70 obserwujących
1925 notek
2553k odsłony
925 odsłon

Pasztet z kaczki i buraczki, czyli: co w trendach kulinarnych piszczy

Wykop Skomentuj10

Niestety - znów muszę Państwa poprosić (strasznie dawno tego nie robiłam) o ulubione ćwiczenie wyobraźni: zamykamy oczy i widzimy oczami duszy, jak Amerykanin albo Japończyk, albo Włoch, którzy nigdy w życiu nie byli w Polsce (albo byli dwa razy, wycieczkowo, po tygodniu) organizuje w swoim kraju konkurs na najlepszą starodawną polską potrawę, czyli fasolkę po bretońsku (śledź po japońsku, placek po węgiersku - tu wpisujemy potrawy introdukowane do kuchni polskiej niedawno i mającej niewiadome pochodzenie) i tropi restauracje, w których te cuda gastronomiczne serwowane są najlepiej i najbardziej zgodnie z oryginałem ... Wydaje się to kretyństwem i prawdopodobnie kretyństwem JEST - w Ameryce, Japonii czy Włoszech. W Polsce, niestety, nie tylko nie jest to kretyństwem, ale nawet przydarza się na kanale "Kuchnia plus" oraz na "Najbardziej opiniotwórczym blogu restauracyjno-podróżniczym w Polsce", jak z ujmującą skromnością opisała siebie autorka (przez certyfikowanego w Harwardzie Krytyka Kulinarnego zwana "dziewczynką, która się bawi w recenzje restauracji za pieniądze partnera". Najdoskonalsza w Polsce pizza (potrawa przygotowana przez cwanych Włochów na potrzeby turystów-głodomorów; praktycznie nieznana przed drugą wojną) czy ramen.

RAMEN

Ramen to potrawa, która do Japonii przywędrowała z Chin w XIX wieku, a dopiero po II wojnie zadomowiła się tam ociupinkę. Moje książki o kuchni japońskiej, pisane w drugiej połowie XX wieku przez rodowitych Japończyków, o ramenie milczą zgodnie. Znam osoby, które w Japonii spędziły lata i ramenu nie znają ... ale w Polsce ładuje się grube pieniądze, by poszukać NAJBARDZIEJ AUTENTYCZNEGO RAMENU.

No żesz ... Serio?!!!

Podobno ramen ma niezliczone tajemnice. Począwszy od kości i mięsa wołowego, poprzez dobór przypraw, aż po długi czas gotowania. Nawet 10 godzin na maleńkim ogniu. Mówi to Państwu coś? Bo mnie - owszem. Tak właśnie w Polsce szanująca się gospodyni gotuje porządny rosół. Zdziwko? ...

Kości wołowe albo drobiowe (z tym, że nie z żadnego "kurczątka", tylko ze starego koguta, ostatecznie - kury), korpus z kaczki i gęsi (boski jest rosół na kościach z pieczonego drobiu. Naprawdę!), resztki pieczonego bażanta (rosół wyjdzie bardzo ciemny - ciemniejszy niż wołowy) zalane dobrą wodą (to ważne), posolone, przypalona cebula, czosnek, włoszczyzna (ludzie - pietruszka już staniała do poziomu zeszłorocznego!), suszony grzybek, kawałek kapusty lub kalafiora, gałązka lubczyku i przyprawy (skromnie - listek laurowy, ze cztery ziarna ziela angielskiego, z pięć ziaren czarnego pieprzu i kawałeczkiem gałki muszkatołowej oraz - uwaga - maleńki kawałeczek anyżku) muszą się gotować kilka godzin. Dodatek kilku kości szpikowych, w kawałkach, znakomicie podnosi i walory smakowe, i tłustość, którą trzeba ostrożnie zebrać z wierzchu.

Nic - absolutnie NIC nie może się równać naszemu rosołowi. Oczywiście można go podawać z dodatkami ramenowymi, ale to jednak raczej latem, bo zimą rosół ma przede wszystkim rozgrzewać i ratować w przeziębieniach. No więc oczywiście ugotowany makaron (Vitello gotuje swój własny, i ja to szanuję, choć przykład wezmę dopiero, gdy przejdę na emeryturę) i inne warzywa z rosołu, pierożki, paszteciki itd. Oczywiście - zielenina: pietruszka i szczypiorek.

A ponieważ mam wenę i nie chę, aby zmarnował się dobry przepis - pasztet z kaczki:

Dużą, mięsistą kaczkę zalewamy w garnku wodą (jak najmniej - tylko tylko, żeby przykryła dziwaczkę), dodajemy małą pietruszkę, dużą marchew, 2 spore cebule i 6 ząbków czosnku (wszystko obrane), 5 ziaren ziela, 3 listki, gałązkę lubczyku, sól i pieprz i gotujemy na małym ogniu przez 2,5 godziny (zostawiamy do ostygnięcia w wywarze). Jeśli kaczka zawiera podroby, to gotujemy też żołądek i serce, a wątrobę dokładmy 5 minut przed końcem gotowania.

Zimną kaczkę wyjmujemy z wywaru, jak również cebule, czosnek, marchew i pietruszkę (resztę wywaru przecedzamy. Dwie czerstwe bułki zalewamy wywarem i odstawiamy do namoczenia. Z kaczki usuwamy kości i skórę (jeśli ktoś lubi, to niech ją zachowa). Mięso, odciśnięte bułki i warzywa przepuszczamy przez maszynkę z najdrobniejszymi oczkami. Dodajemy 4 jajka, sól, sporo pieprzu i mieszamy bardzo dokładnie. Wkładamy do dużej formy keksówki wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą.

Pieczemy przez około godzinę w teperaturze 180 stopni.




Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości