, do każdego dodając kilkanaście ziaren gorczycy, jedno ziarenko pieprzu, ze 2-3 liście laurowe i 3 ziarna ziela angielskiego.

Zalewę robię tak: na każde 3 szklanki wody biorę szklankę octu spirytusowego, lekko czubatą dużą łyżkę soli niejodowanej i 3/4 szklanki cukru. Najpierw zagotowuję wodę, potem dodaję do sól i cukier, aby się rozpuściły, a potem wlewam ocet i jeszcze raz zagotowuję. Słoiki z papryką zalewam gorącą zalewą (nie wrzącą), słoiki zakręcam i wkładam do wielkiego garnka wyłożonego ściereczką. Wody nalewam tyle, żeby sięgała kilka centymetrów poniżej przykrywki. Doprowadzam wodę do wrzenia, przykrywam gar przykrywką i gotuję przez 10 minut - wówczas ostrożnie wyjmuję słoiki.

Krótka pasteryzacja w przypadku papryki jest kluczowa - w ten sposób warzywa pozostaną twarde, a nikt nie lubi przecież ciapciowatych marynat!


Wykop Skomentuj45
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości